NIEKONIECZNIE CZARNE CHARAKTERY: Grzegorz Greg Surmacz

NIEKONIECZNIE CZARNE CHARAKTERY: Grzegorz Greg Surmacz

Nie znamy go jeszcze zbyt dobrze, ale pewne cechy charakteru, których oznaki zdradził w ostatnich meczach, zaintrygowały nas na tyle, że uczyniliśmy go kolejnym bohaterem cyklu NIEKONIECZNIE CZARNE CHARAKTERY. Dołączył do zespołu ENERGI CZARNYCH Słupsk bez miana superbohatera, ale jako obietnica wsparcia w trudnych zadaniach. Wydaje się, że ta rola pasuje mu idealnie, jednak – kto wie – może już wkrótce Greg zadecyduje o losie wielu ligowych spotkań? Drodzy Kibice – przybliżamy Wam sylwetkę Grzegorza Surmacza.

Witaj Grzegorzu, nie tylko w słupskiej drużynie, ale i w naszym cyklu NIEKONIECZNIE CZARNE CHARAKTERY. Rozmowę zacznijmy od pytania porządkowego: kiedy i dlaczego Grzegorz stał się Gregiem?

Otóż urodziłem się jako Grzegorz, we Wrocławiu, ale w wieku 2 lat wyjechałem z rodzicami do Kanady. Tam, niestety, ludzie mieli problem z wymawianiem mojego imienia, więc – aby ułatwić Kanadyjczykom zadanie - Grzegorz stał się Gregorym, a potem po prostu Gregiem. Tak już zostało.

[gallery link="file" order="DESC" columns="4" orderby="post_date"]

Gdzie zatem wychowałeś się i jak wspominasz swoje dzieciństwo?

Wychowałem się w mieście o nazwie Peterborough, niedaleko Toronto w Kanadzie. Zawsze byłem bardzo aktywnym dzieckiem. Kochałem biegać, skakać i bawić się na dworze. Moja mama zawsze mówiła, że bylem dzieckiem, z którego nigdy nie można było spuścić oka. Przez cale moje dzieciństwo kochałem uprawiać sporty i to pozostało we mnie do dziś. Jeżeli nie spałem, to na pewno można było mnie znaleźć  na podwórku z piłką.

W jakim momencie Twojego życia pojawiła się koszykówka? Od razu zapragnąłeś zostać najlepszym koszykarzem na podwórku?

Koszykówka zaczęła być ważnym elementem mojego życia, gdy miałem 11 lat. Wcześniej uprawiałem wiele sportów, najlepiej szło mi w piłce nożnej. Jednak pod koniec 11 roku życia bardzo urosłem przez okres wakacji. Gdy wróciłem po przerwie szkolnej na boisko, to trener stwierdził, że z moim wzrostem mogę jedynie stać na bramce. Ale ja miałem za dużo energii, żeby stać praktycznie w jednym miejscu przez cały mecz. Trener zaproponował mi więc przejście do drużyny koszykarskiej. Tak  zaczęła się moja przygoda z koszykówką.

Czyli pomogła Matka Natura. I dobrze, dzięki temu mamy Grega w Słupsku. Czy zawodnik szkolony dziś w Polsce może zostać dobrym i kompletnym graczem? Jest to możliwe bez zagranicznych wojaży?

