BABSKIE GADANIE: Wdech - wydech

BABSKIE GADANIE: Wdech - wydech

No i nadszedł trudny czas dla ENERGI CZARNYCH Słupsk, którego wszyscy spodziewaliśmy się w tym sezonie, jako i było w każdym minionym, niezależnie od osoby trenera, składu czy kalendarza rozgrywek. Człowiek jest tylko człowiekiem i moment zadyszki w biegu z przeszkodami należy mu się z urzędu, jak psu wykwintna kość!

A propos psów… pogryzły nas ostatnio rottweilery boleśnie, choć same lekko niedomagające. Porażka przez nie zafundowana to już druga smutna przegrana Czarnych Panter, które chwilowo zmagają się same ze sobą. Seria pewnych wygranych przeszła już do historii i aktualnie borykamy się z kontuzjami kluczowych graczy, spadkiem skuteczności rzutowej i brakiem jednoznacznego stylu gry. Stanęliśmy w miejscu, łapiąc nerwowo oddech, reanimując naprędce to, co pędziło wcześniej w górę tabeli jak zaczarowane. Kulejący Anwil trafił na ten właśnie trudny moment…

Okazało się, że Garrett Stutz musiał być jednak jednym z najcenniejszych ogniw zespołu, skoro jego brak na parkiecie pozwolił rywalom zdominować strefę podkoszową bez większego wysiłku. Poznający dopiero zasady europejskiego wymiaru basketu Amerykanin -z pozoru oschły, zimny i humorzasty – skupił się podczas pobytu w Słupsku w 100% na koszykówce i rozwoju swojej przydatności zespołowi, ulepszając swój warsztat indywidualny, jak i poprawiając umiejętność pracy w grupie. Z meczu na mecz jego pozycja w zespole ugruntowywała się, wysuwając go powoli do roli lidera drużyny. Kto wie, jakim wynikiem zakończyłby się niedzielny mecz, gdyby Stutz w pełni sił robił swoje na parkiecie…

Keith Wright – niestety, trzeba to powiedzieć głośno i stanowczo – nie wykonał ani jednego kroku w przód. Nie dlatego, że jest gorzej wyszkolony niż Stutz, głównie przez to, że nie chce wewnętrznie podporządkować się rygorom europejskiej koncepcji basketu. Obce są mu podkoszowe gierki, przepychanki w celach obronnych i inne manewry, to zawodnik, który czeka tylko na dostanie piłki, z którą najchętniej poszybowałby widowiskowo nad obręcz, by w nonszalancki sposób umieścić ją w jej centrum, ku uciesze podnieconych fanów. Dla Keith’a koszykówka to zabawa zręcznościowa, żaden tam krwawy bój o ligowe punkty. Dlatego trudno będzie tu znaleźć wspólny cel, dla którego warto by było zatrzymywać tego sympatycznego zawodnika w Słupsku. Jego los wydaje się być przesądzony i sugerowane przeze mnie rozwiązanie nie będzie raczej stanowić krzywdy jemu samemu czy zespołowi. Rozstanie się „za porozumieniem stron” w jak najszybszym terminie powinno odbyć się pokojowo i bez wzajemnych pretensji. Nie pierwsza to, i nie ostatnia taka sytuacja.

Mam osobiste marzenie dotyczące zawodnika na pozycję nr 5, ale nie pielęgnuję w sobie złudzeń – awykonalne, przede wszystkim finansowo. Chris Booker. Reszta jest milczeniem…

Pozostaje nam zasadnicze pytanie: Co zrobić, żeby nasz zespół odzyskać wigor, moc i pazur? Jak poskładać w całość tych rozsypanych chłopaków, którzy dźwigają na sobie ciężar smutku i chwilowej niemocy? Moje blondłącza dymią od intensywnego procesu myślowego w zakresie odpowiedzi na ostatnie pytanie. Myślę, że należałoby dokonać nie tylko drobnych zmian kadrowych (co, uwierzcie mi, proste nie jest), ale także zafundować pozostałym graczom jakieś wzmocnienie pozytywne, które pozwoliłoby im na nowo uwierzyć w siebie i sens tego, co zaczęli tworzyć w bieżącym sezonie. Bo po wypowiedzi kapitana - Marcina – pozostaje jedynie otworzyć jakąś kryształową butelkę, uraczyć się jej zawartością, odstawić, zapomnieć i zacząć na nowo! Trudno się mu dziwić, wisielczy nastrój trwa od momentu koszalińskiego filmu makabry i grozy…

Wierzę głęboko, że najbliższy daleki wyjazd pozwoli naszym koszykarzom zbliżyć się do siebie ponownie, przygotować mentalnie do ważnego meczu na wygnaniu, pozlepiać to, co uległo rozsypce i rozpocząć nową zwycięską serię. Nie wolno nam zwątpić w potencjał tego, co jeszcze niedawno oklaskiwaliśmy. Zadyszka niebawem się zakończy, złapiemy oddech!

Swoją drogą, ten Anwil nigdy nam nie leżał…

Do zobaczenia w lepszych nastrojach,

Agata Bartoszek

renifit@o2.pl

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."