BABSKIE GADANIE: Preludium

BABSKIE GADANIE: Preludium

- "Literka A... "- Wróć! Przecież miałam najpierw dzielić się radością z wygranej w Kołobrzegu, tymczasem jakieś dziwne dźwięki zakłócają mi proces myślenia. Strącam z siebie narzucającą się nutę i powracam zatem wspomnieniami do niedzielnej wyprawy, która potwierdziła moją tezę, że Czarni w tym sezonie rozgrywają dwa sezony. Drugi trwa od momentu pojawienia się w Słupsku trenera Urlepa. I nie obalił tej tezy nawet ogromny czarny kot, który przebiegł mi nonszalancko przed nosem w drodze do hali Milenium. Pomyślałam sobie, że to miniaturowa Czarna Pantera- zerwana ze smyczy i władająca Kołobrzegiem już przed meczem. O tym, że spotkania z podobnymi przeciwnikami nie są łatwe, wie każdy kibic. Tym bardziej, że Czarnym przyszło grać po długiej przerwie spowodowanej meczem gwiazd, nie wiedziałam czy na pewno zadziała ona na korzyść.

Historia naszych potyczek z Kotwicą układa się dość ciekawie: meczu obu zespołów zawsze pełne były ostrej walki, zaciętości i podgrzanej trybunami atmosfery. Wprawdzie, jak dowiedziałam się na pomeczowej konferencji, i ten mecz był bardzo wyrównany i mógł zakończyć się niekorzystnym dla gości wynikiem, to jednak odniosłam osobiste wrażenie, że przy niewielkim nakładzie sił i rozwiązań taktycznych trener Urlep wyrwał dwa punkty zbliżające nas do Literki Z.

Brawa należą się Yeminatorowi, który pozamiatał i wypolerował strefę podkoszową perfekcyjnie, niesiony pewnie energią pozostałą po meczu gwiazd. Trener Urlep spowodował, że o tę energię możemy być spokojni w każdym meczu, Yemi doskonale wie, po co wychodzi na parkiet i ile znaczy w tej drużynie jego postawa. Uwielbiam tego zawodnika, jest niesmaowicie pozytywnym człowiekiem oraz inteligentnym, bezproblemowym koszykarzem.

Podobne uniesienia przeżywałam po akcjach Rodericka- którego styl gry i poziom zgrania z drużyną pozwala zapomnieć, że pojawił się on w niej stosunkowo niedawno. Trice to siła napędowa zespołu, którego tempo wprost miażdży rywali, a nie wpływa przy tym destrukcyjnie na jakość obrony Czarnych Panter. Jego osiem zbiórek, dokładnie tyle, ile zdobył w niedzielnym meczu Yemi, niechaj służy za dowód na wszechstronność tego zawsze uśmiechniętego i cieszącego się koszykówką gracza. Trener Urlep powiedział niedawno, że jest zadowolony z każdego zawodnika, jakiego ma do dyspozycji w tej drużynie i nie ma ochoty na żadne zmiany kadrowe. Dawno nie spotkałam się z taką postawą, zwykle szkoleniowcy wskazują dyplomatycznie numery pozycji, które chętnie przewietrzyliby, nasz potrafi po mistrzowsku opanować podległy mu żywioł, wyciągając z niego to, co najlepsze. Dzięki temu każdy z graczy wzbogaca się o niezwykle cenną pewność siebie i poczucie sensownej przynależności do zespołu.

Coraz głośniej mówi się w Polsce o tym, że Czarni są gotowi na zawalczenie o najwyższe trofeum w bieżącym sezonie. Jeszcze kilka tygodni temu uwaga ta wydawała się nazbyt śmiała i niedorzeczna, teraz jednak coraz częściej gości i w mojej gorącej głowie. Niezależnie od tego jak zakończy się sezon, przekonałam się, że warto dokonywać odważnych zmian w trakcie jego trwania. Wcale nie muszą one oznaczać niszczycielskiej rewolucji.

Przeżyłam w Kołobrzegu chwile wzruszenia nie tylko, obserwując parkiet. Nie mogłam oderwać wzroku od czerwonych trybun za ławką Czarnych Panter! Drodzy Kibice, jesteście niesamowici, najlepsi! Potraficie stworzyć niezapomniane widowisko, oddać ducha walki, dodać skrzydeł nie tylko zawodnikom. Pół hali, zamiast uważnie oglądać mecz, kierowało głowy w Waszą stronę. Czyż nie jest to najgłośniejsza promocja miasta poprzez sport, jaką możemy sobie wyobrazić? Ja nie mam wątpliwości. O Waszej sile najlepiej świadczy fakt, że grupka kibiców, z którymi mieliśmy przecież przysłowiową kosę, wychodziła z własnej hali, pomimo przegranej, w podskokach. Bo przecież kto nie skacze...

No wlaśnie: Kto nie miał możliwości poskakać w Kołobrzegu, zrobi to już w najbliższy piątek. To święto wszystkich kobiet, dlatego nie wyobrażam sobie lepszego prezentu dla słupskich białogłów niż zwycięstwo w sympatycznych, skądinąd, sąsiedzkich derbach. Dlaczego sympatycznych? Bo już wygranych! Jesteśmy w szóstce i nikt nam tego nie odbierze! Okażmy zbiorową radość w piątkowy wieczór! (Tu powinien pojawić się apel mobilizacyjny, jednak jest on absolutnie zbyteczny. Po prostu bądźcie...).

Pozdrawiam śpiewająco ("Literka A, literka..."),
Agata
a.bartoszek@energa-czarni.pl

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."