PRZED DERBAMI: Marcin Dutkiewicz

PRZED DERBAMI: Marcin Dutkiewicz

Pomorskie derby są świętem koszykówki, to mecz dla kibiców. Tym bardziej po wysokiej porażce w pierwszej rundzie teraz zrobimy wszystko, aby wygrać – zapowiada przed debrami z AZS kapitan Energi Czarnych Marcin Dutkiewicz.

Mateusz Bilski: Trenowałeś już pod okiem Andreja Urlepa w ubiegłym sezonie. Czy gdy dowiedziałeś się, że przejmuje on Energę Czarnych, spodziewałeś się, że na kolejkę przed końcem rundy zasadniczej pierwsza szóstka będzie już pewna?

Marcin Dutkiewicz: Nie ukrywam, że spodziewałem się takiego obrotu sytuacji, mimo że na konferencji prasowej po meczu z Asseco Prokomem żaden z dziennikarzy nie zwrócił uwagi na to, że mamy jeszcze szansę na awans do górnej szóstki i można powiedzieć, że wszyscy nas w tym momencie skreślili, bo graliśmy naprawdę fatalnie. Miałem już jednak okazję poznać warsztat trenerski Andreja Urlepa i wiedziałem, czego się spodziewać. Korzystny dla nas był terminarz w lutym, ponieważ graliśmy tylko dwa mecze i mogliśmy skupić się na przygotowaniu do najważniejszych meczów.

Ostatnie spotkania statystycznie nie były najlepsze w Twoim wykonaniu. Czy pełnisz inną rolę w zespole trenera Urlepa, czy może odczuwać pewien spadek formy?

- Po prostu każdy mecz inaczej się układa i nie zawsze otrzymuję możliwość oddania 10 rzutów w każdym spotkaniu. Teraz nie ma jednak miejsca na jakieś lamentowanie, że mało rzucam, czy zdobywam mało punktów, ponieważ zespół wygrywa. My potrzebowaliśmy przede wszystkim zwycięstw, a nie indywidualnych statystyk i bardzo się cieszę z tego, że to się udało osiągnąć. Pokazaliśmy charakter, w każdym meczu liderem był ktoś inny i to jest w tym momencie prawdziwy zespół.

Teraz już (odpukać) nie ma problemów zdrowotnych, które prześladowały drużynę w tym sezonie i chyba przygotowania do kolejnych spotkań wyglądają zupełnie inaczej?

- Cieszymy się z tego, bo razem z Wojtkiem Jakubiakiem mamy aż 13 zawodników do treningów i jest to bardzo pomocne. Możemy w końcu ćwiczyć różnego rodzaju elementy gry, w tym też pięciu na pięciu. Gdy było 8-9 zawodników było nam znacznie trudniej. Dlatego cieszymy się, że przed tą najważniejszą częścią sezonu mamy do dyspozycji wszystkich.

Jak wygląda atmosfera w szatni przed debrami?

- Na pewno jesteśmy odpowiednio zmobilizowani i zmotywowani. Po ostatnich zwycięstwach atmosfera w drużynie poprawiła się, ale na pewno nie spoczniemy na laurach, bowiem doskonale wiemy, jakie są nasze cele. Przed pierwszym meczem derbowym starałem się wyjaśnić wszystkim, jak te spotkania są ważne dla kibiców i po tamtej przegranej już na pewno nikogo nie trzeba przekonywać, że walczyć musimy na całego.

Jednak po przegranej AZS z Anwilem ta motywacja może być nieco mniejsza.

- W ogóle nie dopuszczamy do siebie takiego rozwiązania, że przegramy i się nic nie stanie. Pomorskie derby są świętem koszykówki, to mecz dla kibiców. Tym bardziej po wysokiej porażce w pierwszej rundzie teraz zrobimy wszystko, aby wygrać. Jesteśmy dobrze przygotowani sportowo, ale i nie brakuje nam odpowiedniej motywacji.

Czyli zbliżające się derby będą zupełnie inne od tych, które mieliśmy w pierwszej rundzie?

- Derby to derby, rządzą się swoimi prawami, każdy mecz jest inny. Nie możemy nastawić się na konkretnego zawodnika, bowiem w dalszym ciągu AZS, choć stracił szanse na pierwszą szóstkę, jest dla nas zagrożeniem. Każdy z zawodników z Koszalina może zaskoczyć, a my musimy być na to gotowi, koncentrując  się od pierwszej do ostatniej minuty.

Rozmawiał Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."