PÓŁFINAŁ: 1:0 dla Stelmetu, walczymy dalej!

PÓŁFINAŁ: 1:0 dla Stelmetu, walczymy dalej!

Niestety półfinał ze Stelmetem rozpoczął się od zwycięstwa mistrzów Polski, którzy wykorzystali atut własnej hali i objęli prowadzenie 1:0 w serii do trzech wygranych. Przegraliśmy aż 73:93, ale wynik zupełnie nie odzwierciedla przebiegu tego – wbrew pozorom – dość wyrównanego meczu. Naszym koszykarzom należą się wielkie brawa za walkę i pozytywne nastrojenie swoją postawą do kolejnych spotkań. Nie jesteśmy w tej rywalizacji bez szans!

To było dość dziwne spotkanie, pełne nerwów, skrajnych emocji, często przerywane faulami i rozgrywane w nierównym tempie. Nasi koszykarze od pierwszych minut udowodnili, że nie boją się utytułowanych i doświadczonych rywali, wrażenia nie zrobiła na nich także trwająca niemal 2 lata seria zwycięstw na własnym parkiecie zielonogórzan. To Energa Czarni początkowo narzucili swoją grę, a mecz w ręce gospodarzy przeszedł dopiero po seryjnie trafianych trójkach, głównie autorstwa Dee Bosta.

Mieliśmy sporo możliwości odpowiedzi, niezawodni byli Harper, Campbell i Blassingame. Niestety pod koniec drugiej kwarty po trójce ostatniego z nich faulem dyskwalifikującym ukarany został trener Donaldas Kairys, który ekspresyjnie domagał się odgwizdania przewinienia na naszym rozgrywającym. Od tego momentu stery przejął Mirosław Lisztwan, ale kolejne faule naszych koszykarzy mocno komplikowały mu rotację.

To właśnie ona była naszym największym problemem – na parkiecie nie mogli pojawić się kontuzjowani Mantas Cesnauskis i Kacper Borowski, a w ostatniej kwarcie limit przewinień przekroczyli m.in. Jarek Mokros i Grzegorz Surmacz. Tym samym, aby wypełnić przepis o obecności dwóch Polaków na parkiecie, swoje szanse otrzymali Marek Zywert, Dawid Rypiński i Bartek Sprengel, dla których był to debiut na poziomie półfinału PLK.

Zanim jednak nadszedł szczyt naszych trudności w ostatniej kwarcie, rozegraliśmy znakomitą trzecią część meczu, wygraną 19:13. Do dobrze grającego Harpera dołączył Justin Jackson, cały zespół momentami genialnie grał w defensywie i to Energa Czarni wyglądali na drużynę po prostu lepszą. Ciekawe pomysły po obu stronach parkietu pozwoliły nam m.in. na zmniejszenie straty z 12 do zaledwie 3 punktów.

Kontakt do rywali utrzymywaliśmy dopóty, dopóki nie doszło do eskalacji naszych kłopotów z rotacją. Oprócz Mokrosa i Surmacza parkiet opuścić musiał także Mbodj, po 4 faule mieli na kontach Seweryn i Jackson. Mimo to po trójce naszego kapitana na 4 min. przed końcem przegrywaliśmy zaledwie 72:77. Wtedy jednak coś w nas pękło i spotkanie zakończyło się serią 16:1 mistrzów Polski, którzy tym samym zapewnili sobie pierwsze zwycięstwo w półfinale.

Mecz nr 2 w niedzielę o godz. 20:00 w Zielonej Górze.

Stelmet – Energa Czarni 93:73 (26:22, 26:20, 13:19, 28:12)

Stelmet: Moldoveanu 20, Ponitka 19, Bost 11, Djurisić 11, Borovnjak 9, Koszarek 8, Zamojski 6, Hrycaniuk 5, Gruszecki 2, Szewczyk 2, K. Zywert.

Energa Czarni: Harper 14, Blassingame 13, Jackson 12, Seweryn 9, Mbodj 9, Campbell 8, Mokros 4, Surmacz 4, Zywert, Rypiński, Sprengel.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."