Marcus Ginyard

Marcus Ginyard

Doskonale znany polskim kibicom z występów w Stelmecie i Anwilu Marcus Ginyard (29 lat, 196 cm) został nowym zawodnikiem Energi Czarnych! Absolwent renomowanej amerykańskiej uczelni North Carolina ma na swoim koncie wiele sukcesów w NCAA i wicemistrzostwo Polski. Ostatni sezon spędził we francuskiej ProB.

Możliwości naszego nowego gracza najlepiej charakteryzuje amerykańskie określenie „swingman” – to zawodnik, który nie ma przypisanej konkretnej pozycji na boisku, może grać zarówno na obwodzie, jak i na skrzydłach, potrafi grać z piłką przodem i tyłem do kosza. Cechą charakterystyczną Ginyarda jest aktywna i ofiarna gra w obronie oraz nieustępliwa walka o każdą piłkę.

Koszykówki Ginyard uczył się w legendarnej uczelni North Carolina – tej samej, którą ukończył Michael Jordan. Od początku imponował grą w obronie, co zaowocowało m.in. wybraniem go do najlepszej defensywnej piątki konferencji ACC w 2008 r. Sezon później jego drużyna sięgnęła po mistrzostwo NCAA, ale niestety wtedy Ginyard dochodził do siebie po kontuzji.

Swoją zawodową karierę rozpoczął w niemieckiej Budeslidze, gdzie w barwach BBC Bayeruth notował średnio 10,9 pkt., 3, zb., 1,6 as. i 1 prz. na mecz. Kolejne rozgrywki spędził w izraelskim Ironi Nahariya, będąc absolutnym liderem zespołu – 21,2 pkt., 6,8 zb., 2,2 as., 1,7 prz. Taką postawą przyciągnął uwagę Anwilu Włocławek, w którym także był podstawowym graczem (12,3 pkt., 4,2 zb., 1,4 as., 1,1 prz.). Sezon zakończył jednak bez sukcesu, ponieważ Anwil zakończył swoją grę przegraną walką o brąz z AZS.

Rozgrywki 2013/2014 Ginyard zaczął w ukraińskim Azovmashu Mariupol (15,5 pkt., 5,3 zb., 2,5 as., 1,2 prz.), z którym występował także w lidze VTB, ale z uwagi na niebezpieczną sytuację w kraju przeniósł się do Stelmetu. W Zielonej Górze jego rola była już mniejsza, ale wciąż bardzo istotna. Zdobywając średnio 6 pkt., 3 zb. i 1 prz. na mecz miał spory wkład w późniejsze wicemistrzostwo Polski.

Niestety rozgrywki 2014/2015 były dla Ginyarda fatalne. Zdołał on rozegrać zaledwie 18 spotkań w amerykańskiej D-League, kiedy to kontuzja w listopadzie 2014 r. w zasadzie zakończyła jego sezon. Gdy udało mu się powrócić do zdrowia, na odbudowę formy wybrał francuską ProB. Była to bardzo dobra decyzja, bo w barwach Hermine Nantes Atlantique znów mógł być podstawowym graczem (9,5 pkt., 3,1 zb., 1,7 as., 1,1 prz.) i udowodnił, że po urazie nie ma już śladu.

Teraz po raz trzeci zagra w Polsce i jesteśmy przekonani, że wszystkie boiskowe i charakterologiczne cechy Ginyarda doskonale będą pasowały do Energi Czarnych.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."