BABSKIE GADANIE: Refleksja przedwigilijna

BABSKIE GADANIE: Refleksja przedwigilijna

Dzisiejszy wieczór to jeden z najprzyjemniejszych momentów w roku. Niezależnie od wieku, płci, temperamentu, stopnia ureligijnienia i innych różnic, wszyscy tak samo cieszymy się na myśl o rodzinnym świętowaniu i kosztowaniu smakołyków w blasku światełek pachnącej choinki. Tego dnia rodziny szczególnie czują się rodziną. Są jednak tacy, którym rodzinę zastąpić muszą koledzy z drużyny. W wyniku napiętego kalendarza rozgrywek koszykarze ENERGI CZARNYCH pozostaną w Słupsku, by czas świętowania przeplatać przygotowaniami do kolejnego meczu ligowego, który rozpocznie się już w niedzielę.

Wczoraj spotkali się wraz z trenerami i pracownikami klubu na wspólnej wigilii, podczas której w sympatycznej atmosferze obdzielali się życzeniami, wspomnieniami z parkietu i poczuciem przynależności do grona o wyjątkowej misji na 2014 rok.

Był wśród nich oczywiście Keith Wright – zawodnik, który nie był w stanie spełnić poczynionych względem niego oczekiwań, choć z pewnością bardzo dobrze wyszkolony do gry i przygotowany fizycznie do ligowych bojów. Niestety, słupska koncepcja przerobienia go na rasową piątkę nie zdałą egzaminu. Trudno mieć żal do tego zawodnika – starał się jak mógł, aby dokonać pozytywnej i skutecznej transformacji, jednak – jak mawia filmowy klasyk – „natury nie oszukasz”. Być może zmiana klubu i drużyny okaże się zbawienna dla Keith’a, za którego trzymajmy kciuki, bo może kiedyś ponownie przyjdzie nam skorzystać z jego usług, a jeśli nie – to po prostu z ludzkiej życzliwości. Dobrze, że pożegnanie z kolegami odbyło się w atmosferze życzliwości oraz otwartej rozmowy. Powodzenia, Keith!

Spokój wspólnego świętowania wynikał zapewne także z poczucia wykonania zadania, jakim było przywiezienie dwóch punktów z dalekiego wyjazdu, poprzedzonego dwiema bolesnymi przegranymi. Tarnobrzeg zdobyty, a gra Czarnych Panter wskazywała na dojrzałą postawę zawodników wobec kolejnych oczekiwań kibiców. Miało być lepiej i było! A było lepiej, bo w końcu zagrał ZESPÓŁ. Od dawna uważam, że zespoły o podobnym potencjale do naszego – bez wirtuozów basketu i niezawodnych strzelców – muszą budować swoją siłę na wykorzystywaniu najlepszych atutów każdego z tworzących je ogniw. Zrozumiał to w mig Michał Nowakowski, którego życie aktualnie wywrócone jest do góry nogami za sprawą uroczego Milana, a który mimo to koszykówkę potrafi postawić na właściwym miejscu. Aż 8 razy trafić za trzy punkty... tu potrzeba szczególnego rodzaju autodyscypliny. Gratuluję, Misiek, jesteś prawdziwą Czarną Panterą!

Cieszę się bardzo, że w Tarnobrzegu prym wiedli zawodnicy krajowi – zwykle pozostający w cieniu swoich zagranicznych kolegów. Trudno węszyć w tym teorię spiskową, po to sprowadza się ich do Polski, by podnosili poziom ligi i decydowali o wynikach drużyn, idea jest prosta. Jednak systematycznie zmniejsza się przepaść dzieląca umiejętności jednych od drugich, dziś można spokojnie mówić o niemal całkowitym wyrównaniu poziomu gry lokalnego i europejskiego podwórka.

Wiem, że przygotowania do meczu poprzedzone były wieloma trudnymi rozmowami zawodników ze sztabem trenerskim. Na szczęście szybko udało się dokonać regeneracji psychicznej i zacząć od nowa. Bo na parkiecie w Tarnobrzegu obserwowaliśmy nową odsłonę ENERGI CZARNYCH- szybką, skuteczną i pewną siebie, jakby nie było wcześniejszych porażek.

I niech to nowe trwa w końcu starego roku, bo w niedzielę trzeba będzie raz jeszcze wykazać się szybkością, skutecznością i pewnością siebie. Życzę wszystkim naszym dzielnym Samcom radosnego świętowania, odpoczynku od koszykarskich emocji, odnalezienia odrobiny rodzinności w wigilijny wieczór, przede wszystkim jednak brawurowego powrotu na parkiet!

Wszystkich naszym Kibicom życzę niegasnącej satysfakcji z kibicowania, wiary w sukces i siły do pokonywania przeciwności losu, tak w życiu zawodowym, jak i w prywatnym.

Wyczekująca pierwszej gwiazdki (czytaj: sygnału od zaatakowania stołu),

Agata Bartoszek

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."