BABSKIE GADANIE: Stany emocjonalne

BABSKIE GADANIE: Stany emocjonalne

Jeśli stany emocjonalne i nastroje kobiety uzależnione są od poczynań mężczyzn w jej otoczeniu, to moje można opisać jednym słowem: rozsypka! Bardzo źle przyjęłam rozmiar porażki Czarnych Panter z wyjątkowo niegościnnymi koszykarzami Asseco, którzy pokazali nam, gdzie raki w tym sezonie zimują. Prawda o słupskim zespole została bezwzględnie obnażona i nie zamierzam łudzić się po raz kolejny, że przegrana była tylko wypadkiem przy pracy.A przecież to zespół mistrza Polski miał mieć problemy związane z odejściem kluczowych graczy i nagłymi zmianami w drużynie. Nie tylko nie wykorzystaliśmy sprzyjającej sposobności do wydarcia cennego zwycięstwa, przede wszystkim nie przekonaliśmy własnych kibiców do tego, że zasługujemy na miejsce w pierwszej szóstce. Naprawdę zdziwię się ogromnie, jeśli uda nam się ostatecznie do niej załapać. Nie przestanę kibicować tej drużynie, będę nadal wspierać ją dopingiem i dobrą myślą, bo w koszykówce klubowej nie chodzi tylko i wyłącznie o oklaskiwanie sukcesów, ale iluzje odkładam na bok.

Analiza przyczyn sobotniej porażki przyprawia o potężny ból głowy: Czarni razili nieskutecznością, stratami i szkolnymi błędami w obronie. Ich gra przypominała pierwsze spotkanie zespołu po wakacjach- kompletny brak współpracy, pewności rzutowej i zespołowego działania. Po raz kolejny w tym sezonie przegrywamy sami ze sobą, ze swoją niemocą i nieporadnością. Za każdym razem, gdy wydaje się, że zrobiliśmy krok naprzód, wykonujemy dwa kroki wstecz. Dodatkowo nie potrafimy pokazać charakteru na wyjazdach. Trudno w takiej sytuacji komentować siłę i postawę drużyn przeciwnych, bo wszystko wskazuje na to, że niektóre mecze rozstrzygają się już przed wybiegnięciem naszych na parkiet.
– Trener…- podpowie zaraz większość. Nie upraszczałabym sprawy i nie sprowadzałabym jej do jednego czynnika. Osobiście odnoszę wrażenie, że sami zawodnicy przyzwyczaili się do tego, że ich brak zaangażowania w grę, dekoncentrację tudzież inne słabości, media/kibice i tak włożą na barki Mariusa jako jedynego winowajcy. Levi Knutson, Yemi Nicholson, Valdas Dabkus- wymieniona trójka sprawia mi aktualnie największy zawód w stosunku do poczynionych oczekiwań. Potencjalni liderzy drużyny grają wyjątkowo bojaźliwie i pasywnie, sprowadzając poziom naszego ataku do tego, jaki prezentują drużyny w dolnej części tabeli. Radosnym akcentem w ataku jest Rocky Trice, jednak za mało czasu spędził on w drużynie, żeby stać się jej filarem.

Razi mnie jeszcze coś, w sytuacjach trudnych, gdy nie wychodzi nam lepienie akcji własnych, kończymy je tradycyjnie już stratą, na dobrą obronę przeciwnika mamy jedną przewidywalną odpowiedź – faul. Żadnego sprytu, kombinowania, zaskakiwania. Żadnych nagłych zwrotów akcji, zmiany stylu gry. Wprowadzanie kolejnych graczy na parkiet niewiele wnosi. Zawodnicy zbyt łatwo poddają się po kilku nieudanych akcjach, nie podejmują wyzwania. Oczywiście, można upierać się przy stwierdzeniu, że głównym motywatorem jest trener, ale zawodnicy stanowią siłę sprawczą, to w ich rękach pozostaje walka o punkty. Wyżej notowany rywal wcale nie pozbawia w tej walce szans…

Najważniejsze jest jednak to, że nadal liczymy się w walce o szóstce. Z tą różnicą, że od teraz każde kolejne spotkanie będzie miało podwójną wartość. Potrzebny jest nam potężny ZRYW! Czas przebudzić ten drzemiący od wielu tygodni wulkan i przerobić żywioł w ogień! Widzę niepowtarzalną okazję do zrehabilitowania się za wątpliwą sportowo postawę, budzącą wątpliwości jakość prezentowanej koszykówki czy chęć podarowania słupskim kibicom pamiętnych koszykarskich wrażeń. Teoretycznie możemy nawet zostać mistrzem kraju! Wszystko można, jeśli tylko wykaże się w tej dyscyplinie w pełni profesjonalne podejście. Od pucybuta do milionera, od ofiary do bohatera…

Warto wierzyć w ten zespół. Dlaczego? Bo wielokrotnie udowadniał nam w tym sezonie, że potrafi rozegrać świetne mecze, bez kompleksów wobec utytułowanych, silnych rywali, że potrafi zewrzeć szeregi i z podniesionym czołem pójść na wojnę, że potrafi wygrywać mecz po meczu, że potrafi być zespołem. Warto wierzyć, bo to Czarni.

To nieprawda, że my- baby- chętnie wymieniamy na nowszy model; z racji emocjonalnego zaangażowania w związki z naszymi mężczyznami, wolimy oddać do naprawy stary. I jeśli tylko zaczyna chodzić jak szwajcarski zegarek, szybko zapominamy o dawnych skazach i urazach.

W chwili, gdy pisałam powyższe słowa, otrzymałam wiadomość o dymisji złożonej przez trenera Linartasa. Wiedziałam, że przekazując tę wiadomość kibicom, sprawię im pozytywną niespodziankę. Ja jednak pragnę podziękować Mariusowi za wzorowe wykonywanie swoich obowiązków, poważne podejście do powierzonych mu zadań, uprzejmość i takt wobec pracowników klubu, odwagę wykazaną w chwili podjęcia decyzji o samodzielnym prowadzeniu jednej z czołowych drużyn ekstraklasy, a także za determinację w kierowaniu zespołem w najtrudniejszych momentach. Niestety, nie wystarczyło to do zbudowania konsekwentnie groźnej ekipy.
Tym bardziej jestem ciekawa tego, co wydarzy się w najbliższych dniach. Czy los/nowy trener odwróci złą kartę? W jakim kierunku udadzą się Czarne Pantery?
Pozdrawiam zapytująco,
Agata
a.bartoszek@energa-czarni.pl

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."