BABSKIE GADANIE: Czekając na...

BABSKIE GADANIE: Czekając na...

W Słupsku trwa czas koszykarskiej posuchy, kibice niecierpliwie kręcą się po forach internetowych w oczekiwaniu na kolejny mecz z udziałem Czarnych Panter, licząc na potwierdzenie nowej jakości gry i zespołu. Trudno, jak trzeba, to się czeka. Myślę sobie, że czas ten może być szczególnie ważny dla samych zawodników i ich nowego opiekuna, gdzieś tam, daleko od błysków fleszy i światła kamery toczy się wewnętrzna walka podszyta wzajemnym poznawaniem się i doskonaleniem. Gra warta świeczki... albo przynajmniej wejścia do szóstki, w której zdarzyć się już może wszystko (a zwłaszcza wszystko to, co miało się już w tym sezonie nie zdarzyć). Nadzieje podpierane są dobrymi informacjami płynącymi z energetycznego obozu: Todd zamierza powrócić do gry i walczyć o najwyższy cel. Czarne Pantery w komplecie, w dobrych nastrojach, z nową jakością gry- nic dziwnego, że czas oczekiwania na najbliższy mecz ligowy dłuży się niemiłosiernie.

Podczas gdy u nas względny spokój, w lidze dzieje się wiele. Nie próżnują nasi sąsiedzi, którzy postanowili sięgnąć po byłego gracza ENERGI CZARNYCH Słupsk- Camerona. Reakcje były różne: jedni stwierdzili, że to herezja, zemsta, inni że podsycające słupsko-koszalińską rywalizację posunięcie, jeszcze inni, że niezagrażający konsekwencjami spadek po Czarnych. Osobiście traktuję przyjazd Cama do Koszalina jako swego rodzaju ciekawostkę, która z pewnością ubarwi zbliżające się derby Pomorza Środkowego. Cam nigdy nie był zwolennikiem teorii bezwzględnej przynależności klubowej, nigdy też tego nie ukrywał. Lubił Słupsk, miejscowych kibiców, jednak czuć było, że traktuje pobyt w naszym mieście jako przystanek w dalszej drodze. Gdy przyjechał do Słupska, kupił serca fanów niesamowitym stylem operowania piłką, nieprzeciętną skocznością i widowiskowym stylem gry upamiętnionym na licznych filmikach. Ikoną słupskiej koszykówki nie zdążył jednak zostać, niemniej jednak zawsze będę pamiętać, że to w naszym mieście zaczynał realizować potencjał. I z przyjemnością przywitam go w barwach AZS-u (Kto wie, może przywiózł ze sobą pyszne pianki, jakimi raczył mnie i pracowników klubu. Tylko w Ameryce- stolicy produktów o najwyższej zawartości cukru w cukrze- robią tak dobre marshmallowy!)

Rozstrzygnięto Intermarche Basket Cup, podczas którego podobno prym wiedli polscy koszykarze bacznie obserwowani przez trenera kadry- Dirka Bauermanna. To dobra wiadomość w świetle rozwoju krajowego basketu, wciąż za mało mi polskich wyczynów na wysokim poziomie, jak również znaczących występów narodowej drużyny w Europie. Po raz kolejny zaczarował mnie Adam Waczyński- jeden z najbardziej inteligentnych graczy na boisku w najświeższej historii polskiej koszykówki. Bardzo wszechstronnie rozwinął się Damian Kulig.

Odwlekam właściwy temat jak tylko mogę, ale nie jest już tajemnicą, że słupskiej koszykówce grozi wymarcie... Tak, Kochani Kibice, trudno to sobie wyobrazić, ale sytuacja jest poważniejsza niż zwykle i niedługo może stać się tak, że wolnych weekendów nam nie zabraknie... Coraz trudniej współpracować z władzami miasta w dobie kryzysu, zapewnić podstawowe choćby wsparcie finansowe gwarantujące stabilne trwanie. To, co do tej pory wydawało się oczywiste (dotacja finansowa z puli budżetowej, oczywistym być przestało). Miasto najwyraźniej uznało, że Czarni nie są odpowiednia promocją terenu wartą długoterminowego inwestowania, chociaż, nazwijmy rzecz po imieniu, pieniądze przeznaczane na funkcjonowanie drużyny stanowią cenną marketingowo inwestycję w kreowanie pozytywnego wizerunku. nie zaś bezzwrotny wydatek, co udowadniano wielokrotnie. Obawiam się, że niedługo kojarzeni będziemy nie tylko z nieogarniętymi słomkami, ale także jako miasto niegotowe na sukces...

Dziękuję Ryśkowi za napisanie kolejnego dobrego pisma, ja również wielokrotnie do ratusza pisma adresowałam, spędzając długie godziny na zręcznym układaniu odpowiedniego apelu, niestety, bezskutecznie. Nikt nie chciał z nami dyskutować "na argumenty", pomijano milczeniem wyniki badań nad zyskiem w postaci ekwiwalentu reklamowego. Ciągle miałam poczucie, że traktuje się nas jako zło konieczne, niewygodne prowadzonej polityce. Dlatego łączę się z Rychem w bólu i poczuciu rozgoryczenia/bezradności (choć rzadko się zgadzamy w kwestiach sportowych), mając nadzieję, że może jego wołanie zostanie usłyszane. Jeśli nie, być może w krótkim czasie słupska koszykówka znajdzie nowego gospodarza cieszącego się na jej przyjęcie...

Czekając na cud, pozdrawiam serdecznie,
Agata
a.bartoszek@energa-czarni.pl

 

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."