Pożegnanie z Marcinem

Pożegnanie z Marcinem

Był z pewnością jednym z najsympatyczniejszych i najbardziej otwartych wobec kibiców graczy, jacy występowali dotąd w ENERDZE CZARNYCH Słupsk. Jednocześnie potrafił z zadziornością i nieustępliwością wydzierać na parkiecie punkty rywalom. Marcin Dutkiewicz - zawodnik bezkonfliktowy, całkowicie oddany swojej pracy, godnie reprezentujący swój klub. Oby kolejne pokolenia koszykarzy naśladowały postawę naszego Kapitana. Z żalem rozstajemy się z Marcinem przed nowym sezonem, dlatego postanowiłam raz jeszcze porozmawiać z nim.

A.M.: Marcinie, Twoja przygoda ze słupskim klubem właśnie oficjalnie skończyła się, choć wielu kibiców miało nadzieję, że będzie trwała dalej. Dwa lata - to dużo czy mało, żeby związać się emocjonalnie z jednym klubem?
M.D.: I tak i nie. Według mnie, trzeba się czuć dobrze w mieście, w klubie, wśród ludzi...dla mnie te dwa lata były bardzo fajne! Pod każdym względem. Oczywiście, zdarzyły się momenty gorsze, takie jak przegrane mecze czy chociażby kontuzja. Ale odchodzę stąd z uśmiechem i podziękowaniem dla wszystkich, którzy związani są ze Słupskiem!

A.M.: Praca pod skrzydłami Andreja Urlepa z pewnością była ciekawa, ale także wymagająca. Jak Tobie współpracowało się z tym niezwykle ekspresyjnym szkoleniowcem?
M.D.: Trener Urlep - jak każdy wie i widzi - jest człowiekiem dość wybuchowym. Można go osądzać na każdy możliwy sposób, ale to dzięki niemu jestem tu, gdzie teraz i to dzięki niemu rozwinąłem się koszykarsko. Spędziłem pod jego skrzydłami blisko 3 sezony i każdy z nich był identyczny. Jednak - co mi się ogromnie u tego trenera podobało - podchodził do każdego gracza indywidualnie. To jest bardzo ważne w sporcie zespołowym.

A.M.: Czy szósta lokata ENERGI CZARNYCH na koniec sezonu była, Twoim zdaniem, sukcesem czy porażką?
M.D.: Myślę, że mimo przeciwności losu (kontuzje, zmiany w zespole etc.) to sezon należy uznać za udany. Kibice zawsze stali za zawodnikami i to dzięki nim było o wiele łatwiej przejść przez trudne momenty.

A.M.: Przeżyłeś ciężkie chwile w związku z pierwszą tak poważną kontuzją w swojej karierze. Czy możesz pokrótce zrelacjonować, co czułeś w tych dniach?
M.D.: To było jak zły sen. W samym momencie doznania kontuzji nie chciałem uwierzyć że to się wydarzyło. Tym bardziej, że tak dobrze rozpocząłem ten mecz! Kiedy chłopaki z drużyny znieśli mnie z parkietu, dotarło do mnie jak poważna jest sytuacja. Gdyby nie pomoc i wsparcie mojej żony, rodziny, klubu, kibiców i znajomych, byłby to o wiele gorszy okres! Pozwolił mi on jednak spojrzeć na koszykówkę i życie z innej perspektywy. Po zakończeniu grania chciałbym zostać trenerem, więc czas przymusowego urlopu poświęciłem w głównej mierze (oprócz dopingowania chłopaków z ławki) obserwacji trenerów.

A.M.: Stwierdziłeś, że nie pozwolisz powiedzieć złego słowa na słupski klub. Czy rzeczywiście stanowił on wyjątkowy punkt w Twojej dotychczasowej karierze?
M.D.: Energa Czarni Słupsk są klubem w pełnym wymiarze tego słowa profesjonalnym, pod każdym względem! I tak jak powiedziałem wcześniej,nie dam złego słowa powiedzieć na tę organizację! Spotkałem się tu z dużą życzliwością i olbrzymią pomocą oraz wsparciem. Wraz z rodzina spędziliśmy tu bardzo fajne dwa lata i zostaną one w naszej pamięci bardzo długo!

A.M.: . Z czego wynikają Twoje - podobno - niesamowicie szybkie efekty rehabilitacyjne? Czy Marcin Dutkiewicz jest z innej gliny ulepiony czy po prostu tak bardzo garnie się do gry?
M.D.: Haha, ulepiony jestem z tej samej gliny, co reszta populacji zamieszkująca Ziemię;) Dawid Bocian daje mi ostro w kość podczas rehabilitacji, wie, co robi i co najważniejsze - daje to dobry efekt. Nie nazwałbym tych postępów niesamowitymi efektami, tylko raczej systematycznością i ciężką pracą. A to, że tęsknie już za koszykówką, nie jest tajemnicą, jak i to, że nie mogę się doczekać powrotu do rytmu treningowego!

A.M.: Z czym będzie kojarzył Ci się Słupsk?
M.D.: Słupsk będzie mi się kojarzył ze spokojem, zrozumieniem i życzliwością, z zapachem popcornu na hali, bliskością do morza i najlepszym, najgłośniejszym dopingiem w Polsce!

A.M.: Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia!

rozmawiała: Agata Marzec

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."