RELACJA: Anwil znów lepszy

RELACJA: Anwil znów lepszy

Energa Czarni fatalnie spisali się w pierwszych minutach spotkania z Anwilem, pozwalając rywalom na serię 11:0. Konsekwencje tych kilku akcji odczuwali już do końca meczu, który przegrali 76:82. Nie do powstrzymania były rzuty dystansowe naszych przeciwników, a sami słupszczanie wciąż nie grali tak, jak oczekiwaliby tego ich kibice.
Na początku obie drużyny grały na swoich liderów. Po dwa razy za trzy rzucali Trice i Dulkys, ale po tych akcjach Anwil prowadził 6:0. Po chwili wsadem w kontrze popisał się Sokołowski i trener Andrej Urlep musiał prosić o czas. Nie pomogło to jednak wiele, kolejną trójkę dla gospodarzy trafił Callahan i włocławianie prowadzili 11:0. Uaktywnił się jednak Trice i nasi koszykarze w końcu ruszyli, odrabiając część strat (17:12). Ale Anwil nie pudłował z dystansu – następne dwie trójki z rzędu trafił Pamuła i Anwil ponownie prowadził jedenastoma punktami. Z powodu wielu błędów w obronie po pierwszej kwarcie Energa Czarni przegrywali aż 18:27.

Trener Urlep konsekwentnie poszukiwał odpowiedniego ustawienia swojego zespołu, w którym w końcu zacznie on funkcjonować tak, jak powinien. Nie pomógł jednak wprowadzony po raz pierwszy do gry Karol Gruszecki i niemoc naszych koszykarzy trwała jeszcze trochę czasu, w trakcie którego Anwil uciekł nawet na 12 pkt., oczywiście po kolejnej trójce – w sumie w pierwszej połowie gospodarze trafili ich 7. W końcu jednak zaskoczył Michał Nowakowski, zdobywając 6 pkt. z rzędu, kolejne 4 dołożył Stutz i słupszczanie wciąż byli w grze, przegrywając do przerwy 32:38.

Po zmianie stron gra toczyła się kosz za kosz, ale słupszczanie nie byli w stanie przełamać defensywy gospodarzy. Niestety ponownie odezwał się obwód Anwilu – Dulkys trafił kolejne trzy trójki i gospodarze prowadzili aż 54:39. Gdy nie szło z gry, Energa Czarni starali się wymuszać faule rywali i tym sposobem odrobili część strat. Do końca trzeciej części gry nasi koszykarze zdobyli 8 pkt. bez odpowiedzi rywali i przed decydującą kwartą przegrywali 47:54.

Energa Czarni robili wszystko, co mogli, by zbliżyć się do włocławian, jednak mimo coraz ich lepszej gry, przewaga Anwilu wciąż oscylowała wokół 6-8 pkt. Ambitni i konsekwentni słupszczanie, głównie dzięki rzutom Jordana Hullsa, doprowadzili jednak do nerwowej końcówki. W niej udało im się zredukować straty nawet do trzech pkt., ale to wszystko, na co było ich tego dnia stać. Callahan i Hajrić wolne wykonywali niemal perfekcyjnie i poprowadzili swój zespół do ważnego zwycięstwa. Energa Czarni z kolei wciąż będą drżeć o miejsce w pierwszej szóstce.

Najskuteczniejszym zawodnikiem Energi Czarnych był Rocky Trice, autor 16 pkt. i 9 zb., ale jego skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. W końcu odblokował się Michał Nowakowski, który zdobył 11 pkt. i trafił dwie trójki (najlepszy mecz od ponad 2 miesięcy), ale nie pomogło to w odniesieniu zwycięstwa. W Anwilu zgodnie z oczekiwaniami nie do zatrzymania był Deividas Dulkys, który trafił aż sześć razy z dystansu i zdobył w sumie 22 pkt.

Anwil – Energa Czarni (27:18, 11:14, 16:15, 28:29)

Anwil: Dulkys 22, Hajrić 18, Callahan 17, Pamuła 9, Kostrzewski 7, Graham 5, Sokołowski 2, Witliński 2, Mijatović.
Energa Czarni: Trice 16, Nowakowski 11, Hulls 11, Taylor 10, Stutz 10, Zimmerman 8, Mokros 5, Jarmakowicz 3, Śnieg 2, Gruszecki.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."