NIEKONIECZNIE CZARNE CHARAKTERY: Dawid Rypiński

NIEKONIECZNIE CZARNE CHARAKTERY: Dawid Rypiński

Dawid Rypiński – od tego sezonu nowa postać zajmująca stałe miejsce na ławce drużyny ENERGA CZARNI Słupsk. Rzadko mamy okazję zobaczyć go w akcji, ale taka jest dola młodego koszykarza, którego zadaniem jest najpierw podziwiać popisowe numery starszych kolegów. Dawid czeka na swoje pięć minut bardzo cierpliwie, głęboko wierząc, że nadejdą one szybko. Tymczasem coraz bardziej zaczyna identyfikować się z ekipą Czarnych Panter, ostro trenuje pod okiem Donaldasa Kairysa i stara się czerpać wzór z … no właśnie, kogo? Na te oraz inne pytania odpowiedział w rozmowie z Agatą Marzec – rzeczniczką prasową drużyny. Drodzy Kibice - poznajcie Dawida Rypińskiego!

My - pracownicy klubu oraz kibice- niewiele  wiemy o Dawidzie Rypińskim, dlatego też musimy zacząć naszą rozmowę od oddania głosu Tobie. Pomóż nam rozwiać mgiełkę tajemnicy.

Z chęcią pomogę. Nazywam się Dawid Rypiński i jestem rodowitym słupszczaninem. Reprezentuję młody odłam ENERGI CZARNYCH Słupsk. Gram i trenuję z podstawowym składem. Jeśli chodzi o charakter, to uważam się za osobę obiektywną i prawdomówną. Staram się zawsze podchodzić do rozwiązywania problemów w sposób spokojny i bez zbędnych emocji. Mogę również powiedzieć o sobie, że jestem koleżeński - zawsze pomagam moim przyjaciołom, gdy tego potrzebują. Mówiąc o moich wadach, na pierwszym miejscu wymieniłbym lenistwo. Robię tylko te rzeczy, które naprawdę muszę, ale i tak bardzo ciężko jest mi się do nich zabrać.

[gallery link="file" order="DESC" columns="4" orderby="post_date"]

Od kiedy uczęszczasz na mecze ENERGI CZARNYCH Słupsk?  Kiedy Ty zacząłeś trenować koszykówkę w strukturach zespołu?

Na mecze Czarnych zacząłem chodzić jakieś 10 lat temu. Pierwsze kroki na parkiecie stawiałem w wieku 8/9 lat. W tym okresie w szkole organizowano zawody między szkołami, wtedy zainteresował się mną trener Robert Jakubiak. Początek nie był łatwy, bo większości kolegów nie znałem, a byłem dzieckiem nieśmiałym. Najbardziej zapamiętałem mecz o pierwsze miejsce ze Starogardem Gdańskim. Dlaczego ten?  Był to mój pierwszy mecz, w którym wyszedłem na parkiet, ale grałem w nim zaledwie 30 sekund, ponieważ popełniłem błąd 3 sekund. Wówczas trener od razu zdjął mnie z boiska. Na szczęście potem było już tylko lepiej.

Z pewnością nie jest łatwo młodemu koszykarzowi siedzieć na ławce i podpatrywać kolegów, kiedy serce rwie się do gry. Co myślisz sobie, gdy oglądasz mecz z ławki?

Mecze oglądane z  ławki są bardziej ekscytujące  niż wcześniej, gdy oglądałem je jedynie z trybun. Chciałbym wychodzić na parkiet częściej, to oczywiste,  ale wiem, że – póki co - swoje trzeba odsiedzieć na ławce i obserwować kolegów. Kiedyś na mnie przyjdzie czas i to mnie będą obserwować młodsi. Czekam cierpliwie.

Który z zawodników ENERGI CZARNYCH Słupsk poświęcił Ci najwięcej uwagi, tłumacząc koszykarskie zawiłości?  

W zasadzie każdy z zawodników coś robi dla mnie, tłumacząc, co robię źle i jak mam to poprawnie wykonać. Mogę liczyć na radę każdego z nich.

Czy trener Donaldas Kairys powiedział Ci w cztery oczy jak postrzega Cię jako zawodnika? Wypunktował Twoje mocne i słabe strony?

Tak, dzięki temu wiem, że moją mocną stroną jest duża szybkość i w miarę stabilny rzut, ale mam problemy z kozłowaniem i troszkę z koncentracją. Nie jestem jeszcze kompletnym graczem, jednak mam świadomość, nad czym muszę szczególnie mocno pracować.

Pamiętam, że w poprzednich sezonach byłeś bardzo zafascynowany grą Karola Gruszeckiego. Utrzymujecie kontakt? Co wyróżniało Karola w koszykarskiej postawie?

Może nie tyle byłem zafascynowany Karolem, co podobała mi się jego gra jako zawodnika ofensywnego, a wiem, że gramy na tych samych pozycjach. Zatem - jak to się zwykle mówi – należy uczyć  się od lepszych od siebie. Ja podpatrywałem Karola.

W razie gdyby nie udało się zrobić kariery w koszykówce, jaki jest Twój plan B na dalsze życie?

