PRZED PLAY-OFF: Kilka słów o naszych rywalach

PRZED PLAY-OFF: Kilka słów o naszych rywalach

W piątek 2 maja Energa Czarni rozpoczną z Treflem bój o awans do półfinału i przepustkę do walki o medale. Rywalizacja zapowiada się niezwykle pasjonująco i choć sopocianie są faworytami, żaden wynik w tej serii nie będzie niespodzianką. Przed rozpoczęciem serii postanowiliśmy nieco przybliżyć sylwetki poszczególnych zawodników Trefla.
PIERWSZA PIĄTKA:
Sarunas Vasiliauskas – rozgrywający – 21 min., 8,5 pkt., 1,7 zb., 3,8 as.
W przedsezonowych założeniach Vasiliauskas miał być zmiennikiem Lance’a Jetera, ale szybko okazało się, że Litwin doskonale czuje się w roli kreatora gry Trefla. Posturą i stylem gry bardzo przypomina Mantasa Cesnauskisa. Jest więc szczególnie groźny w rzutach z dystansu, potrafi dzielić się piłką (średnio 3,8 as. w meczu – najwięcej w zespole), ale fizycznie nieco odstaje od swoich rywali, co można wykorzystać w ofensywie przeciwko niemu. „Vasyl” korzysta ze swojej szybkości i nieźle wymusza faule, a z linii rzutów wolnych jest niemal bezbłędny.

Michał Michalak – rzucający – 23 min., 9,2 pkt., 3,6 zb., 1,9 as.
Utalentowany, młody strzelec, który do skutecznego rzutu z dystansu dołożył umiejętność mijania rywali i wchodzenia w strefę podkoszową. Kolejnym jego atutem są dobre warunki fizyczne – 196 cm wzrostu pozwala mu na bezproblemową rywalizację z większością „dwójek” w lidze. Jego największą wadą jest brak stabilizacji formy, przez co wybitne mecze przeplata katastrofalnymi. Zadaniem słupskich obrońców będzie sprawienie, by te drugie zdarzyły mu się właśnie w zbliżającej się serii. Dotychczas nie dał się poznać także jako dobry obrońca.

Adam Waczyński – niski skrzydłowy / rzucający – 29 min., 15,6 pkt., 4,0 zb., 1,4 as.
Waczyński jest bezsprzecznie najważniejszym zawodnikiem w rotacji trenera Maskoliunasa. Wszechstronny rzucający zdobywa średnio 15,6 pkt. w każdym meczu, przy imponującej, ponad 47% skuteczności rzutów z dystansu. W bezpośrednich starciach z Energą Czarnymi było to już 21,8 pkt. przy niewiarygodnych 63,2% celnych trójek. Jarosława Mokrosa, Rocky’ego Trice’a oraz Karola Gruszeckiego czeka wiele pracy, by ograniczyć te rezultaty. Na szczęście Waczyński ma też swoje wady – jego gra w obronie nierzadko pozostawia wiele do życzenia. Otwiera się więc pole dla Trice’a oraz Jordana Hullsa, którzy muszą właśnie w rywalizacji z Waczyńskim (i Michalakiem) w każdym spotkaniu dostarczyć sporą ilość punktów.

Paweł Leończyk – silny skrzydłowy – 26 min., 11,4 pkt., 5,6 zb., 1,4 as.
Doskonale znany w Słupsku Leon jest niezastąpiony w ofensywie Trefla, a na dodatek bardzo dobrze radzi sobie w grze obronnej oraz walce o zbiórki. Jest drugim strzelcem i pierwszym zbierającym zespołu, rozgrywając aktualnie swój najlepszy sezon w karierze. W tej serii Energa Czarni mogą mieć spore problemy z jego powstrzymaniem, a nadzieja na sukces tkwi w postawie Kacpra Borowskiego. Słupszczanie muszą ograniczyć ilość otrzymywanych i wywalczonych przez niego piłek pod samą tablicą, a także nie dopuścić do jego ulubionych, otwartych rzutów z zerowego kąta.

