BABSKIE GADANIE: Totalna (r)ewolucja

BABSKIE GADANIE: Totalna (r)ewolucja

Fantastyczny mecz!- mawiał jeden z bohaterów "Seksmisji"- Repley, replay, no nie dały z tego replaya...- podsumował zawiedziony. Przyznam szczerze, że i ja chętnie przeżyłabym niedzielny mecz raz jeszcze, bo to, w czym uczestniczyłam tego dnia w Ergo Arenie, było równie rewolucyjne jak stwierdzenie, że Kopernik była kobietą. Czarne Pantery, niczym siostry z Genetix, stworzyły fascynujący obrazek zwartej, silnej i dominującej nad resztą gatunku grupy, potrafiącej dokonać przełomu w swoim skomplikowanym w ostatnim czasie toku ewolucji. Na czele sióstr stanęła nieprzeciętna Ekscelencja, której udało się sprawnie przejąć rządy po poprzedniej, szybko przeorganizować poprzedni system, przede wszystkim jednak udoskonalić go na tyle, że nawet kibice ENERGI CZARNYCH spoglądali po sobie badawczo, jakby szukając potwierdzenia, czy aby na pewno rozgrywany na ich oczach mecz nie jest futurystyczną wizją niemożliwego. Styl Ekscelencji znany jest polskim kibicom od wielu lat, dlatego widok mocno zaangażowanego w wydarzenia na parkiecie Andreja Urlepa raczej nie dziwił. Szkoleniowiec żywo reagował na każdą akcję, dokonywał szybkich zmian, przede wszystkim jednak świetnie dzielił czas pomiędzy graczy przebywających na parkiecie, a tych, którzy schodzili na ławkę po mniej lub bardziej udanych zagraniach. Za każdym razem słychać było konkretną uwagę podsumowującą występ zawodnika, dodającą mu otuchy i będącą rzeczową wskazówką do dalszej gry. Z pewnością taka organizacja pracy jest efektem doświadczenia, jakie zbierał Andrej podczas wieloletniej kariery trenerskiej. Tego doświadczenia brakowało Mariusowi Linartasowi, rozpoczynającemu samodzielne prowadzenie seniorskiej ekipy. Jednemu i drugiemu trenerowi nie można odmówić serca i zaangażowania w prowadzenie drużyny, jednak różnica w umiejętności sterowania sytuacją meczową okazała się zasadnicza. Przy okazji po raz kolejny przekonaliśmy się, jak wiele w koszykówce zależy od osoby trenera... Od niego zaczyna się cała strategia, on wdraża ją krok po kroku w każdej kwarcie, reaguje na poczynania drugiej strony, wreszcie- szuka na gorąco rozwiązań prowadzących do zwycięstwa. Procedurę tę podręcznikowo wyłożył nam i wzorcowo zrealizował Andrej Urlep w niedzielnym spotkaniu. Witamy na pokładzie!

O tym jak bardzo nasi gracze chcą uczyć się koszykówki i wygrywać dla słupskich kibiców najlepiej świadczy fakt niesamowicie szybkiego postępu, jaki zaprezentowali nam w niedzielę w obronie i w ataku. Ambicją każdego z przedstawicieli tej drużyny jest przede wszystkim stawać się coraz lepszym koszykarzem, obecność trenera Urlepa nawet w krótkim czasie może to oczekiwanie zrealizować. O wielkim wpływie na rozwój koszykarskich umiejętności i sportowej postawy wspominał już w wywiadach Marcin Dutkiewicz, który w niedzielę wyraźnie postanowił pójść jeszcze dalej i rozegrał bardzo dobre zawody.

Ja wiem, że po jednym wygranym meczu można się łatwo zapomnieć i zacząć już wieszać medale na szyjach zawodników ze Słupska, mając nadzieję, że to początek miażdżącej dla pozostałych zespołów w lidze serii zwycięstw. Staram się hamować swój entuzjazm i przytemperować oczekiwania, pamiętając o psychologicznej regule wygrywania pierwszego po zmianie na stanowisku trenera meczu. Jeśli w kolejnych meczach niedzielny wyczyn zostanie w podobnym stylu powtórzony, będę musiała bardzo poważnie ze sobą porozmawiać i zweryfikować wiedzę na temat koszykówki. Ciągle marzy mi się po cichu powrót Todda, który pod skrzydłami Andreja Urlepa mógłby wznieść ekipę Czarnych Panter ponad poziomy. Mam wrażenie, że ta dwójka najszybciej znalazłaby wspólny język i Amerykanin stanowiłby idealne przedłużenie myśli trenerskiej na parkiecie. Póki co Todda nie ma, ale pozostali gracze dwoją się i troją, żeby zrobić na nowym trenerze jak najlepsze wrażenie. Być może siła koszykarskiej legendy działa na nich wybitnie motywująco. Zwłaszcza Michał Nowakowski potykał się o krzesła przy linii bocznej, pragnąc wybiec na parkiet. Młodzi potrzebują godnych wzorców i chyba udało się takowy do Słupska zaprosić. Ani na moment nie zabrakło Czarnym Panterom siły w nogach! Od początku do końca meczu tempo gry unosiło dwa metry nad ziemię nie tylko zawodników, ale i czerwone partie trybun, to było naprawdę niesamowite... Miałam przez chwilę obawy, gdy Trefl zaczął odrabiać seryjnie punkty, czy ta misternie budowana konstrukcja nie runie za chwilę jak w poprzednich meczach, ale okazały się one bezpodstawne. Pełna kontrola wydarzeń na parkiecie ostudziła zapał miejscowych i pokazała, że Czarni to dojrzały zespół. Tajemnicą pozostanie dla mnie metoda, dzięki której udało się w tak krótkim czasie opanować słabe ostatnio głowy Czarnych Panter.

O czym myśli baba u progu kolejnego tygodnia sezonu? O tym, żeby Ekscelencja sprawiła, by Czarni bezdyskusyjnie awansowali do górnej szóstki, a w niej niech się dzieje wola nieba!

Pozdrawiam potreflowo,

Agata

a.bartoszek@energa-czarni.pl

PS. Wszystkim koszykarskim Agatom życzę w dniu imienin wszystkiego, co najlepsze i wywołuje podobne do niedzielnych emocje.

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."