Energa Czarni z pierwszym zwycięstwem

Energa Czarni z pierwszym zwycięstwem

Nasi koszykarze nie zawiedli pokładanych w nich nadziei i po ofensywnym spotkaniu pokonali ambitnie walczącą Rosę w Radomiu 94:84. Jest to pierwsza wygrana Energi Czarnych w nowym sezonie Tauron Basket Ligi i zgodnie z zapowiedziami trenera Mariusa Linartasa, teraz już w każdym kolejnym meczu będzie im się grało łatwiej i pewniej. 

Przed spotkaniem z Rosą doszło do jednej istotnej zmiany – kapitanem przestał być Robert Tomaszek, a jego miejsce zajął Todd Abernethy. Trener Marius Linartas postanowił również spróbować nowego ustawienia pierwszej piątki i miejsca Levi’ego Knutsona oraz Tomaszka zajęli odpowiednio Oded Brandwein i Yemi Nicholson.

Nie przyniosło to jednak oczekiwanych rezultatów i dla Energi Czarnych nie było to łatwe spotkanie. Rosa starała się grać agresywnie w defensywie, co okupiła szybkimi pięcioma faulami i to właśnie z linii rzutów wolnych, po niemal trzech minutach gry, Energa Czarni zdobyli pierwszy punkt. Tymczasem radomianie trafili dwa rzuty z dystansu i wyszli na prowadzenie. Nasi koszykarze co prawda dość łatwo dochodzili do pozycji rzutowych, ale mieli spore problemy ze skutecznością. Nieco ożywienia wnieśli zmiennicy – Tomaszek, Dutkiewicz i Knutson, dzięki którym jeszcze w pierwszej kwarcie udało się słupszczanom odrobić straty.

Gdy dołączył do nich Michał Nowakowski, który w ciągu 30 sekund zdobył 6 punktów, a trójkę dorzucił Brandwein, nasi koszykarze prowadzili 32:23. Na parkiecie ponownie pojawili się jednak pierwszo piątkowi zawodnicy Rosy i gra ponownie się wyrównała. Ponowne kłopoty ze skutecznością, chwilowy brak koncentracji i kilka prostych strat sprawiły, że gospodarze odrobili niemal całe straty. Przez cały mecz spore trudności naszym obrońcom sprawiał walczący jak lew pod obiema tablicami J.J. Montgomery, który właśnie w drugiej kwarcie nadawał ton radomskiej ekipie.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ gwałtownej zmianie. Choć gospodarze wykorzystali kolejne błędy w obronie Energi Czarnych i po trójce Huberta Radke prowadzili 57:55, to słupszczanie wydawali się kontrolować wydarzenia na boisku i szybko odzyskali sześciopunktowe prowadzenie. Zespół Mariusa Linartasa nie potrafił jednak zadać rywalom decydującego ciosu, po którym drużyna Rosy już nie mogłaby wrócić do gry. Poza tym, obok momentami świetnych akcji w obronie, słupszczanie wciąż popełniali szkolne błędy.

Dlatego też jeszcze na początku czwartej kwarty radomianie wykorzystali dwie straty słupszczan z rzędu i ponownie zmniejszyli straty. Jednak im bliżej końca meczu gospodarze mieli coraz mniej pomysłów na swoją grę w ataku i Energa Czarni dość pewnie kroczyli po pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie Tauron Basket Ligi. Doświadczenie poszczególnych zawodników naszego zespołu oraz ich rutyna zapewniły ostatecznie dość bezpieczną wygraną w Radomiu.

W tym ofensywnym spotkaniu aż pięciu zawodników słupskiej drużyny zdobyło 12 i więcej punktów. Najlepszy był Levi Knutson, który większość ze swoich 18 pkt. zdobył rzutami z dystansu (trafił 4 trójki). Największą przewagą Energi Czarnych była siła pochodząca z ławki rezerwowych, ponieważ zaczynający spotkanie poza pierwszą piątką zawodnicy zdobyli dla naszej drużyny w sumie aż 46 pkt.

Zaczynamy już grać tak, jak chce nasz trener. Nie ma w zespole egoistów, podajemy piłki i gramy drużynowo. Mamy jednak wciąż zbyt dużo strat, ale pomału się zgrywamy i będzie lepiej. Wierzymy w siebie i nasi kibice również powinni. Nie ukrywam, że dzięki tej wygranej wszystkim nam spadł kamień z serca – mówił po meczu w wywiadzie dla TVP Sport Robert Tomaszek.

Rosa - Energa Czarni 84:94 (22:21, 23:29, 21:20, 18:24)

Rosa: Montgomery 24, Bogavac 16, Vasojevic 11, Cupkovic 9, Radke 8, Donigiewicz 6, Kardaś 5, Nikiel 3, Zalewski 2, Wilczek, Bogdanowicz.

Energa Czarni: Knutson 18, Abernethy 12, Dabkus 12, Nicholson 12, Tomaszek 12, Brandwein 9, Dutkiewicz 8, Nowakowski 8, Kostrzewski 3.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."