RELACJA: Asseco wciąż za silne

RELACJA: Asseco wciąż za silne

Energa Czarni, mimo ambitnej walki do ostatnich minut, po raz drugi w sezonie nie sprostali Asseco Prokomowi w Gdyni. Choć tym razem było znacznie lepiej, niż ostatnio, dwa punkty dopisane zostały Mistrzom Polski. Przegrana 74:80 była pierwszą od chwili, gdy trenerem słupszczan jest Andrej Urlep. Na domiar złego urazu doznał Roderick Trice (skręcenie kostki).

Spotkanie w Gdyni rozpoczęło się po myśli słupszczan, którzy po pierwszych akcjach wygrywali, głównie dzięki dobrej grze w ofensywie Odeda Brandweina. Niestety w połowie kwarty gra w obronie słupszczan posypała się jak domek z kart, co skrzętnie wykorzystywali w kolejnych zagrywkach gospodarze, którzy po chwili przejęli inicjatywę. Dobrze grali zwłaszcza Łukasz Koszarek i Przemysław Zamojski, którzy wyprowadzili swoją ekipę na prowadzenie 24:16 na zakończenie pierwszej części gry.

Niewiele zmieniło się po krótkiej przerwie, bowiem Energa Czarni wciąż popełniali błędy w obronie, a gdynianie wciąż powiększali swoją przewagę, która momentami wzrastała do nawet trzynastu punktów. Słupszczanie nie zamierzali się jednak poddawać i po trójkach Marcina Dutkiewicza i Brandweina zbliżyli się do rywali na 29:35. Choć Roderickowi Trice’owi brakowało skuteczności, nadrabiał walecznością o zbiórki i grą defensywną. Na szczęście dla losów meczu nasi koszykarze, mimo słabego początku, nie stracili dystansu do Mistrzów Polski i do przerwy przegrywali zaledwie 32:37.

Główną bronią Energi Czarnych były rzuty z dystansu, których nie tylko słupszczanie trafiali dużo, ale i z naprawdę dobrą skutecznością, oscylującą w granicach 50-60%. Po kolejnych trójkach Kostrzewskiego i Brandweina było 40:44. Choć na chwilę ponownie do głosu doszli liderzy Asseco Prokomu, nie na wiele się to zdało, ponieważ po 10 trójce w meczu słupszczan (Nowakowski) było zaledwie 48:50. Niestety nagle coś się zacięło w coraz lepiej funkcjonującej maszynie Andreja Urlepa. Gospodarze dwoma akcjami 2+1 zdobyli sześć punktów z rzędu i wrócili do swojej przewagi z pierwszej kwarty.

Niestety w ostatniej akcji trzeciej części meczu, podczas ataku na kosz, kontuzji doznał Rocky Trice i już bez niego musieli sobie radzić nasi koszykarze. Na domiar złego gdynianie wciąż powiększali prowadzenie, głównie za sprawą lepszej postawy w walce o zbiórki. Nieco nadziei dał nam jeszcze Levi Knutson, który trafił dwie trójki z rzędu i Energa Czarni przegrywali tylko 63:67. To było niestety już wszystko, na co tego wieczora było stać słupszczan. Choć ambitnie walczyli do końca spotkania, nie byli w stanie przełamać rywali, którzy utrzymali swoją przewagę do ostatniego gwizdka.

Tym samym Energa Czarni przegrali po raz pierwszy od momentu, gdy zespół objął Andrej Urlep. W oczy rzuca się przede wszystkim fakt, że nasi koszykarze trafili mniej rzutów za 2 (11) niż za 3 punkty (14), a także to, że mimo wyraźnie mniejszej ilości strat (10 do 17), nie potrafili wykorzystać tej przewagi. Głównie za sprawą wysoko przegranej walki o zbiórki.

Najlepszym zawodnikiem naszego zespołu był Oded Brandwein, który miał 19 punktów i 6 asyst. Najskuteczniejszym graczem gospodarzy był z kolei Przemysław Zamojski, autor 21 pkt. i 5 zb.

Asseco Prokom – Energa Czarni 80:74 (24-16, 13-16, 19-16, 24-26)

Asseco Prokom:  Zamojski 21, Koszarek 17, Mahalbasić 11, Ponitka 9, Hrycaniuk 8, Roszyk 4, Szczotka 4, Witka 3, Pamuła 3, Śnieg.

Energa Czarni: Brandwein 19, Kostrzewski 13, Nowakowski 11, Knutson 11, Dabkus 6, Trice 4, Gadri-Nicholson 4, Dutkiewicz 3, Tomaszek 3, Abernethy.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."