BABSKIE GADANIE: Grunt to dobra rola

BABSKIE GADANIE: Grunt to dobra rola

O tym jak ważne jest udane wejście w nowy rok, wie każda przesądna baba. A że baby z natury przesądne są, nic dziwnego, że podczas piątkowego meczu trzymały kciuki podwójnie. Ponieważ ja sama musiałam tego dnia namawiać do zbiorowego wyciskania hantli grupki słupszczan i słupszczanek, zapytałam dzień później Andreja, jak najkrócej opowiedziałby mi przebieg spotkania. „To był bardzo trudny mecz, bo i po ostatnich porażkach taki być musiał. Na szczęście podeszli do niego poważnie, a każdy robił to, co do niego należy” – podsumował nasz główny szkoleniowiec, na którego twarzy widniała wyraźna ulga.Rzeczywiście, dla drużyny takiej jak nasza – niepewnej w swoich poczynaniach, chwiejnej w postawie sportowej i mentalnej – nie ma teraz spotkań łatwych, jak i nie ma oczywistych wygranych, o czym przekonaliśmy się choćby w Starogardzie. Sinusoidalna forma Czarnych Panter przynosi nam tyleż samo pozytywnych, co i negatywnych wrażeń, ale los kibica łatwy nie jest i doświadczał nas podobnie wielokrotnie. Co takiego spowodowało nagłą poprawę sytuacji przed meczem z Kotwicą? Otóż to, co stanowi najważniejsze narzędzie samiczych źródeł działania, to, czego znaczenia Wy – Drodzy Panowie – nie doceniacie, a powinniście: ROZMOWA. Rozmawiali ze sobą zawodnicy, rozmawiali trenerzy, rozmawiali wszyscy razem, by przypomnieć na nowo o powadze sytuacji. Wydawało mi się wcześniej, że o oczywistościach nie trzeba przypominać w profesjonalnym sporcie, jednak mina mi zrzedła, gdy przeczytałam o planach sylwestrowych naszego niedoszłego centra, który najpierw postanowił zaspokoić hedonistyczną potrzebę noworocznej uciechy w Paryżu, dopiero potem zająć się rutyną treningową. Cóż, najwyraźniej trochę zmieniło się, od kiedy mała samiczka przekroczyła po raz pierwszy próg hali Gryfia kilkanaście lat temu, ciesząc się, że będzie jej dane uczestniczyć w rozgrywkach na najwyższym poziomie. Całe szczęście, że ktoś taki nie znalazł się w szeregach Czarnych Panter! Dopóki można przeciwstawiać się podobnym fanaberiom zawodników, należy to bezwzględnie robić!

 Z pewnością potrzebujemy wzmocnień, ale nie na zasadzie „lepszy rydz niż nic”. Szkoda, że dystans czasowy pomiędzy zawieszeniem kontraktu Wright’a a zatrudnieniem nowej piątki zwiększa się, bo brak solidnej siły podkoszowej jest w naszej drużynie aktualnie aż nadto widoczny, tymczasem próby łatania dziury zawodnikami dostępnymi – z całym szacunkiem dla nich – nie mają szansy na pozytywny rezultat. W końcu zmiennicy mieli być przede wszystkim zmiennikami i nie byli przygotowywani na pełnienie skrajnie odpowiedzialnych ról w tym sezonie. Mieli głównie ostro trenować, dawać krótkie zmiany i uczyć się od lepszych. Bo najważniejsze jest adekwatne obsadzenie ról. Kiedy człowiek czuje się komfortowo w tym, co robi, działa skutecznie.

Z niecierpliwością wyczekuję nowych nazwisk w naszym zespole, mając nadzieję, że dzięki nim uda się dokonać zbawiennych przesunięć na najważniejszych pozycjach i ci, którzy urodzili się dwójkami, nie będą musieli dwoić i troić się na jedynce itp. Tego typu przejrzystość na parkiecie może okazać się kluczem do wewnętrznej metamorfozy ENERGI CZARNYCH Słupsk, której wyczekujemy jak kobiety noworocznych wyprzedaży. Klasyczna jedynka i piątka – tak niewiele potrzeba Czarnym do szczęścia... Potrzebne jest też zgodne przyjęcie nowych zawodników przez starą gwardię, która nie powinna czuć się zagrożona utratą cennych minut gry, bo czymże są indywidualne osiągnięcia w obliczu klęski całego zespołu?

I z tym pytaniem pozostawiam nas wszystkich w noworocznym zawieszeniu, dzieląc się z Wami babskimi dylematami parkietowymi, trzymając mocno kciuki za to, żeby odwieczny „czarny koń” tej ligi wreszcie ruszył z kopyta!

Pozdrawiam gorąco,

Agata Bartoszek

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."