RELACJA: Czwarta kwarta Panter

RELACJA: Czwarta kwarta Panter

Kolejny raz Energa Czarni w czwartej kwarcie rozstrzygnęli losy spotkania. Tym razem bezradni w decydujących momentach byli zawodnicy Asseco Gdynia i musieli uznać wyższość słupszczan, którzy wygrali 77:62. W spotkaniu nie brakowało jednak efektownej walki i jak podkreślił trener gości David Dedek, jego zespół, mimo przegranej, rozegrał najlepszy mecz w sezonie.

Po bardzo udanym spotkaniu pucharowym z Treflem trener Andrej Urlep zdecydował się wystawić w pierwszej piątce Kacpra Borowskiego, który debiutował w tej roli na poziomie koszykarskiej ekstraklasy. – Zagrał on bardzo dobry mecz w Sopocie i zasłużył na to, by znaleźć się w wyjściowym składzie. Tym razem nie zaprezentował się tak dobrze, jak z Treflem, ale jest młody, ma duży potencjał i warto na niego stawiać – podsumował trener Urlep.

Zawodnicy Asseco od pierwszych minut imponowali defensywą, zmuszając naszych koszykarzy do długich akcji i rzutów z nieprzygotowanych pozycji. Planów przyjezdnym nie pokrzyżowały nawet dwa szybkie faule ich lidera, A.J. Waltona. Energa Czarni znaleźli jednak sposób na obronę Asseco, sprytnie wymuszając faule i punktując z linii rzutów wolnych. Wśród gdynian niespodziewanie dobrze radził sobie środkowy Filip Zekavicić i w końcówce pierwszej kwarty, po kontrze Filipa Matczaka, goście objęli prowadzenie. Ostatecznie po pierwszych 10 minutach było 21:20 dla gospodarzy.

Chwilę później Energa Czarni zaczęli powoli przejmować to spotkanie – dwa razy z półdystansu trafił Jordan Hulls, akcją 2+1 popisał się Keith Wright i słupszczanie prowadzili 28:22. Po czasie dla trenera Davida Dedka Asseco ponownie wzmocniło obronę i w poczynaniach naszego zespołu pojawiło się nieco chaosu. Na szczęście udało się go opanować, a spory w tym udział miał Jarosław Mokros, który w końcu zdobył swoje pierwsze punkty dla Energi Czarnych (i to od razu 5 w 2q). Gdyby nie całkiem sporo błędów w defensywie, które popełniali nasi koszykarze, ich przewaga mogła być już okazała. A tak, do przerwy słupszczanie prowadzili 40:34.

Od początku trzeciej kwarty bardzo skoncentrowany i zmotywowany był Roderick Trice, który szalał po obu stronach parkietu. Rocky zbierał, podawał, przechwytywał i rzucał. Szybko zdobył siedem punktów z rzędu. Stał się również bohaterem jednej z akcji – zabrał piłkę gdynianom i sam na sam z koszem, przy próbie efektownego wsadu… nie trafił do kosza. Nie udało się również przy dobitce i dopiero z linii wolnych uzyskał swoje kolejne punkty. Przewaga naszego zespołu sięgała już nawet jedenastu punktów, lecz gracze Asseco nie zamierzali się poddawać. W końcówce kwarty zanotowali serię 6:0, a główny udział w odrabianiu strat miał Walton, który zdobył w tej części spotkania aż 10 pkt.

Przyjezdni nie zamierzali się jednak poddawać i z każdą akcją starali się poprawić swoją pozycję. Wymuszali na słupszczanach liczne błędy, lecz szczególnie Garrett Stutz celnymi rzutami utrzymywał przewagę dla Energi Czarnych. Wciąż bardzo aktywny był jednak Walton, który momentami ośmieszał podkoszową obronę naszej drużyny. Mimo starań, Asseco nie było jednak w stanie zbliżyć się na mniej, niż pięć punktów. Wykorzystali to słupszczanie, którzy na trzy minuty przed końcem, po pięknej trójce Marcina Dutkiewicza i w sumie pięciu pkt. z rzędu naszego kapitana, prowadzili 72:59. Spotkanie było już rozstrzygnięte i trenerzy mogli dać szansę gry swoim rezerwowym.

– Mieliśmy kilka problemów z konstruowaniem akcji, szczególnie w czwartej kwarcie. Popełniliśmy też trochę za dużo strat. Graliśmy natomiast nieźle w obronie, udało nam się zatrzymać większość rzeczy w grze słupszczan, na które byliśmy gotowi. Niestety popełniliśmy też kilka błędów i Energa Czarni udowodnili, że potrafią grać bardzo szybką i skuteczną koszykówkę. Mimo przegranej był to nasz najlepszy mecz w tym sezonie – komentował spotkanie trener Asseco David Dedek.

– Asseco zagrało bardzo dobry mecz, walczyli od pierwszej do ostatniej minuty, jakby grali mecz o życie. My nie zaczęliśmy tak, jak powinniśmy, przez cały czas jednak walczyliśmy i w czwartej kwarcie udało nam się przełamać spotkanie – mówił trener Andrej Urlep.

Co ciekawe, w ostatniej minucie na parkiecie pojawiła się nietypowa piątka Asseco, w której znaleźli się Kowalczyk, Marczak, Stefanik, Żołnierewicz i Szymański. Średnia wieku tych zawodników to zaledwie niecałe 20 lat!

Energa Czarni wygraną w meczu z Asseco i świetną postawą w ostatniej kwarcie (wygrana 18:8) potwierdzili, że będą w tym sezonie groźni dla każdej drużyny. Nasi koszykarze zagrali zespołowo i pierwszy raz w tym sezonie na próżno szukać w naszym składzie jednego gracza, który szczególnie wyróżniłby się na tle innych. Jedynie po 13 punktów i 5 zbiórek mieli najskuteczniejsi Trice i Stutz. Wśród gdynian zgodnie z oczekiwaniami pierwszoplanową postacią był Walton – autor 18 pkt.,  6 as., 4 zb. i 4 przechwytów.

Energa Czarni – Asseco 77:62 (21:20, 19:14, 19:20, 18:8)

Energa Czarni: Stutz 13, Trice 13, Dutkiewicz 10, Śnieg 9, Jankowski 8, Mokros 7, Hulls 7, Wright 5, Nowakowski 5, Borowski, Długosz.

Asseco: Walton 18, Szczotka 15, Szymański 8, Zekavicić 6, Kowalczyk 6, Seweryn 4, Dmitriew 3, Matczak 2, Kovacević, Żołnierewicz, Stefanik.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."