Nerwowa końcówka dla Wilków

Nerwowa końcówka dla Wilków

Energa Czarni w swoim trzecim sparingu przegrali na własnym parkiecie z King Wilkami Morskimi Szczecin 81:84. Spotkanie było niezwykle wyrównane przez pełne 40 minut, a w decydujących momentach nie mylił się rozgrywający gości Trevor Releford.

Mecz lepiej rozpoczęli słupszczanie, wśród których bardzo dobrze radził sobie Karol Gruszecki, a koledzy dobrze obsługiwali podaniami Callistusa Eziukwu. Wśród gości wyróżniał się Paweł Kikowski, ale to było zbyt mało na zespołowo grających Energa Czarnych. Nasi koszykarze prowadzili już 23:15 i gdy wydawało się, że przejmą spotkanie, przyjezdni prowadzeni przez świetnego Releforda zanotowali serię 8:0 i do przerwy gra mocno się wyrównała.

Po zmianie stron to Wilki nadawały ton wydarzeniom na parkiecie. Po kolejnej serii 8:0 goście prowadzili już 54:46 w połowie trzeciej kwarty. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął Kyle Shiloh, który grał bardzo wszechstronnie i pomógł odzyskać słupszczanom stracone punkty. Przy wyniku oscylującym wokół remisu zawodnicy ze Szczecina umiejętnie wymuszali faule naszych koszykarzy, a z linii rzutów wolnych byli bardzo skuteczni.

Tym samym udało im się doprowadzić do bardzo wyrównanej końcówki, choć w czwartej kwarcie Energa Czarni kilkukrotnie wychodzili na 4-5 punktowe prowadzenie. Na 30 sekund przed końcem do remisu doprowadził William Franklin, ale w kolejnej akcji kapitalną trójką przez ręce właśnie naszego rozgrywającego popisał się Releford. Było 77:80 i 15 sekund dla Energi Czarnych na wyrównanie. Niestety słupszczanie nie zdołali wprowadzić piłki zza linii bocznej boiska do gry i popełnili błąd 5 sekund, a faulowany Releford nie pomylił się przy rzutach wolnych. Choć wydawało się, że mecz jest już przegrany, Energa Czarni nie poddali się. Karol Gruszecki dobił niecelny rzut Franklina, a kilka sekund później przechwycił podanie Sroki i ponownie trafił do kosza (81:82). W ostatniej akcji nie udało się już jednak zdobyć piłki i po długim podaniu Releford ustalił wynik meczu.

W całym meczu nasi koszykarze zanotowali kilka momentów bardzo dobrej gry, ale były to jedynie momenty. Po słupszczanach wyraźnie było widać, że fizycznie odstają od swoich rywali, którzy sprawiali wrażenie zdecydowanie „świeższych”. Stąd też bardzo duża ilość fauli Energi Czarnych i olbrzymia dysproporcja w oddanych i celnych rzutach wolnych - 10/14 słupszczan przy 30:35 gości. To właśnie rzuty wolne były decydujące - w pozostałych elementach, jak punkty po stratach, spod kosza, drugiej szansy, czy zmienników, nasi koszykarze byli wyraźnie lepsi.

Najlepszym zawodnikiem Energi Czarnych w tym spotkaniu był Kyle Shiloh, autor 18 punktów, 6 asyst i 4 zbiórek. Po raz kolejny dobrze zaprezentował się Gruszecki, który zdobył 15 pkt. i miał 5 zb. Double-double zanotował Callistus Eziukwu, zapisując na swoim koncie po 10 pkt. i zb. Bohaterem meczu został jednak lider szczecinian - Releford - który miał 23 pkt., 9 as. i 4 zb.

Energa Czarni grali bez kontuzjowanych Kacpra Borowskiego i Michała Nowakowskiego. Kolejny sparing z Wilkami już w niedzielę.

Energa Czarni - King Wilki Morskie 81:84 (23:15, 19:26, 18:18, 21:25)

Energa Czarni: Shiloh 18, Gruszecki 15, Eziukwu 10, Trajkovski 10, Śnieg 8, Franklin 7, Mokros 6, Cywiński 4, Seweryn 3, Przyborowski.

King Wilki Morskie: Releford 23, Kikowski 19, Harris 9, Sroka 8, Flieger 6, Majcherek 5, Bojko 4, Pytyś 4, Mróz 4, Kovalenko 2.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."