RELACJA: 1:0 po dogrywce!

RELACJA: 1:0 po dogrywce!

Cóż to był za mecz! Po niesamowitym horrorze, w którym ręce drżały nawet najbardziej doświadczonym zawodnikom, niesieni kapitalnym dopingiem słupskich kibiców Energa Czarni wygrali ze Śląskiem 77:74. Kluczową akcję 2+1 w dogrywce wykonał Callistus Eziukwu i prowadzimy w ćwierćfinale 1:0.

Rozpoczęliśmy świetnie i po akcjach Blassingame’a prowadziliśmy 7:0, ale Śląsk szybko się otrząsnął i punktami Mladenovicia i Radivojevicia odrobił straty i wyszedł na prowadzenie 18:11. Mieliśmy spore problemy z egzekucją rzutów wolnych, gubiliśmy też mnóstwo piłek. Przed przerwą przegrywaliśmy 33:40, bo popełniliśmy w 20 minut aż 15 strat!

Po zmianie stron wszystko znów się wyrównało, gdy bardzo dobre wejście zanotował Mantas Cesnauskis, zastępujący mającego już cztery faule Blassingame’a. Mogliśmy liczyć także na Eziukwu, Pasalicia i Gruszeckiego, a walka toczyła się kosz za kosz. Prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, Gryfia ogłuszała dopingiem i można było poczuć prawdziwą atmosferę play-off. Do dogrywki wjazdem pod kosz doprowadził Radivojević.

W niej mieliśmy kolejny rozdział tego horroru. Na minutę przed końcem Trice wyprowadził Śląsk na prowadzenie, ale dwoma wolnymi odpowiedział Blassingame. 30 sekund przed ostatnią syreną przy remisie Ikovlev miał dwa wolne, ale presja Gryfii nie pozwoliła mu na ani jeden celny. W naszej ostatniej akcji Blassingame nie trafił zza łuku, ale zebrał Eziukwu i trafił z faulem, dokładając celny wolny. W odpowiedzi Śląsk mógł doprowadzić do kolejnej dogrywki, ponieważ nie zdążyliśmy sfaulować i Dłoniak rzucał z czystej pozycji. Na szczęście ręka mu zadrżała i cała hala mogła eksplodować z radości.

To bardzo ważne zwycięstwo udało nam się osiągnąć dzięki ograniczeniu liczby strat w drugiej połowie oraz znacznie lepszej postawie w walce o zbiórki, szczególnie na atakowanej tablicy. - Przy 15 stratach w pierwszych 20 minutach mieliśmy szczęście, że przegrywaliśmy tylko siedmioma punktami. Ustaliliśmy, co musimy zmienić w naszej grze i nie wątpiliśmy w sukces. Nie ma jednak czasu na radość, musimy skupić się na meczu nr 2, który już w sobotę - mówił po meczu trener Kairys.

Energa Czarni - WKS Śląsk 77:74 (15:18, 18:22, 24:11, 12:18, d. 8:5)

Energa Czarni: Blassingame 16 (7 as., 9 strat), Eziukwu 15 (11 zb.), Gruszecki 14 (11 zb.), Pasalić 12 (7 zb.), Cesnauskis 7, Mokros 7, Shiloh 6, Nowakowski, Borowski.

WKS Śląsk: Wiśniewski 15, Mladenović 15, Radivojević 13, Trice 10, Kinnard 8, Dłoniak 5, Tomaszek 3, Ikovlev 3, Gabiński 2.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."