NIEKONIECZNIE CZARNE CHARAKTERY

NIEKONIECZNIE CZARNE CHARAKTERY

Wielu z nich widzimy na co dzień z trybun, wydaje nam się, że dobrze ich znamy. Wiemy przecież jak się nazywają, skąd pochodzą, na jakiej grają pozycji, czasem nawet zdarza się nam zasłyszeć spontaniczne emocje wydobywające się z ich gardeł. Zawodnicy ENERGI CZARNYCH Słupsk to bez wątpienia wybuchowa mieszanka osobowości i charakterów! Czy ich charaktery są na pewno czarne? Absolutnie! Odkryliśmy, że stanowią niezwykle barwną paletę, która pozwala spojrzeć na naszych graczy w zupełnie innym świetle. Dlatego rozpoczynamy nowy cykl, w którym nasza rzeczniczka – Agata Marzec – będzie odkrywała kolorowe wnętrza reprezentantów słupskiej koszykówki.

„Postanowiłam przybliżyć Wam nie tylko zawodników, ale także trenerów oraz pozostałych pracowników klubu, z którymi pracuję, a którzy tworzą niezwykle ważne tło dla wydarzeń rozgrywanych na parkiecie. Jednego jestem pewna – wszyscy są całym sercem związani z koszykówką, wykazują szczególnie cenny rodzaj pasji w pracy nad jej rozwojem, nie boją się wyzwań, dzielnie pokonują na co dzień słabości charakteru. Panie i Panowie – oto pierwszy niekoniecznie czarny charakter nowego cyklu – MARCO BARAĆ!”.

Kiedy przyjechałeś do Słupska, Twoje nazwisko w żaden sposób nie brzmiało znajomo. Na próżno szukałam informacji w internecie, by móc w pełni przedstawić kibicom Twoją sylwetkę. Zapytam zatem wprost – czy mógłbyś sam przedstawić się słupskiej publiczności?

Od wczesnych lat dzieciństwa marzyłem, by zostać w przyszłości trenerem koszykówki. Gdy grałem jako zawodnik w zespołach juniorskich, nabyłem nowego spojrzenia na ten sport, który nakazywał mi drążyć temat głębiej. Zadawałem szkoleniowcom trudne pytania, zaskakiwałem ich wiedzą, sporo czytałem. Teoria pochłonęła mnie bardziej niż praktyka. Do tego stopnia, że ciekawa historia nastąpiła podczas mojej gry w Superfund (druga liga serbska): tego samego dnia – rano – uczestniczyłem w porannym treningu mojej ekipy jako zawodnik, podczas gdy wieczorem byłem już jej trenerem (zespół U-16). Miałem wówczas… 19 lat. Od tego czasu nieprzerwanie pracowałem jako trener w Serbii, we Włoszech oraz z kadrą narodową. Miałem niezwykły rodzaj szczęścia trafiać na nieprzeciętnie zdolnych graczy i utytułowane zespoły, dzięki czemu mogę wylegitymować się m.in. zdobyciem medali w rozgrywkach europejskich, medalem mistrzostw świata z młodzieżą. Jestem szczęściarzem, bo kocham koszykówkę, fascynuję się nią i mogę za jej sprawą zarabiać jednocześnie na życie. W tej chwili mam 25 lat i wielką nadzieję, że znajdzie się dla mnie w świecie basketu miejsce na wiele dekad.

Zauważyłam, że jesteś raczej typem cichego obserwatora wydarzeń: prowadzisz notatki, nienadużywasz języka. Jednak XIX Turniej o Puchar Prezydenta Miasta Słupska pozwolił mi spojrzeć na Ciebie w innym świetle. Podczas meczów ożywałeś, Twój głos słychać było w całej hali, nie mogłeś usiedzieć na miejscu…

W meczach to zawodnicy grają pierwsze skrzypce, do nich należy wszystko. Zadaniem trenera jest zrobić wszystko, by ta melodia była jak najbardziej płynna. Staram się zatem zarazić ich ekspresją, aby nie tracili rytmu gry i pewności siebie, stąd moje okrzyki. Charakter drużyny jest bardzo często odbiciem charakteru trenera. Dlatego musimy z ławki dawać silny impuls do zwycięstwa.

Jaka jest Twoja filozofia trenerska?

Trenerzy zwykle powtarzają, że opiera się ona na twardej obronie, szybkich atakach, przechwytach i błyskawicznych rzutach. Jednak ja nie bardzo do końca wiem, co mają przez to na myśli… Według mnie, cała filozofia gry polega na tym, by przez 40 minut meczu każdy zawodnik wiedział, co ma w danej chwili wykonać na parkiecie, jaka jest jego rola, co zrobił źle i jak to szybko wyeliminować. Jego myślenie powinno stać się automatyczne! Zawodnik musi być przygotowany pod względem taktyki perfekcyjnie, nie mnożyć wątpliwości, tylko odgrywać to, co wcześniej zostało w systemie treningowym wypracowane. A to jest zadaniem trenera. Na tym poziomie pracy rozstrzyga się najważniejsze.

Jaka jest Twoja rola w ENERDZE CZARNYCH Słupsk? Pytam, bo mamy w sumie aż czterech trenerów w sztabie.

Zadania wykonujemy różne, ale wszyscy jesteśmy podporządkowani jednej idei – służenia swoją pracą zespołowi. Mamy dbać o to, by każdy zawodnik uzyskiwał istotne i dobre jakościowo informacje, by nie gubił się w taktyce i znał swoją rolę.

Jak scharakteryzowałbyś Dejana Mijatovicia – trenera, z którym znasz się i pracujesz już kilka lat?

Najlepszą charakterystyką każdego trenera jest liczba młodych graczy, którym udało się osiągnąć sukces i poprawić swoje umiejętności, przy jednoczesnym odciągnięciu uwagi od swoich słabych punktów.  Ta charakterystyka stanowi najlepsze odwzorowanie osoby trenera ENERGI CZARNYCH Słupsk. On potrafi to robić niezwykle skutecznie. Poza tym, to człowiek, który żyje koszykówką 24 godziny na dobę, poświęcił jej wiele czasu, podporządkował jej całe swoje życie.

Co dzieje się, gdy Ty i Dejan macie różne opinie na ten sam aspekt gry? Spieracie się wówczas?

Przedstawiam mu swoją opinię, jeśli nadal się z nią nie zgadza, odpuszczam i robię wszystko, by zespół osiągnął sukces wedle jego metody. Wspieram go z całych sił.

Czyli masz charakter ugodowy?

Będąc asystentem głównego trenera, trzeba taki charakter wypracować.

Jak opisałbyś zespół ENERGI CZARNYCH Słupsk tuż przed rozpoczęciem sezonu?

O słabościach i sprawach wymagających naprawy nie pisnę słowem, by nie dawać przewagi oponentom. Gwarantuję, że poznaliśmy już bardzo dobrze charaktery innych ekip z ligi, z którymi przyjdzie nam rywalizować, przyglądamy się im jako trenerzy i dzielimy tą wiedzą z zawodnikami. Jeśli dobrze zastosujemy tę wiedzę, ukryjemy nasze słabości, a wykorzystamy skutecznie atuty – to będzie ciekawy sezon…

Jeśli podobał Ci się ten materiał kliknij 'Lubię to!' lub Tweetnij. Po więcej ciekawych rzeczy zajrzyj na nasz fanpage na Facebooku lub kanał na Twitterze.

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."