BABSKIE GADANIE: Nowa energia w ENERDZE

BABSKIE GADANIE: Nowa energia w ENERDZE

Piękną halę ma Asseco - pomyślałam, przekraczając próg naprawdę ciekawego nowoczesnego obiektu, w którym na pierwszy rzut oka widać wiszące proporczyki z oznaczeniem mistrzowskich sezonów oraz występów w Top 16. Rywalizacja z drużyną o podobnych tradycjach sportowych zawsze budzi respekt, nawet jeśli po dawnej świetności zostało niewiele.

Wprawdzie seria sześciu zwycięstw z rzędu w wykonaniu Asseco budziła nie tylko respekt, ale i obawy o szanse Czarnych Panter w meczu, to wiedziałam, że wkraczamy na ich parkiet z nowym duchem i damy radę. A kiedy Andrej, na kolejne moje dręczące blond-pytanie: - Jak nowy? odpowiedział: - Na takiego gracza czekałem- zasiadłam już spokojnie w krzesełku, wyczekując widowiska. O dziwo, trybuny prawie do pierwszego gwizdka pozostawały podziurawione (słupszczan było chyba więcej niż miejscowych), ale skoro średnio gramy na wyjazdach, dobrze czuć się jak wśród swoich.

Bardzo, ale to bardzo cieszę się z pojawienia się w zespole Zimmermana. Taki gracz ewidentnie robi różnicę i zmienia oblicze zespołu, co widać zaledwie po kilku akcjach w jego wykonaniu. Atleta, z łydką zdradzającą nieprzeciętne możliwości motoryczne i wydolnościowe, zwinny, cwany, skoczny, z dodatkową parą oczu z tyłu głowy, potwierdził umiejętności obronne. - Ależ on podaje- zachwycałam się po meczu. - E tam podaje - jak zwykle dał mi łupnia trener - widziałaś jak broni?! Widziałam, co widziałam i wystarczy mi to, żeby potwierdzić: na takiego gracza czekaliśmy. W dodatku wyjątkowo szybko znalazł skuteczną nić porozumienia z Rockym, ta dwójka - według mnie - czy się to podoba zwolennikom polskich graczy czy nie - będzie stanowić najsilniejsze ogniwo ENERGI CZARNYCH.
Realia są takie, że gracze amerykańscy są tymczasem znacznie lepiej wyszkoleni technicznie od polskich, lepiej panują nad piłką w indywidualnych akcjach, a i fizycznie wydają się bardziej wytrzymali. Oczywiście, że wolałabym, by było odwrotnie, ale staram się obiektywnie oceniać stan faktyczny. Po to sprowadzamy ich do Polski, żeby nie odstawać od poziomu europejskiego oraz by uczyć polską młodzież koszykówki na najwyższym poziomie. Talentów u nas nie brakuje, ale w profesjonalnym sporcie talent to za mało. Kiedy Amerykanie opowiadają mi o systemach szkoleniowych stosowanych za oceanem (minimum treningów koszykarskich, zajęcia fitness, pilates, joga, ćwiczenia lekkoatletyczne), wiem, że tam zaczęła się i trwa już jakiś czas nowa era spojrzenia na ludzki organizm i kierunki jego rozwoju.

Doceniam jednak fakt, że dzięki przejęciu rozgrywania przez Zimmermana, uaktywnili się polscy gracze, zwłaszcza Jarek Mokros, który pokazuje wielki charakter, nie rozpamiętując trudnych momentów, zadziornie walcząc o znacząca pozycję w zespole. Przyjemnie obserwuje się jak powoli rozwija on skrzydła, wpasowuje w potrzeby drużyny, stając się coraz bardziej wartościowym zmiennikiem. Trzymam kciuki za Jarka, bo wiem, że może niebawem pokazać jeszcze więcej.

Od początku sezonu za najlepszego z polskich graczy uznawałam Marcina Dutkiewicza i zdania nie zmieniłam. Nasz kapitan nie tylko na gorąco motywuje kolegów do walki, ale wykazuje bardzo ważne umiejętności do realizowania na parkiecie "czarnej roboty", przez co staje się dojrzałym zadaniowcem, którego - często pozostająca na drugim planie - obecność staje się kluczem do wielu wygranych w sezonie. W tym meczu Marcin był zdecydowanie na planie pierwszym, grał bez kompleksów, inteligentnie i skutecznie.
Jestem coraz bardziej pozytywnie nastawiona do dalszej części sezonu w wykonaniu Czarnych Panter. Wewnętrzne roszady w zespole okazują się trafione (o Jordana jestem spokojna, potrzebuje więcej czasu niż pozostali), na nowo rodzi się chemia, pewność siebie, a na twarzach zawodników pojawia się radość z gry. Jeśli tylko nie pokrzyżuje nam planów plaga chorób czy kontuzji, możemy szybko stworzyć najciekawszy zespół w lidze - na bazie dotychczasowych doświadczeń oraz niezmaterializowanego jeszcze potencjału. Dlaczego używam słowa naj tak nonszalancko? Jak mogę uczynić inaczej, gdy na pytanie o to jak wielka będzie radość Andreja z brązowego medalu, uzyskuję automatyczne mrożące krew w żyłach spojrzenie Bazyliszka i ripostę: Pff, jakbyś nie wiedziała, że smakuje tylko medal złoty... Zatem nie mam pytań!

Zatem, do zobaczenia na kolejnym meczu otwierającym walkę o złoto!
Agata Bartoszek

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."