Yemi Gadri-Nicholson – środkowy – 18,5 min., 10,9 pkt., 5,3 zb., 1,1 as.
W ubiegłym sezonie tak dobrze grał przeciwko Treflowi, że od razu otrzymał ofertę z Sopotu. Statystycznie wypada nieco słabiej niż w barwach Energi Czarnych, ale gra średnio o 1/4 krócej. W zasadzie jedynym ograniczeniem Yemi’ego są jego siły, które dość szybko się wyczerpują. Mimo to w krótkich okresach gry potrafi on zdominować strefę podkoszową. W tym sezonie fantastycznie wykonuje rzuty wolne, a 91% skuteczności pozwala mu być liderem całej ligi, co w przypadku środkowego wydaje się niewiarygodne. Kluczem do powstrzymania Gadri-Nicholsona jest zmuszenie go do wysiłku – Garrett Stutz i Joseph Taylor muszą być przy nim bardzo aktywni.

REZERWOWI:
Lance Jeter – rozgrywający – 22 min., 9,2 pkt., 3,2 zb., 2,6 as.
Warunki fizyczne quarterbacka pozwalają mu sprawdzać się jako rozgrywający także w koszykówce. W każdym meczu oddaje ponad 8 rzutów (mniej tylko od Waczyńskiego), angażuje się w walkę o zbiórki i potrafi skutecznie uprzykrzyć grę każdemu obwodowemu rywali. Jego siła fizyczna może jednak być obrócona przeciwko niemu, gdy rywal umiejętnie będzie wymuszał kolejne przewinienia Jetera, a tych notuje najwięcej w zespole.

David Brembly – rzucający / niski skrzydłowy – 11,5 min., 3,5 pkt., 0,9 zb., 0,4 as.
Urodzony w Niemczech strzelec z pewnością w tej serii odegra większą rolę, niż przez cały sezon, w którym zdarzały mu się także zaledwie kilkuminutowe występy. Brembly swoją grę opiera przede wszystkim na rzutach z dystansu. Czasem w trakcie spotkania zupełnie znika, ale zdarzają mu się również przebłyski świetnej gry po obu stronach parkietu.
Simas Buterlevicius – niski skrzydłowy – 19 min., 4,7 pkt., 2,1 zb., 0,5 as.
Kolejny strzelec, oddający ponad dwa razy więcej rzutów z dystansu, niż za dwa punkty. Do Trefla dołączył w lutym, ale nie zdołał ustabilizować swojej formy. Pozostawiony bez asysty obrońcy nigdy się jednak nie waha i mimo częstych problemów ze skutecznością, może trafiać seryjnie.

Krzysztof Roszyk – niski skrzydłowy – 11 min., 2,1 pkt., 0,9 zb., 0,8 as.
Trzeci po Leończyku i Gadri-Nicholsonie były zawodnik Energi Czarnych. Nastawiony przede wszystkim na grę w defensywie, może się okazać kluczowy przy pilnowaniu np. Rocky’ego Trice’a. Posiada ogromne doświadczenie, a play-off to właśnie czas dla takich weteranów.

Marcin Stefański – silny skrzydłowy – 18 min., 4,8 pkt., 4,8 zb., 1,4 as.
Niepotrafiący rzucać skrzydłowy, nie obawiający się bezpośredniej walki nawet z wyższymi o głowę środkowymi. Stefański to gracz wybitnie defensywny, który już niejedną gwiazdę całkowicie wyłączył z gry. Bezwzględnie trzeba uważać na jego nieporadne, ale bardzo skuteczne rzuty z pomalowanego – czy po podaniach podwajanych kolegów, czy po własnych zbiórkach w ataku.

Milan Majstorović – środkowy – 16 min., 6,0 pkt., 3,5 zb., 0,5 as.
Jeden z najbardziej niedocenianych zawodników Trefla w tym sezonie, który w spotkaniach z Energą Czarnymi radzi sobie bardzo dobrze – ostatnio zdobywając nawet 16 pkt. i 7 zb. Często decyduje się na rzuty z dystansu, gdzie nie można mu zostawiać wolnego miejsca.

TRENER:
Darius Maskoliunas
Młody szkoleniowiec, mający za sobą ciekawą karierę zawodniczą, w której niejednokrotnie walczył w play-off o najwyższe cele. Jest świetnym motywatorem, nie boi się stawiać na młodszych graczy, przez cały sezon próbował najróżniejszych ustawień składu, odważnie eksperymentując i poszukując optymalnych piątek. Teraz stoi przed rywalizacją z legendarnym w polskiej lidze Andrejem Urlepem, co z pewnością dodatkowo zmotywuje go do wykorzystania wszystkich swoich najlepszych pomysłów.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."