RELACJA: Anwil zdobył twierdzę

RELACJA: Anwil zdobył twierdzę

Energa Czarni nie zaliczą do udanych spotkania z Anwilem, który jako pierwszy zespół w tym sezonie pokonał słupszczan na ich parkiecie 71:64. Goście długo prowadzili, ale szaleńcza pogoń w czwartej kwarcie mogła dać wygraną ekipie Andreja Urlepa. Niestety, w kluczowym momencie trójkę trafił Danilo Mijatović.

Nasi koszykarze zgodnie z przewidywaniami musieli radzić sobie bez kontuzjowanego Garretta Stutza, który dopiero w ostatnich dniach wznowił indywidualne treningi, po urazie stawu skokowego w meczu z AZS. Niestety w trzeciej kwarcie Energa Czarni ponownie stracili Rocky’ego Trice’a. Anwil z kolei już niemal tradycyjnie musiał łatać luki na obwodzie, gdzie od początku sezonu kontuzjowany jest Piotr Pamuła, a po kilku meczach dołączył do niego Paul Graham.

ZDJĘCIA: Łukasz Capar

[gallery link="file" order="DESC" columns="4" orderby="post_date"]

Anwil rozpoczął od bardzo dobrej defensywy, czym wywierał sporą presję na rozgrywających naszego zespołu, popełniających niestety błędy. Nasi koszykarze pozwalali również po drugiej stronie włocławianom na sprytne zagrania back-door’owe, dzięki czemu goście wyszli na prowadzenie. Co gorsza, Energa Czarni mieli trudności z wypracowaniem pozycji rzutowych dla swoich strzelców i po ponad czterech minutach gry mieli na sowim koncie tylko jeden celny rzut (Kacpra Borowskiego), przez co przegrywali 2:8. W końcu słupszczanie znaleźli sposób na rywali – rzuty z dystansu. Raz trafił Hulls, dwa razy z rzędu nie pomylił się Dutkiewicz i mieliśmy remis po 11. Anwil po czasie dla Miliji Bogicevicia odpowiedział również trójką Sokołowskiego, ale po chwil festiwal rzutów z daleka podtrzymał Michał Nowakowski. Co ciekawe, w pierwszej kwarcie Energa Czarni mieli na swoim koncie cztery celne trójki i zaledwie jeden rzut za dwa punkty.

Od początku drugiej części gry przyjezdni szukali swoich szans w wymuszaniu fauli naszych koszykarzy i punktowali z linii rzutów wolnych. Energa Czarni z kolei, za sprawą Borowskiego, zdobyli szybkie cztery pkt., co mocno ożywiło Gryfię. Anwil jednak odpowiadał, a gra toczyła się kosz za kosz. Wciąż jednak to przyjezdni wydawali się grać nieco pewniej i to oni utrzymywali minimalną przewagę, która wzrosła do 34:26 po trójce Kostrzewskiego. Mogło być jeszcze gorzej, bowiem faulem niesportowym ukarany został Nowakowski, jednak z tej akcji włocławianie zdobyli zaledwie punkt. Z kolei Mateusz Jarmakowicz, zastępujący w wyjściowej piątce Stutza, popisał się dwoma skutecznymi akcjami i przed przerwą słupszczanie przegrywali 30:36.

Po zmianie stron Energa Czarni starali się zrobić wszystko, by odrobić straty i wyjść na prowadzenie. Wciąż aktywny był Jarmakowicz, jednak nadal nasi koszykarze popełniali błędy w defensywie. Co gorsze, na początku trzeciej kwarty Rocky’emu Trice’owi odnowiła się kontuzja stawu skokowego i musiał opuścić parkiet. Wśród słupszczan nie było widać zawodnika, który mógłby poderwać cały zespół do ataku. Anwil natomiast trafił dwie trójki, a po wolnych Dulkysa prowadził już 53:40. Co prawda naszym koszykarzom udało się odrobić nieco strat, ale przed decydującą częścią gry wciąż przegrywali dziesięcioma punktami.

Mimo wszystko wydawało się, że to spotkanie jest jeszcze do wygrania i słupszczan było na to stać. Nasi zawodnicy nie zamierzali się poddawać i po trójce Jankowskiego było już tylko 51:57. Z każdą kolejną akcją Energa Czarni powoli zbliżali się do upragnionego celu. Nasi koszykarze byli „w gazie”, na 2,5 minuty przed końcem za trzy trafił Nowakowski i przy stanie 58:61 o czas musiał prosić trener gości. Niestety zaraz po przerwie sprawdził się najgorszy scenariusz – pudłujący przez całe spotkanie na potęgę Danilo Mijatović (1/6 za 3), właśnie w tej akcji trafił swoją jedyną trójkę. Anwil znów odskoczył i już żadne próby nie miały wpływu na poprawę wyniku. Słupszczanie przegrali tym samym swój czwarty mecz w sezonie.

Energa Czarni – Anwil 64:71 (14:14, 16:22, 17:21, 17:14)

Energa Czarni: Jarmakowicz 18, Nowakowski 9, Dutkiewicz 8, Borowski 7, Śnieg 7, Jankowski 6, Hulls 3, Trice 2, Wright 2, Mokros 2.

Anwil: Dulkys 19, Sokołowski 16, Mijatović 9, Hajrić 8, Katnić 8, Clanton 6, Kostrzewski 5, Witliński.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."