Gdyby  mi nie wypaliło w koszykówce, poważnie zastanowiłbym się nad  pracą w mundurze Policji czy Straży Pożarnej.

Czym różni się praca podczas treningów (bo to one są teraz dla Ciebie priorytetem, nie mecze) z młodym graczem, takim jak Ty, od tej, którą trenerzy prowadzą ze starszymi kolegami?

Można powiedzieć, że praca jest taka sama, lecz w niektórych momentach zamiast aktywnie uczestniczyć w konkretnych zagrywkach, muszę stanąć obok i poobserwować starszych kolegów. U nich jest już większy automatyzm.

Czego nauczyłeś się od każdego z graczy? (z tegorocznego składu). Których z nich starasz się naśladować w swojej postawie? Którzy stanowią dla Ciebie wzorzec?

Szczerze mówiąc - wiele się uczę od każdego z zawodników, ponieważ jest to mój pierwszy sezon w ekstraklasie, kiedy to mam do czynienia z profesjonalistami . Od każdego z zawodników staram sie czerpać jak najwięcej. Wzorzec stanowi dla mnie Jarek Mokros, z którego zdecydowanie warto brać przykład. To, co go wyróżnia, to wyjątkowo ciężka praca. Daje ona spore efekty, które widzimy na parkiecie.

Słyszałam, że jesteś królem parkietu i stałeś się już bohaterem wielu weselnych filmików. Skąd to zamiłowanie do tańca? Rozumiem, że parkiet taneczny jest namiastką parkietu koszykarskiego – Ty tańczysz, wszyscy patrzą, podziwiają…;)

Te tak zwane „kocie ruchy” odziedziczyłem po tacie, którego obserwowałem w tańcu na wielu weselach. W  naszej rodzinie mieliśmy do nich szczęście, miałem gdzie trenować. Tańczyć lubię troszkę mniej niż grać,  ale – trzeba przyznać - całkiem dobrze mi to tańczenie wychodzi. Partnerki nie narzekają!

Jak dbasz o zdrowie i ciało jako sportowiec?

Bardzo przepadam za wszelkiego rodzaju makaronami w różnych postaciach, dużo jadam białego mięsa i ryb, lecz nie bardzo przepadam za warzywami. Wiem, że to nie jest do końca zdrowe podejście. Uwielbiam pizzę i słodycze, wręcz przepadam za żelkami!  W siłowni nie oszczędzam się, wykonuję wszystkie ćwiczenia  bez udawania, a nawet sprawiam sobie dodatkowy ponadprogramowy wysiłek, ponieważ wiem, że to poprawi moje warunki fizyczne.

Jaki miałeś stosunek do nauki? Nauczyciele utrudniali Ci czy ułatwiali trenowanie? Jak radziłeś sobie w szkole i jak radzisz sobie teraz na studiach?

Nie ukrywam –asem naukowym nie byłem…  Wielu  nauczycieli mówiło mi, że jestem mądry, ale leniwy. W sumie to prawda, bo przedmioty typu matma/fizyka, były dla mnie łatwe do przyswojenia,  lecz źle mi szło z naszym ojczystym językiem. Nauczyciele raczej mi ułatwiali trenowanie, miałem dłuższe terminy na zaliczenia, choć nie były wcale łatwiejsze dla mnie jako koszykarza.

Koledzy często wypytują Cię o sekrety dotyczące drużyny? Co im odpowiadasz?

Zawsze to samo , że „to, co w klubie, pozostaje w klubie”! To moja stała i niezmienna zasada, której pilnuję.

Na co poświęcasz swój wolny czas?

Swój wolny czas poświęcam na regenerację, spotkania ze znajomymi, kino, kręgle.

Młody koszykarz z pewnością ma spore powodzenie u kobiet. Znalazłeś już tę jedyną?

Jeszcze nie znalazłem żadnej kobiety na całe życie, ale jestem przekonany, że kiedyś to nastąpi.

Jakie są najmądrzejsze słowa, które w życiu usłyszałeś i kto był ich autorem?

"Spieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą" - ksiądz Jan Twardowski.

Jakie wydarzenie w Twoim życiu wstrząsnęło Tobą najbardziej, a jakie przysporzyło Ci najwięcej radości?

Jeszcze w moim życiu nie przytrafiło mi się nic takiego, co by mną wstrząsnęło i mam nadzieję,  że długo się nie przydarzy. Natomiast dużo radości przyniósł mi wygrany mecz z Poznaniem – była to wygrana jednym punktem o finał Mistrzostw Polski.

No dobrze, to czas na tak zwaną „krótką piłkę”. Ja rzucam piłkę, Ty ją szybko, bez głębszego zastanowienia, odbijasz!

Gdy jestem zły…  słucham muzyki.

Najładniejsza aktorka to…  Jessica Alba.

Najciekawszy człowiek w świecie to, według mnie…   w dzisiejszych czasach Władimir Putin.

Moją największą zaletą jest…  punktualność.

Moją największą wadą jest…   bałaganiarstwo.

Ulubiona potrawa to…  pizza z samym serem.

Koszykarz, z którym chciałbym potrenować, to…   Lebron James.

 Autor: Agata Marzec

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."