Puchar Polski: Osłabieni, ale z charakterem

Puchar Polski: Osłabieni, ale z charakterem

W ćwierćfinale Dąbrowa Górnicza Basket Cup Energa Czarni ograli gospodarzy MKS 71:69 i awansowali do sobotniego półfinału. Czarne Pantery pokazały pazury i mimo ogromnych problemów kadrowych, nasi zawodnicy zagrali bardzo ambitnie i walczenie, z pełną wiarą w sukces. Genialne spotkanie rozegrał Demonte Harper, który miał aż 27 punktów, 9 zbiórek, 10 asyst i 5 przechwytów.

Gdy drużyna musi sobie radzić bez trzech, w tym dwóch pierwszopiątkowych zawodników obwodowych, a stawka meczu nie jest porównywalna do ligowej, zazwyczaj zespoły traktują takie spotkania treningowo. Ale nie Energa Czarni! Bez czarni_slupska Blassingame’a, Folarina Campbella i Mantasa Cesnauskisa wyszliśmy na parkiet w Dąbrowie Górniczej z jednym celem - zrewanżować się MKS za porażkę w Słupsku i wywalczyć sobie miejsce w sobotnim półfinale.

Szczególnym ciosem wydawała się nieobecność Blassingame’a, który jako jedyny z wymienionej trójki pojechał na turniej, ale choroba wykluczyła nie tylko jego grę, ale i obecność na hali. Kibicując przed ekranem komputera, jak większość kibiców Energi Czarnych, pewnie jednocześnie wściekał się na zawodzącą transmisję, uśmiechając się po kolejnych dobrych akcjach swoich kolegów po obu stronach parkietu.

Nieobecność Blassingame’a nie była zaskoczeniem tylko dla naszego zespołu, który musiał szybko się dostosować do nowej sytuacji, ale i dla rywali, których przedmeczowe przygotowania momentalnie okazały się niezbyt przydatne. Od początku meczu kapitalnie w roli lidera, rozgrywającego i strzelca spisywał się Demonte Harper. Mimo że w całym spotkaniu oddał kilka zbyt szybkich, nieprzygotowanych lub nieprzemyślanych rzutów, po 40 minutach gry może być z siebie dumny. Harper zanotował jeden z najlepszych indywidualnych występów w historii Energi Czarnych - 27 punktów, 9 zbiórek, 10 asyst i 5 przechwytów to statystyki tak imponujące, że można mu wybaczyć zaledwie 39% skuteczności z gry i 4 straty ;).

Na początku graliśmy dwiema wieżami, czyli duetem Jackson-Mbodj, który w obliczu nieobecności podstawowego podkoszowego dąbrowian Sama Dowera pozwolił nam na minimalne prowadzenie. W drugiej kwarcie po trójkach Harpera i Seweryna prowadziliśmy nawet 24:14, ale z trudem wypracowaną przewagę straciliśmy w niecałe trzy minuty. Mimo to wciąż byliśmy stroną wiodącą, przez całe spotkanie to MKS nas gonił i choć kilka razy udawało mu się dopiąć swego, ostatecznie to my byliśmy górą. Kluczowe było kilka minut czwartej kwarty, kiedy to Harper zdobył 8 pkt. z rzędu, trójkę trafił Mokros, a Mbodj popisał się efektownym wsadem. Na niecałe 4 min. przed końcem prowadziliśmy 68:57 i choć dąbrowianie rzucili się do odrabiania strat, trafiając w końcówce trudne rzuty, niewysokie, ale cenne zwycięstwo pozostało w naszych rękach.

Oprócz świetnego występu Harpera na wyróżnienie zasłużyli Jarek Mokros i Cheikh Mbodj, którzy zdobyli po 13 pkt. Całą naszą drużynę należy pochwalić za znakomitą postawę w obronie i ograniczenie strat, dzięki czemu nawet nienajlepsza skuteczność nie miała wpływu na wynik. Dla MKS najlepiej zagrał Rashaun Broadus, autor 21 pkt., 11 as. i 7 zb.

W sobotę o godz. 15:30 w półfinale Dąbrowa Górnicza Basket Cup zagramy z Rosą Radom, która w pierwszym meczu turnieju pokonała Polski Cukier Toruń 67:65. Transmisję ze spotkania przeprowadzi Polsat Sport News.

MKS - Energa Czarni 69:71 (13:14, 19:18, 17:19, 20:20)

MKS: Broadus 21, Pamuła 11, Williams 11, Pasalić 11, Mavra 5, Szymański 4, Zmarlak 4, Dziemba 2, Dłoniak.

Energa Czarni: Harper 27 (9 zb., 10 as., 5 prz.), Mokros 13 (5 zb.), Mbodj 13, Seweryn 8, Surmacz 6, Jackson 4 (8 zb.), Zywert, Borowski.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."