Energa Czarni brązowymi medalistami!

Energa Czarni brązowymi medalistami!

Mamy to! Energa Czarni pokonali Anwil Włocławek 78:62 i zdobyli brązowe medale mistrzostw Polski. Po raz czwarty w historii i po raz drugi z rzędu słupscy koszykarze stanęli na najniższym stopniu podium. To wielki sukces dla całej organizacji, tym bardziej, że właśnie zakończony dla nas sezon był bardzo trudny, głównie z uwagi na ciągłe kontuzje. Tym samym potwierdziliśmy naszą przynależność do absolutnej czołówki Polskiej Ligi Koszykówki.

Cóż to był za mecz! Piękne ukoronowanie ciężkiego sezonu, które wcale nie musiało się dla nas zakończyć takim happy-endem. Najpierw świetna gra Grześka Surmacza pozwoliła nam minimalnie prowadzić, ale potem boisko należało już tylko do Anwilu. Rywale zanotowali serię 16:0 w pierwszej kwarcie i prowadzili nawet 23:9! To jednak nie złamało naszych charakternych koszykarzy, którzy doskonale wiedzieli, jaki jest ich cel.

W końcu trójką sygnał do ataku dał Demonte Harper, po czym Energa Czarni zanotowali serię 10:0 i zbliżyli się do włocławian na zaledwie 25:28. To oznaczało, że walka o brąz dla nas się nie skończyła! Roztoczyła się prawdziwa walka kosz za kosz i żadna ze stron długo nie dawała przejąć inicjatywy rywalom. Wydaje się, że kluczowa była ostatnia minuta trzeciej kwarty, kiedy to Łukasz Seweryn dwukrotnie trafił za 3 i dał nam prowadzenie 51:49 przed decydującą częścią.

Ta już całkowicie należała do nas! Anwil co prawda starał się nas kąsać, ale niesamowicie skuteczni Energa Czarni pewnie kroczyli po swoje. Świetnie grał zwłaszcza Folarin Campbell i na niecałe 3,5 min. przed końcem, po trójce Harpera i trzech wolnych właśnie Campbella, prowadziliśmy już 68:56. To właśnie wtedy włocławianie pękli i do końca meczu już tylko powiększaliśmy swoje prowadzenie. Feta na trybunach i naszej ławce rezerwowych zaczęła się już w trakcie spotkania, kiedy to byliśmy już pewni naszego czwartego brązu w historii!

To spotkanie zostanie na długo zapamiętane, między innymi z uwagi na statystyczne ciekawostki. Nasi koszykarze popełnili aż 20 strat (zaledwie czwarty raz w sezonie!), ale nie miało to przełożenia na wynik, ponieważ byliśmy niesamowicie skuteczni. O ile pierwszą połowę skończyliśmy z marnymi 35% z gry, o tyle na koniec meczu nasz wskaźnik wyniósł aż 52%. W trzeciej i czwartej kwarcie trafiliśmy niebywałe 16 z 22 rzutów, co dało nam zespołowo aż 73% skuteczności! Dla porównania, najskuteczniejszy zawodnik całej ligi (czyli nasz Justin Jackson), rzucający niemal wyłącznie spod samego kosza, zakończył rozgrywki ze wskaźnikiem na poziomie 68%.

Tym samym zakończyliśmy pełen wzlotów i upadków sezon 2015/2016. Zapamiętamy z niego na pewno nieustanne kontuzje oraz to, że nie rozegraliśmy w zasadzie ani jednego spotkania w pełnym składzie. Poszukiwania rezerwowego środkowego, poprzez pociesznego Derricka Nix’a, przez krótki powrót Bryana Davisa, po sprowadzenie niespodziewanie hitu transferowego – Justina Jacksona. Pożegnanie po świetnej współpracy z Tomkiem Śniegiem i wyeliminowanie jego Polskiego Cukru w ćwierćfinale. Na koniec nieprzyjemne przywitanie we Włocławku i kompletną dominację nad Anwilem w najważniejszych minutach najważniejszego meczu w sezonie. To był wspaniały sezon, dziękujemy za to, że byliście z nami i zawsze mogliśmy na Was liczyć. Do zobaczenia po wakacjach! Czarni!

Energa Czarni – Anwil 78:62 (12:23, 18:10, 21:16, 27:13)

Energa Czarni: Cambpell 15 (6 zb.), Harper 13 (6 zb., 4 as.), Seweryn 12, Blassingame 12 (6 as.), Mokros 8, Mbodj 7, Surmacz 6, Jackson 3 (5 zb., 3 bl.), Cesnauskis 2.

Anwil: Jelinek 20, Chyliński 12, Andjusić 8, Dmitriew 6, Stelmach 5, Tomaszek 4, Łączyński 3, Bristol 2, Diduszko 2.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."