Energa Czarni wygrywają turniej w Toruniu!

Energa Czarni wygrywają turniej w Toruniu!

Nasi koszykarze okazali się najlepsi podczas Memoriału im. Wojciecha Michniewicza w Toruniu, wygrywając wszystkie swoje mecze. Ostatniego dnia Energa Czarni pewnie pokonali Trefl Sopot 84:69, a najlepszym graczem turnieju (MVP) został William Franklin.

Tym razem gra od pierwszych minut była bardzo wyrównana, bez szczególnej przewagi którejś z drużyn. Trefl postawił na akcje zawodników podkoszowych, Energa Czarni z kolei punkty zdobywali po wjazdach w pole trzech sekund niskich graczy. Po trójce Michała Michalaka było 9:8 dla sopocian, jednak dwie skuteczne akcje z faulem Kyle’a Shiloha wyprowadziły naszych koszykarzy na sześciopunktowe prowadzenie. Słupszczanie w pierwszej kwarcie trafili zaledwie 37% swoich rzutów, ale dzięki dobrej obronie prowadzili 15:11.

Kolejna kwarta składała się z dwóch, zupełnie różnych części. W pierwszej Trefl za sprawą Bendziusa i Kempa zanotował serię 9:0 i prowadził nawet 26:18, po skutecznym zagraniu Kulki. Energa Czarni zdołali się przebudzić i to w jakim stylu! W sumie trzy trójki trafił William Franklin, kolejne dołożyli Łukasz Seweryn (2) i Jarosław Mokros (1) i słupszczanie zanotowali serię 14:0, wychodząc przed końcem pierwszej połowy na prowadzenie 42:31. Po 0/5 za trzy w pierwszej kwarcie, w drugiej nasi koszykarze trafili 6/8. Świetnie prezentował się zwłaszcza Kyle Shiloh, który w 20 min. uzbierał 7 asyst, 5 zbiórek i 3 przechwyty.

Dzięki dobrej grze zespołowej Energa Czarni wyszli nawet na imponujące już prowadzenie 49:34, ale niestety nie potrafili utrzymać intensywności. We znaki dał się im szczególnie Willie Kemp, który w trzeciej kwarcie zdobył aż 10 pkt. i wraz z Pawłem Leończykiem doprowadził do wyrównania gry. Było już tylko 51:47, a na domiar złego słupszczanie pudłowali rzuty wolne. Przed ostatnią kwartą zaliczka była nieco większa, bo równo z syreną trafił Shiloh.

Nasi koszykarze byli jednak bardzo zmobilizowani i chcieli wygrać ten mecz i cały turniej. Decydującą kwartę rozpoczęli z wielkim impetem - trafiali Trajkovski, Franklin i Śnieg, a po trójce Mokrosa przewaga znów była dwucyfrowa. To było jednak zbyt mało dla Energi Czarnych, którzy wciąż grali jak z nut. Trójkę trafił Tomek Śnieg, a Trajkovski dołożył kolejne 7 pkt. z rzędu i prowadziliśmy 78:58. Na trzy min. przed końcem trener Mijatović spokojnie wymienił niemal całą piątkę i do końca spotkania zmiennicy kontrolowali wynik.

Kapitalne spotkanie rozegrał Kyle Shiloh, który otarł się o triple-double i zanotował na swoim koncie niesamowite 15 pkt., 12 as. i 8 zb. Energa Czarni zagrali bardziej zespołowo i mimo przegranej walki o zbiórki, zanotowali pewne zwycięstwo. Wszystko dzięki ograniczeniu strat do zaledwie 9, a także wymuszeniu większej ich ilości na rywalach. To właśnie po stratach Energa Czarni zdobyli o 15 pkt. więcej od sopocian.

Energa Czarni - Trefl 84:69 (15:11, 27:20, 15:20, 27:18)

Energa Czarni: Franklin 18 (6 zb.), Trajkovski 17 (5 zb.), Shiloh 15 (12 as., 8 zb.), Mokros 12 (4 zb.), Śnieg 10, Seweryn 6, Eziukwu 4 (7 zb.), Jakubiak 2, Cywiński, Przyborowski.

Trefl: Kemp 18, Bendzius 13, Painter 11, Leończyk 9, Michalak 6, Dzierżak 6, Stefański 4, Kulka 2, Włodarczyk.

Jeśli podobał Ci się ten materiał kliknij 'Lubię to!' lub Tweetnij. Po więcej ciekawych rzeczy zajrzyj na nasz fanpage na Facebooku lub kanał na Twitterze. Będzie fajnie!

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."