W mojej opinii, niezależnie od tego, gdzie zawodnik jest szkolony, może zostać kompletnym graczem i grać na wysokim poziomie. Szczególnie szerokie możliwości są w obecnych czasach, ponieważ coraz bardziej stawiamy na systemowe szkolenie dzieci i młodzieży. Poza tym, trenerzy mają otwarte  opcje, by uczyć się warsztatu poza granicą Polski, wyjeżdżając do innych państw, w których koszykówka jest na wysokim poziomie. Sam koszykarz ma dziś dostęp do meczów NBA, Euroligi - w każdej chwili - w TV lub w internecie. Zaletą współczesnych czasów  jest też to, że gracze - juniorzy mogą grać w drużynie z ekstraklasy, mogąc konfrontować swoje umiejętności z zawodnikami bardziej doświadczonymi. Tym samym uczą sią od nich i nabierają cennego doświadczenia. Z kolei wadą jest to, że nie mogą oni zbyt szybko się wybić, ponieważ starsi zawodnicy mają więcej obycia z koszykówką oraz są fizycznie i psychicznie bardziej przygotowani do gry.  Dlatego w USA w lidze NCAA konkurują gracze, których dzieli różnica wieku maksymalnie  3-4 lat, tym samym jest im łatwiej nabrać pewności siebie. Mają czas popracować nad swoim ciałem i uczyć się gry na najwyższym poziomie. Dlatego gracze po studiach, którzy przyjeżdżają do Europy, w większości przypadków nie mają problemów z przystosowaniem się  do gry.

Jaki miałeś plan na siebie w chwili wejścia w koszykarski świat? Czy pokrył się on z rzeczywistością?

Oczywiście, jak każdy koszykarz marzyłem o grze w NBA, ale mimo wszystko jestem zadowolony, że przez tak długi okres czasu miałem możliwość grać w Europie.

Czy dla koszykówki jesteś gotowy rzucić wszystko? Koszykówka stoi na szczycie twojej piramidy wartości? Jakie są inne?

Gdy zaczynałem karierę w Europie, koszykówka była dla mnie na pierwszym miejscu. Dla niej zostawiłem rodzinę, znajomych, szkołę i wróciłem do Polski. Ale teraz jestem starszy i zaczynam coraz więcej myśleć o przyszłości, ponieważ wiem, że każdy sportowiec w końcu starzeje się i jego ciało już nie pozwala mu na wszystko. Dlatego inne wartości zaczynają przeważać w moim życiu, a stanowią je: rodzina, dom, zdobywanie wiedzy.

Co robi koszykarz, gdy przeżywa chwile zwątpienia w siebie, swoje umiejętności, a co, gdy to trener w niego nie wierzy?

Co robi? To samo w obu przypadkach! Szuka pozytywnych rzeczy w sobie, nie skupia się na błędach. Im zawodnik jest bardziej doświadczony, tym łatwiej potrafi nad tym panować, stara się oddawać więcej rzutów, dodatkowo - zostawać po treningach, żeby udoskonalać swoje umiejętności i poprawiać błędy. Stara się być bardziej aktywny na treningach, po prostu dawać z siebie jeszcze więcej i więcej.

W polskiej lidze debiutowałeś w zespole AZS Koszalin. Czy wiesz, że tutaj, w Słupsku, ta informacja nie może pozostać niezauważona?:)

Gdy grałem w AZS Koszalin, to nawet nie zapamiętałem jakoś szczególnie meczów z Energą Czarnymi, hehehe... ;-). Wiem, że derby są bardzo ważne dla obu drużyn. Pasjonaci koszykówki w Polsce dobrze znają spory tych dwóch klubów. Każda gra pomiędzy tymi zespołami ma taką atmosferę, jakby to był mecz o złoty medal ekstraklasy. Mimo że na przykład jedna z tych drużyn jest bardzo wysoko w tabeli, a druga nisko, to i tak ten jeden mecz jest na wagę złota! Wiem to i ja!

Wymień, proszę, trzy zaskakujące informacje, których z pewnością nie wiedzą o Tobie kibice.

Kiedy byłem dzieckiem, podczas podróży do Kanady zatrzymaliśmy się wraz z rodzicami na jakiś czas we Włoszech, tam spotkaliśmy  Jana Pawła II, który wybrał mnie z tłumu gapiów i pocałował w czoło!

Po drugie - mam od 1,5 roku w domu kota, którego pseudonim brzmi  Czarny Panter!

