RELACJA: Andrzejkowy prezent

RELACJA: Andrzejkowy prezent

Dziękuję kibicom za prezent, który mi dali w tym spotkaniu – mówił z uśmiechem po meczu z Treflem trener Andrej Urlep, świętujący dzień wcześniej imieniny. Energa Czarni po rewelacyjnym pojedynku po raz trzeci w ciągu kilkunastu dni okazali się lepsi od Trefla, wygrywając 81:77. Bohaterem meczu był nie pierwszy raz Rocky Trice, a najważniejsze rzuty trafiał Jordan Hulls.

Spotkanie od pierwszych minut stało na bardzo wysokim poziomie, obie drużyny prześcigały się w zdobywaniu punktów z najróżniejszych pozycji, co działo się przy naprawdę solidnej obronie. Pierwsi rywali minimalnie przełamali Energa Czarni, którzy po skutecznych akcjach Rodericka Trice’a mieli nawet pięć punktów przewagi. Słupszczanie więcej faulowali, co oczywiście przyniosło efekt w postaci sporej ilości punktów Trefla z linii rzutów wolnych. Bardzo dobre wejście z ławki zanotował jednak Michał Nowakowski, pozwalając swoimi trafieniami utrzymać przewagę dla gospodarzy, którzy po pierwszej kwarcie prowadzili 23:21. Mogło być więcej, ale dwa razy w sytuacjach sam na sam z koszem spudłował Keith Wright.

Jednak już w pierwszej akcji drugiej kwarty po koszu Lance’a Jetera Trefl wyrównał. Trzy minuty później, gdy trójkę trafił Milan Majstorović, sopocianie wyszli na prowadzenie 28:26. Wciąż ogromne znaczenie miała liczba popełnianych przewinień – w połowie tej części gry Energa Czarni mieli już 10 fauli, natomiast goście tylko 4. Po kolejnym, zaskakującym faulu (Kacpra Borowskiego), trener Andrej Urlep nie wytrzymał i został ukarany przewinieniem technicznym. Po akcji „za pięć” punktów, na tablicy widniał wynik 28:33.

Po zmianie stron prostym lay-up’em popisał się Trice, trójkami „wymienili się” Waczyński z Dutkiewiczem i mieliśmy kolejny remis. Kapitan naszego zespołu poderwał swoich kolegów do walki – świetnie bronił, zbierał i wyprowadzał kontry. Po jednej z nich, a także wolnych Nowakowskiego, w połowie kwarty Energa Czarni prowadzili 59:51. Trefl nie zamierzał się oczywiście poddawać i szybko zanotował serię 6:0, wykorzystując proste błędy w obronie, popełniane przez słupszczan. Czas dla trenera Urlepa potrafi jednak zdziałać cuda. Chwilę po nim Jordan Hulls popisał się niesamowitym podaniem za plecami do Trice’a, któremu pozostało tylko trafić z czystej pozycji za 3. Rocky’emu najwyraźniej spodobał się efekt w tej akcji i w kolejnej dołożył następną trójkę, odzyskując tym samym dla Energi Czarnych osiem punktów przewagi.

Niestety, zamiast walczyć o jej powiększenie, nasi koszykarze pozwolili sobie na kolejne nierozważne decyzje. Na przełomie trzeciej i czwartej kwarty słupszczanie całkowicie stanęli w ataku, nie wystrzegając się również złych decyzji w obronie. Przez długie sześć minut Energa Czarni ani razu nie trafili do kosza, a Trefl w tym czasie zdobył 11 punktów i prowadził 68:65. Impas przerwał w końcu Trice i po kilku akcjach kosz za kosz, na 90 sekund przed końcem był remis po 74, bowiem wspaniałą trójkę trafił Hulls. Piąty faul popełnił jednak Nowakowski i trener Urlep poprosił o czas. Po wznowieniu gry Trice błyskawicznie zabrał piłkę Michalakowi i popędził na kosz, dając gospodarzom prowadzenie. W kolejnej akcji Waczyński poślizgnął się i wyszedł za linię końcową, a w odpowiedzi Hulls dołożył kolejną trójkę z tego samego miejsca. Gryfia eksplodowała radością, a Energa Czarni spokojnie kontrolowali przebieg ostatnich sekund meczu.

– Moi zawodnicy wykrzesali z siebie ponad 100% możliwości. Aż przyjemnie było patrzeć na to, w jaki sposób walczyli na boisku. Był to bardzo trudny mecz, Trefl zagrał znakomicie, ale oczywiście się tego spodziewaliśmy. Wiedzieliśmy, że prawdziwa drużyna nie będzie chciała sobie pozwolić na trzecią przegraną z tym samym rywalem w tak krótkim czasie – mówił po meczu trener Andrej Urlep.

– To był niewiarygodny i szalony mecz! Byliśmy pewni, że po tych dwóch wygranych w Pucharze Polski będzie nam bardzo trudno o kolejną. W pewnym momencie mieliśmy kłopoty, ale potrafiliśmy się podnieść i wygrać – dodał Rocky Trice, autor 23 punktów.

Energa Czarni – Trefl 81:77 (23:21, 20:24, 22:17, 16:15)

Energa Czarni: Trice 23 (2), Dutkiewicz 13 (2), Stutz 13, Nowakowski 10 (2), Hulls 8 (2), Śnieg 6, Jankowski 3 (1), Wright 3, Mokros 2, Borowski.

Trefl: Waczyński 23 (3), Majstorović 11 (1), Gadri-Nicholson 11, Michalak 8, Jeter 7, Stefański 6, Leończyk 6, Vasiliauskas 3 (1), Brembly 2, Roszyk.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."