Gramy o brąz: Odczarowany Włocławek!

Gramy o brąz: Odczarowany Włocławek!

Mamy to! Energa Czarni po 9 latach złamali klątwę kolejnych przegranych we Włocławku i w meczu o brązowy medal zdobyli Halę Mistrzów! Po bardzo wyrównanym, zaciętym i nerwowym spotkaniu wygraliśmy 59:54 i jesteśmy o krok od sukcesu. W środę gramy w Gryfii oby ostatni mecz o brąz!

To był typowy „mecz walki”, „koszykówka dla koneserów”, wojna nerwów, lub jak kto woli – brzydkie spotkanie pełne nieskutecznych akcji i przepełnione emocjami. Dużo lepiej na początku odnaleźli się słupszczanie, którzy grali bardzo dobrze w obronie, a nieskuteczny Anwil tylko im w tym pomagał. Pierwsze punkty dla włocławian po niemal pięciu minutach zdobył Łączyński, a po drugiej stronie świetnie grał Surmacz. Po trójce Mantasa prowadziliśmy 13:4 i ogółem w pierwszej kwarcie pozwoliliśmy zdobyć rywalom marne 6 pkt. przy skuteczności 21%.

Niestety daliśmy się wciągnąć w koszykarskie zapasy Anwilowi i z biegiem meczu radziliśmy sobie coraz słabiej. Co prawda potrafiliśmy wypracować sobie dobre pozycje do rzutu, ale pudłowaliśmy jak nasi przeciwnicy. W drugiej kwarcie to my przez 7,5 min. nie mogliśmy zdobyć nawet punktu, ale to i tak nie pozwoliło gospodarzom na odrobienie strat.

Prawdziwe play-off’owe emocje przyniosła druga połowa. Świetnie grał David Jelinek, który był nie do zatrzymania dla naszych obrońców. To jego akcje sprawiły, że Anwil doprowadził do remisu w połowie trzeciej kwarty. Utrzymaliśmy przewagę dzięki ważnym trójkom Blassingame’a i Cesnauskisa, ale przed ostatnią częścią meczu prowadziliśmy tylko 39:37 i wszystko zaczynało się niemal od początku.

Znów trójka Blassa, dwa wolne Jacksona i wydawało się, że 7 pkt. to wystarczający dystans, by zapewnić sobie zwycięstwo. Wtedy ponownie do głosu doszedł Jelinek, który niemal w pojedynkę odrobił wszystkie straty, a po naszej odpowiedzi (znowu Blass!) dwie trójki z rzędu trafił Łączyński i mieliśmy remis na 3,5 min. przed końcem. Wojnę nerwów skutecznie dwiema akcjami rozpoczął Mbodj, ale kolejne trafienie Jelinka nie dało nam spokoju. W najważniejszej akcji meczu z dystansu pomylił się Blassingame, zbiórkę wyrwał Mbodj i tą szanse na punkty rzutem z rogu (12 sek. przed końcem) zamienił Jarek Mokros. Anwil mógł jeszcze doprowadzić do dogrywki, ale najpierw dobrze zagraliśmy w obronie na obwodzie i zmusiliśmy Andjusicia do penetracji, która skończyła się jego wyjściem za linię. Triumf wsadem przypieczętował Mbodj!

To był bardzo ciężki mecz, a zwycięstwo w nim ma ogromne znaczenie. Teraz stajemy przed szansą na zdobycie czwartego już brązowego medalu, pierwszy raz rok po roku. W środę Gryfia musi zapłonąć jak jeszcze nigdy!

Anwil – Energa Czarni 54:59 (6:14, 12:10, 19:15, 17:20)

Anwil: Jelinek 25, Łączyński 12, Bristol 5, Diduszko 4, Dmitriew 3, Stelmach 2, Tomaszek 2, Andjusić 1, Chyliński.

Energa Czarni: Mbodj 13 (8 zb.), Blassingame 12 (9 as., 5 zb.), Surmacz 12 (7 zb.), Jackson 6 (11 zb., 4 bl.), Cesnauskis 6, Harper 4, Mokros 3, Campbell 2, Seweryn 1.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."