PLAY-OFF: Gryfia zapłonęła, jest 2:1!

PLAY-OFF: Gryfia zapłonęła, jest 2:1!

Wtorkowy wieczór w Hali Gryfia upłynął w prawdziwej atmosferze play-off – niezawodni kibice ponieśli koszykarzy Energi Czarnych do wyjątkowo ważnego zwycięstwa 84:71 z Polskim Cukrem Toruń. Tym samym w serii do trzech wygranych prowadzimy 2:1 i już tylko jeden krok dzieli nas od strefy medalowej.

Generał Kaszanka, Niezniszczalny Kozak i rozdający czapki Szejk z Senegalu – to główni bohaterowie naszego wtorkowego zwycięstwa. Nie byłoby jednak ono możliwe, gdyby nie wsparcie z trybun, podkreślane na każdym korku we wszystkich relacjach z meczu. Energia, którą obdarzyliście naszych koszykarzy była bezcenna. Po raz kolejny udowodniliście, że Gryfia to doskonałe miejsce na play-off i wielkie mecze!

Zaczęliśmy od serii 8:0 i już po 90 sekundach trener gości musiał prosić o czas. Drobne korekty otworzyły Kornijenkę i Wiśniewskiego, którzy momentalnie odrobili straty, jakby chcieli pokazać, że nie pójdzie nam z nimi tak łatwo. Po 7 pkt. z rzędu Gibsona przegrywaliśmy nawet 13:17, co było efektem aż 5 strat w pierwszej kwarcie. Wtedy wyższy bieg wrzucił Blassingame i po alley-oop’ie z połowy boiska do Mbodja odzyskaliśmy prowadzenie. W drugiej kwarcie rozkręcił się Harper, trójki trafiali Surmacz i Cesnauskis, dzięki czemu kontrolowaliśmy wynik, choć nie mogliśmy odskoczyć na więcej niż 4 pkt. – na każdy nas skuteczny rzut rywale od razu mieli odpowiedź. Połowę zakończyliśmy jednak serią 7:0, gdy ostatnią minutę przejął czarni_slupsk i prowadziliśmy aż 44:34.

Przed trzecią kwartą kibice w Słupsku zastanawiali się, czy może w końcu uda się przełamać niekorzystną serię meczów, w których ta część jest dla nas nierzadko katastrofalna. Udało się!  Dwa wsady Mbodja na początku tylko rozkręciły Gryfię i niesieni głośnym dopingiem słupszczanie grali jak natchnieni. Gdy w połowie kwarty trójkę trafił Mokros było już 57:40. Nie było wątpliwości, że to my kontrolujemy wydarzenia na parkiecie, a kolejny rzut z daleka Cesnauskisa sprawił, że przed ostatnią kwartą nasze prowadzenie wynosiło już 19 pkt. Rywale starali się odrabiać straty, ale Mokros trójką i Blassingame z półdystansu dali nam imponujący wynik 80:60. Nawet seria punktowa gości 8:0 nie mogła już zmienić zwycięzcy tego spotkania – przewaga Energi Czarnych nie budziła żadnych wątpliwości.

Kluczowe dla wyniku meczu były wygrana walka o zbiórki, ograniczenie strat (tylko dwie w 2 i 3 kwarcie!) i dobrze realizowane pomysły w defensywie. Naszym najlepszym strzelcem był Demonte Harper, który był skuteczny zwłaszcza w rzutach bliżej obręczy. Na parkiecie niepodzielnie rządził oczywiście Blassingame i w jego  osobistej rywalizacji z Gibsonem wynik jest taki sam, jak w serii – 2:1. Bardzo nas cieszy powrót do gry Jarka Mokrosa, który miał 11 pkt., trafił 3 trójki i jak zawsze walczył o każdą piłkę. Do dobrej dyspozycji wrócił także Cheikh Mbodj, który po najsłabszym meczu w sezonie zagrał na miarę swoich umiejętności.

Spotkanie nr 4, które może okazać się decydującym, rozegrane zostanie już w czwartek o godz. 20:00 w Hali Gryfia. Bilety są w sprzedaży – musicie być tam z nami!

Energa Czarni – Polski Cukier 84:71 (24:23, 20:11, 27:18, 13:19)

Energa Czarni: Kibice ECS 84 (37 zb., 15 as.), Harper 19 (4 zb., 4 as.), Blassingame 16 (9 as.), Mbodj 13 (7 zb., 4 bl.), Mokros 11 (4 zb.), Cesnauskis 8, Jackson 5 (5 zb.), Seweryn 5, Campbell 4 (6 zb.), Surmacz 3 (4 zb.), Zywert.

Polski Cukier: Gibson 15, Wiśniewski 12, Cummings 10, Kornijenko 9, Denison 9, Sulima 8, Michalak 6, Śnieg 2, Milosević, Perka, Michalski.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."