BABSKIE GADANIE: babski niedosyt

BABSKIE GADANIE: babski niedosyt

Opadły już najgorętsze emocje związane z czwartkowym meczem, w którym Tury pokonały Czarne Pantery na ich własnym parkiecie. Nie zgadzam się z opinią, że był to zły mecz w wykonaniu gospodarzy, o czym świadczy niewielka różnica punktowa. Turów od wielu lat jest naprawdę mocną drużyną, skrojoną na miarę wysokiego budżetu, a tacy zawodnicy jak Damian Kulig rozgrywają w niej sezon życia. Poza tym jest to zespół niesamowicie silny fizycznie i dlatego gra się przeciwko niemu trudno w obronie. Bo właśnie ten element pogrążył naszych dzielnych samców w czwartkowej rywalizacji, i to dość wcześnie – w drugiej kwarcie, kiedy to rzuty z dystansu z czystych pozycji pozwoliły gościom osiągnąć dominację w tym meczu.

Tymczasem ENERGA jest w samym środku wewnętrznej transformacji, minie trochę czasu zanim nowi gracze okażą się faktycznymi wzmocnieniami. Andrej Urlep prawdopodobnie na tym etapie stara się – metodą prób i błędów – wyselekcjonować najbardziej racjonalne i skutecznie rozwiązania dla zespołu, w którym gołym okiem widać słabości. Zgadzam się z tym, że największa aktualnie słabość to pozycja numer 4. Ale i pod koszem dzieją się rzeczy niepokojące, od kiedy Garrett Stutz postanowił nie udowadniać, że przyjście Josepha Taylora wyprowadziło go z równowagi i wyraźnie nie zamierza uczestniczyć w próbie sił/talentów/umiejętności, rywalizując z kolegą. A i kolega czuje się bezpiecznie w roli zmiennika, od którego oczekuje się głównie przyzwoitej zmiany. Przegraliśmy przez zbiórki – trudno tego głośno nie powiedzieć. Żeby zbierać, trzeba wykazać nieco agresji na parkiecie. W czwartek zabrakło mi przede wszystkim zadziorności i gotowości do przepychanek naszych dwóch centrów. Zatem tego, co w meczu z Turowem powinno być z góry zaplanowaną taktyką konieczną.

Tym bardziej trudno mi teraz oglądać Czarne Pantery, kiedy śledzę przekazy z zimowych IO w Soczi, patrząc na heroiczne i nieprzeciętne walki stoczone przez zwykłych śmiertelników. O Justynie Kowalczyk nawet nie wspomnę, bo jej bohaterski czyn z paskudną kontuzją stopy w tle trudno skategoryzować. Kiedy zdobyła ono złoto, pomyślałam sobie, że dla zdeterminowanego sportowca nie ma rzeczy niemożliwych ani fizycznych przeszkód. Kamil Stoch upadł przy lądowaniu podczas treningu przed konkursem na dużej skoczni olimpijskiej, po czym po interwencji służb medycznych zszedł, utykając, z lewą ręką na temblaku i… wywalczył kolejne złoto.

Bo prawdziwą wartość sportowca poznaje się wtedy, kiedy nie szuka on wymówek ani usprawiedliwień dla swojej gorszej postawy, kiedy – pomimo złośliwości fatum – siłą woli napędza swoje ręce i nogi, nawet, jeśli są one ołowiane, zmęczone lub, ba!, złamane. Olimpijskiego heroizmu nie zaszczepimy na siłę wszystkim sportowcom świata, dlatego też na olimpiadę jadą najlepsi, ale od profesjonalnego koszykarza musimy wymagać bezustannej pracy nad wydolnością, wytrzymałością fizyczną, jak również stuprocentowego zaangażowania cielesnego w każdy ligowy mecz. Być może się mylę, ale problemem ENERGI CZARNYCH Słupsk w bieżącym sezonie jest to, że podczas gdy jedni zawodnicy biegają, oddychając rękawami, inni zalewie spacerują obok, bez zasłon, wspomagania itp. Nie chcą? Nie mają siły? Nie potrafią? Tego nie wiem, tak jak nie wiem, o ile wzrosłaby wartość drużyny Andreja Urlepa, gdyby KAŻDY z jego podopiecznych wykazał postawę olimpijską. W końcu – oni też są swego rodzaju wybrańcami… Jeśli naprawdę brakuje zawodnikom sił, czują się przetrenowani i wiedzą, że nie napędzi ich w żaden sposób siła woli, niech porozmawiają o tym ze swoim szkoleniowcem. Aczkolwiek ten, zapytany przeze mnie, odpowiedział jednoznacznie: „To jest sport, a nie zabawa, zobacz, ile musi trenować i grać w tym sezonie Turów. Nasi trenują standardowo, tyle co wszyscy".
Wiem, że kibice bardzo dużo obiecali sobie po sródsezonowych wzmocnieniach drużyny, tymczasem Joseph Taylor i Derrick Zimmerman nie stali się z miejsca gwiazdami. Każdy z nich zagrał obiecujący mecz inauguracyjny w Polsce, po czym zszedł na drugi plan, realizując konkretne zadania wskazane przez Andreja Urlepa. Teraz punkty ma zdobywać głównie nowa-stara dwójka, czyli Jordan. Idzie ku dobremu, Hulls poczynia sobie coraz pewniej na parkiecie, być może w fazie szóstkowej nastąpi eksplozja jego strzeleckiego talentu.

Kibic Czarnych Panter wolałby przeczytać, że nastąpi na pewno, tak jak i lot drużyny w górę tabeli. Ale kto w koszykówce może cokolwiek zadeklarować, dając głowę? Nawet osoba Andreja Urlepa nie stanowi żadnej gwarancji. Dlatego pozostaje nam obserwować, mieć nadzieję, kibicować drużynie gorąco i obserwować uważnie układ w tabeli, bo niebawem zapadną wyroki.
Życzę Wam cierpliwości, oczekując na kolejny występ ENERGI CZARNYCH Słupsk,

Agata Bartoszek

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."