BABSKIE GADANIE: Koncert w Twierdzy!

BABSKIE GADANIE: Koncert w Twierdzy!

Brawo! Brawo! Bravissimo! Koncertowe zwycięstwo ENERGI CZARNYCH  w meczu na szczycie! Czarne Pantery pokonały mistrza Polski! Po trzeciej kolejce wciąż niezwyciężeni! Tak mniej więcej wyobrażam sobie tytuły w dzisiejszej prasie, dlatego czym prędzej ubieram się i pędzę po świeże bułeczki, by okrasić je miodem.

Miód to będzie naturalny, dobry, kwaskowy- nie żadne syntetyki. A teraz chwila słabości- proszę, pocieszcie… Jak żyć?! Jak żyć, jeśli jeden z najpiękniejszych meczów słupskiej drużyny odbywa się w poniedziałek, a pokrętne życie zawodowe przeciętnego Kowalskiego kończy się w dni powszednie ok. 22.oo? Jak żyć, nie będąc w stanie uczestniczyć w meczu, z  którego krzyki dobiegają do miejsca pracy, choć położone ono nie tak blisko? Jak bezpiecznie wykonywać piruety, gdy pomiędzy kolejnymi akrobacjami zerka się na wyświetlacz telefonu po każdej kwarcie (Dzięki, Łukasz!)? Przejrzałam wszystkie relacje, zdjęcia, fora, komentarze i inne przekazy, by choć w małym stopniu móc powiedzieć, że uczestniczyłam w tym spektakularnym zwycięstwie. Tymczasem chlip w poduszkę na boku.

Czytam czytam i czego się dowiaduję?

Że Jarmak zagrał prawdopodobnie mecz życia! Mało kto spodziewał się, że właśnie ten zawodnik może zostać kluczową postacią w meczu na szczycie. Nie mam pojęcia czy spodziewał się tego sam wyżej wymieniony, ale przecież w koszykówce chodzi właśnie o element zaskoczenia! Jak znam Andreja, uknuł sobie niecny plan z Jarmakiem w roli głównej, pogadał wcześniej po męsku z zawodnikiem, okazując mu zaufanie, soczyście poklepał po ramieniu i rzekł: Stworzę Ci dzisiaj niepowtarzalną okazję do rozwiania wątpliwości u wszystkich tych, którzy odsyłali Cię do domu. Wykorzystaj ją. Do prawdziwego mężczyzny nie trzeba w podobnym tonie apelować… Brawo, Mateuszku! Wszystkie baby w mieście są z Ciebie dumne!

Dowiaduję się, że najbardziej dynamiczną w swej postawie postacią w meczu był Stutz, który początkowo łatwo przegrywał walkę o piłkę, popełniał błędy zarówno pod jednym, jak i drugim koszem, nie wykazując przy tym należytej woli walki. I co? I znów do akcji wkroczył Endrju, mocą słów wypowiedzianych postawił Garretta do pionu najprostszą i najskuteczniejszą z metod- nie podoba się parkiecik? Zapraszam na ławeczkę, skąd doskonale widać będzie wyczyny kolegi Wrighta. I tym razem podziałało. Brawo- no właśnie, kto? Garrett? Andrej? Keith?

Dowiaduję się ponadto, że dobre zmiany dawał w całym meczu, wyprowadzając zespół na prowadzenie, Jordan Hulls, którego obuwie dostosowało się do standardów słupskiego parkietu i który przykładnie realizował ideę zespołowości na parkiecie, nie próbując za wszelką cenę udowadniać kibicom/trenerowi swojej wartości czy obiecanego przez agentów nieprzeciętnego talentu. Brawo spokój ducha Jordana!

A i niezmiernie miło przeczytać, że po bloku naszego Trice’a na Marcinie Sroce Gryfia niemal nie odleciała. Najważniejsze, że nie odleciał sam pokrzywdzony… Czy to przypadek, że grający już drugi sezon w słupskim zespole Rocky „kopie leżącego” (czytaj: tłamsi wzlatującego) w postaci właśnie tego gracza? Brawo Rocky i brawo kibice, którzy systematycznie dokonują niezbędnej indoktrynacji!

Czytam, że w żadnym, jak dotąd, meczu Czarne Pantery nie grały tak ofiarnie i walecznie. To wbrew pozorom jedna z najbardziej wyczekiwanych przez mnie informacji, ponieważ brak zadziorności, podkoszowych przepychanek, zbyt grzeczny atak- charakteryzował, według mnie, ten zespół aż nadto wyraźnie. Cieszę się  z wewnętrznego przebudzenia! Walczyli do upadłego!- ten nagłówek spodobał mi się najbardziej.   „Koszykówka to nie tylko gra silnych wysokich ludzi”- jak mawia Andrej, to także gra ostrych kotów wielkich duchem. Brawo siła automotywacji!

O czym nie zdołałam przeczytać, a co powinnam jeszcze o poniedziałkowym meczu wiedzieć, Drodzy Kibice? Komu bić brawo?

Stelmet marzył zapewne o doprowadzeniu do trzeciej w tym sezonie dogrywki, niestety, słupscy kibice zamierzali w poniedziałkowy wieczór odpocząć po ciężkiej pracy w domach, dlatego dodali swojej drużynie skrzydeł ogłuszającym dopingiem, tworząc fundament bliskiej relacji na linii zespół-publika. Tak tworzy się poczucie wspólnoty celu…

Zatem Stelmetowi nie udało się zrehabilitować za porażkę w meczu z Malagą i ledwo wyszarpane dwa wcześniejsze zwycięstwa ligowe. Tymczasem ENERDZE CZARNYM udało się ugruntować pozycję na tronie i utwierdzić sympatyków słupskiej koszykówki w przeczuciu, że sezon jubileuszowy będzie wyjątkowy…

Pozdrawiam serdecznie emigrację i wszystkich ludzi pracy z poniedziałkowej wieczornej zmiany!

W oczekiwaniu na sobotę,

Agata B. 

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."