Pokonujemy Anwil w Toruniu

Pokonujemy Anwil w Toruniu

Energa Czarni po bardzo wyrównanym meczu przez trzy kwarty, w czwartej rozstrzelali Anwil i zwyciężyli 83:73. Słupszczanie prowadzeni byli przez świetnego dziś Willa Franklina, a aż pięciu naszych koszykarzy zanotowało dwucyfrową zdobycz punktową.

Nasi koszykarze doskonale rozpoczęli swój pierwszy mecz w Memoriale Wojciecha Michniewicza w Toruniu. Z dystansu trafiali Jarosław Mokros, Łukasz Seweryn i Kyle Shiloh, bardzo dobrze pod obręczami spisywał się Callistus Eziukwu i w połowie pierwszej kwarty prowadziliśmy 13:6. Po czasie dla trenera Niedbalskiego znacząco polepszyła się gra obronna włocławian i od tej pory zdobywanie punktów nie przychodziło nam już tak łatwo. W końcówce kwarty dwie trójki z rzędu trafił Arvydas Eitutavicius i Energa Czarni przegrywali 17:20.

Krótka przerwa dobrze podziałała na naszych koszykarzy, którzy również poprawili grę obronną i dzięki niej odzyskali prowadzenie. Przez cztery minuty słupszczanie nie pozwolili rywalom na zdobycie punktów, wymuszając wiele strat, w tym błąd 24 sekund. Wśród naszych przeciwników zaskoczyli jednak Deonta Vaughn i Brandon Brown, a gra stała się bardzo wyrównana. Ostatnie minuty pierwszej połowy należały jednak do naszych wysokich - dwa rzuty trafił Dariusz Cywiński, pięć punktów z rzędu dołożył Bojan Trajkovski i po serii 11:3 prowadziliśmy 36:33.

Wydawało się, że Energa Czarni przejmują powoli to spotkanie. Tym bardziej, że swoje akcje rozgrywali mądrze i cierpliwie, długo szukając się podaniami i skutecznie wymuszając przewinienia rywali. Wystarczyły jednak kolejne dwie trójki Vaughna i Browna, by sytuacja błyskawicznie się zmieniła, a po kontrze tego drugiego nasi koszykarze stracili prowadzenie. Anwil nabrał pewności i było już nawet 48:53, ale za sprawą trójki Mokrosa i akcji 2+1 Trajkovskiego przewaga powróciła na naszą stronę. Niestety dwie niewymuszone straty w końcówce kwarty znów zmieniły wynik - było 55:57.

Z przebiegu meczu wydawało się, że w ostatniej kwarcie czekają nas emocje do ostatnich sekund. Energa Czarni nie zamierzali jednak dopuścić do nerwowej końcówki. Rozegrał się Kyle Shiloh i dzięki jego punktom odzyskaliśmy prowadzenie. Kapitalnie walczył o każdą piłkę Jarosław Mokros, a rozgrywający bardzo dobre spotkanie Will Franklin zabrał się za zdobywanie punktów. Nasz playmaker dwa razy trafił z faulem, świetnie podał do Trajkovskiego i na 2 minuty przed końcem prowadziliśmy aż 78:66. Reszta meczu była już tylko formalnością i ostatecznie pokonaliśmy Anwil 83:73.

Warto podkreślić, że wciąż gramy bez Kacpra Borowskiego i Michała Nowakowskiego, a Karol Gruszecki po drobnym urazie przeciwko Anwilowi wystąpił tylko przez 6 minut. Mimo to zespołowo grający słupszczanie potrafili zdominować włocławian w decydujących momentach gry.

Jeśli podobał Ci się ten materiał kliknij 'Lubię to!' lub 'Tweetnij'. Po więcej ciekawych rzeczy zajrzyj na nasz fanpage na Facebooku lub kanał na Twitterze. Będzie fajnie!

Energa Czarni - Anwil 83:73 (17:20, 19:13, 19:24, 28:16)

Energa Czarni: Franklin 18 (4 zb., 8 as.), Shiloh 15 (4 zb.), Trajkovski 13 (6 zb.), Mokros 11 (7 zb., 3 as.), Eziukwu 10 (8 zb.), Seweryn 8 (4 as.), Śnieg 4, Cywiński 4, Gruszecki, Jakubiak, Przyborowski.

Anwil: Eitutavicius 16, Vaughn 11, Brown 10, Simon 9, Wysocki 9, Witliński 8, Krajniewski 4, Raczyński 4, Hajrić 2.

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."