BABSKIE GADANIE: Ten sezon się jeszcze nie skończył...

BABSKIE GADANIE: Ten sezon się jeszcze nie skończył...

-Czarni!! Tum tum!!! Czarni!!!- chociaż minęło już kilka dni od arcyważnego spotkania w Gryfii, nadal słyszę i chcę słyszeć ogłuszający doping kibiców, którzy chyba dali drużynie Mariusa Linartasa kolejną szansę i fantastycznym spontanicznym zrywem ponieśli ją do zwycięstwa nad Jeziorem. Warto było być tego dnia w słupskiej hali, by przypomnieć sobie, na co stać zarówno Czarne Pantery, jak i najgorętszą w Polsce publiczność. Sobotni wieczór poprzedzony był kilkoma rozmowami wyjaśniającymi na linii klub- zawodnicy- trener, próbowano wspólnie przeanalizować przyczyny wcześniejszych bolesnych porażek, znaleźć szybki plan naprawczy. Podjęto decyzję o pozostawieniu na stanowisku głównego szkoleniowca Mariusa Linartasa, który zadeklarował, że jeszcze nie skończył pracy z tą drużyną i chciałby mieć możliwość jej kontynuowania, przy pełnym zaangażowaniu w walkę o przedarcie się do górnej szóstki. Tę gotowość i chęć potwierdzili zawodnicy. Trudno było przewidzieć jak zareagują na wiadomość o powrocie byłego kapitana Todda do USA. Wszelkie obawy okazały się bezpodstawne: koszykarze zachowali się jak na profesjonalistów przystało- zrozumieli decyzję kolegi, wspięli się na wyżyny możliwości, by wypełnić po nim lukę, przekonano Odeda, że teraz to on będzie musiał podejmować najważniejsze decyzje na parkiecie. Wszyscy jednym chórem stwierdzili, że nie czas jeszcze na złożenie broni, że trzeba popracować więcej, ciężej, przestać rozkładać bezradnie ręce, uwierzyć w swoje siły i skupić się na wygraniu każdego najbliższego meczu, bez kalkulowania i bawienia się rachunkiem prawdopodobieństwa. Wspólnie wypracowano strategię zadaniowego podejścia do sytuacji kryzysowej, szczera rozmowa okazała się najskuteczniejszym narzędziem...

Swoją mocno emocjonalną i podszytą lekką nerwowością postawę zmienił Marius, który tym razem pozwolił swoim podopiecznym na większą niż dotychczas swobodę w ataku, jednocześnie dbając starannie o podtrzymywanie szczelnej obrony. Nie ma co ukrywać, że kulała ona wybitnie w poprzednich potyczkach ligowych, tym przyjemniej oglądało się postęp poczyniony w krótkim czasie podczas przygotowań do meczu z Jeziorem. Kluczem do dobrej obrony jest zespołowość (pomoc, współpraca), a ta w końcu widoczna była na parkiecie gołym okiem. Kiedy Czarne Pantery czują się zespołem, my- kibice- czujemy się spokojni o wynik. Kiedy Marius nie rozlicza zawodników na gorąco z każdego błędu- ci czują się pozytywnie zmotywowani do błędów naprawiania. Hmm, czyżby jeden Rocky uczynił wiosnę w obronie?

Jestem podbudowana dobrym występem Odeda, który chyba w końcu został prawidłowo wkomponowany w zespół. Według mnie, jego inteligencja na parkiecie, szybkość, zwinność i umiejętność kreowania siły ataku, są na poziomie Todda. Ah, gdyby mieć teraz ich dwóch... Jeśli to Oded przyczynił się do odblokowania umiejętności strzeleckich L. Knutsona- niech mu Bóg w dobrej sławie  wynagrodzi!

Im bardziej hamowani są przez rywali nasi środkowi, tym lepiej stymuluje to grę zawodników na pozostałych pozycjach. Yemi i Robert i tak zawsze wypracowują oczekiwane minimum, niestety, coraz więcej uwagi poświęcają im rywale, co musi się przełożyć na spadek skuteczności obu centrów. Nie oskarżałabym ich o przechodzenie obok meczu, zbyt słabe staranie się itp.

Chyba nie muszę pisać, że potrzebowaliśmy sobotniego zwycięstwa we własnej hali jak tlenu! Bardzo żałuję, że wielu z nas zabrakło w tej ciężkiej próbie charakteru na trybunach. Niech zwycięstwo dedykowane będzie wszystkim tym, którzy przyszli i, niezależnie od nastrojów, do ostatniego gwizdka dodawali Czarnym Panterom skrzydeł. Już wiem, dlaczego rozpada się dziś co piąte małżeństwo w Europie: gdy pojawiają się schody, jedna ze stron po prostu odchodzi...

A szkoda, bo tym chłopakom potrzebne jest wyjątkowo silne wsparcie. Zbliżamy się do fazy prawdy bieżącego sezonu, największa presja pojawi się w kolejnych meczach. Powinniśmy dołożyć wszelkich starań, by być teraz całym sercem z zespołem. W domu i na wyjeździe. Ten sezon się jeszcze nie skończył...

Agata,

a.bartoszek@energa-czarni.pl

 

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."