Po trzecie - numer 33 na koszulce, który identyfikuje mnie w meczach, jest przejęty od dwóch moich ulubionych graczy. Są nimi Larry Bird oraz  Scottie Pippen. Dodam czwartą informację – latem, kiedy nie gram w kosza, to w dalszym ciągu spędzam bardzo dużo czasu na podwórku oraz jeżdżę pod namiot, 4-5 razy w tygodniu jestem na rybach, a w weekend uprawiam kolarstwo górskie  lub wybieram się na spływy kajakowe w dzikich lasach Kanady!

Dlaczego nie wyszło w Sopocie?

Jestem człowiekiem, który nie patrzy za siebie a szuka nowych możliwości i wyzwań. Aktualnie jestem zadowolony z faktu, że mogę grać w Słupsku.

Na czym polega wyjątkowość ENERGI CZARNYCH Słupsk na tle polskiej ligi?

Panuje tu bardzo dobra atmosfera w hali ze strony kibiców, każdy zawodnik który grał w Słupsku mówi, że na trybunach panuje piekło!!! Drużynom przyjezdnym bardzo ciężko wrócić z dwoma punktami po grze na słupskim parkiecie.

Tęsknisz za Kanadą? Porównaj, proszę, oba kraje – Polskę i Kanadę.

Tęsknię za Kanadą, bo tam wychowałem się, tam mam rodziców, brata, znajomych. Ale pochodzę z Polski, która jest moją ojczyzną, moja żona jest Polką, mam tu część rodziny. Jednak mam świadomość, że mimo wszystko lepsza przyszłość czeka mnie za granicą.

Co Cię fascynuje, a co irytuje w Polakach i polskich kibicach?

Lubię jak kibice w Polsce  przeżywają emocje, jeżdżą z drużyną na wyjazdowe mecze. Irytuje mnie jednak, gdy niektórzy kibice są z drużyną tylko wtedy jak osiąga ona dobre wyniki oraz gdy zawodnik ma dobre chwile w swojej karierze. Potrafią zbyt mocno krytykować kogoś, komu przez chwilę po prostu nie idzie.

Jakie są Twoje zawodowe i prywatne marzenia na nowy 2016 rok?

Zawodowe to oczywiście  wejście do fazy play-off i walka o medal w tym sezonie. Mamy bardzo dobrą drużynę, zawodników z potencjałem i zawodników, którzy w dużym stopniu będą walczyć o wysoki wynik meczu. Prywatnie to marzę o synu, któremu mógłbym pokazać się jeszcze na parkiecie i który - mam nadzieję – przejmie  zamiłowanie do sportu po tacie :).

Dokończ zdania:

  1. Kiedy jestem wściekły… próbuję przypomnieć sobie coś śmiesznego z sytuacji życiowych.
  2. Mam ogromną słabość do…  polskich kobiet i słodyczy.
  3. Gdy pierwszy raz porozmawiałem z trenerem Kairysem… okazał się bardzo pozytywną osobą z dużym doświadczeniem koszykarskim.
  4. Słupsk to miasto…,  które ponad wszystko kocha swoją drużynę koszykarską.
  5. Najlepszy film, jaki w życiu widziałem, to… seria filmów o Ojcu Chrzestnym.
  6. Dzień, którego nigdy nie zapomnę, to… kiedy ożeniłem się z miłością mojego życia.
  7. Chętnie poznałbym…  Michaela Jordana, ponieważ reprezentuje on szczyt koszykarskich marzeń i jest najbardziej znanym koszykarzem w świecie.
  8. Po pierwszym treningu z Czarnymi Panterami… odżyłem koszykarsko i zauważyłem wysoki potencjał drużyny.
  9. Moim ukrytym talentem jest… szybkie przyswajanie wiedzy naukowej, poza tym żona mówi, że bardzo dobrze wychodzi mi gotowanie, ale to chyba z tego powodu, żebym częściej ją w tym wyręczał.
  10. Piosenka, która najlepiej odzwierciedla mój charakter, to…  Survivor - Eye of the Tiger.

Autor: Agata Marzec

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."