RELACJA: Déjà vu Kotwicy

RELACJA: Déjà vu Kotwicy

Energa Czarni, podobnie jak w pierwszej rundzie, do przerwy męczyli się z Kotwicą, by w drugiej połowie zbudować wyraźną przewagę i ostatecznie pewnie wygrać – tym razem 84:68. O zwycięstwie zadecydowała trzecia kwarta, wygrana czternastoma punktami. Bohaterem meczu kolejny raz został Michał Nowakowski, który zdobył przy świetnej skuteczności 22 punkty.

Choć pierwsze punkty w 2014 r. na parkiecie Hali Gryfia zdobył dla Kotwicy Marek Piechowicz, to Energa Czarni lepiej rozpoczęli spotkanie. Znakomicie czuł się szczególnie Michał Nowakowski, który szybko trafił dwie trójki z 45 stopni, a obronę i szybkie ataki słupszczan rozkręcał powracający po kontuzji Rocky Trice. Po ekwilibrystycznej akcji 2+1 Garretta Stutza było już 15:7 dla gospodarzy. Po wprowadzeniu w połowie kwarty zmienników wszystko się jednak odwróciło. Trójkę trafił Sapp, pod koszem popisał się Johnson i gdy w kontrze kolejny raz z dystansu trafił Arabas, Kotwica prowadziła 17:15. Wściekły Andrej Urlep musiał prosić o przerwę. Jednak nawet po niej słupszczanie popełniali błędy i po pierwszej części spotkania był remis 19:19.

ZDJĘCIA: Łukasz Capar

[gallery link="file" order="DESC" columns="4" orderby="post_date"]

Na początku drugiej kwarty pięć punktów z rzędu zdobył Jordan Hulls i takie właśnie prowadzenie dał swojej drużynie. Kotwica nie zamierzała jednak odpuszczać i głównie za sprawą Sappa nie pozwalała gospodarzom na ucieczkę. Rozstrzelał się Michał Jankowski, który trafił dwie trójki, kolejne dwa pkt. dorzucił Hulls i było 32:25 w połowie kwarty. Energa Czarni utrzymywali niewielką przewagę, głównie dzięki dobrym akcjom defensywnym, które niestety przeplatali z katastrofalnymi. Wciąż bardzo dobrze grał atletyczny Sapp, którego w żaden sposób nie byli w stanie powstrzymać ani Tomasz Śnieg, ani Jordan Hulls. Niestety słupszczanie popełniali wiele niewymuszonych strat (błąd kroków, wyjście na aut, podanie do rywala), przez co nie byli w stanie przejąć kontroli nad meczem. Do przerwy prowadzili, ale zaledwie 38:36.

W pierwszej minucie drugiej połowy Energa Czarni wymusili na rywalach trzy straty, po których cztery punkty zdobył Tomasz Śnieg. Po chwili swoją trzecią trójkę w meczu trafił Nowakowski i słupszczanie prowadzili już dziewięcioma punktami. Dla Kotwicy oczywiście nie było nic straconego. Mimo że gospodarze imponowali błyskotliwymi akcjami, kołobrzeżanie systematycznie zmniejszali straty. Po wolnych Piechowicza było już tylko 47:44. „Na posterunku” był jednak Nowakowski, który skutecznie przymierzył z ośmiu metrów, a po chwili wykonał kolejne dwa, oczywiście celne rzuty. Faulem technicznym ukarany został z kolei Johnson i Energa Czarni prowadzili 62:46 po serii 15:2.

Słupszczanie wysoko prowadząc powinni kontrolować wydarzenia na parkiecie, jednak pozwolili sobie na chwilową utratę koncentracji. Efektem był popis Karrona Johnsona, który za swoje efektowne akcje był nagradzany brawami nawet przez kibiców Energi Czarnych. Andrej Urlep kolejny raz zmuszony był prosić o przerwę, bowiem przewaga jego zespołu stawała się coraz mniejsza. Energa Czarni szybko się jednak otrząsnęli. Gdy na cztery minuty przed zakończeniem spotkania Johnson faulował przy rzucie z dystansu Nowakowskiego (5 faul), a nasz skrzydłowy wykorzystał wszystkie trzy rzuty wolne, Energa Czarni prowadzili 79:57 i pewnie zmierzali po zwycięstwo. Losów meczu nie były w stanie odwrócić nawet seryjnie trafiane przez Łukasza Wichniarza i Sappa trójki. W ostatniej minucie pewny wygranej Urlep pozwolił zaistnieć Wojtkowi Jakubiakowi i Szymonowi Długoszowi.

– Wygrana była nam bardzo potrzebna. Ciężko pracowaliśmy na to, aby osiągnąć dobry rezultat i odbudować się po fatalnym meczu w Starogardzie Gdańskim. Porozmawialiśmy między sobą po męsku, nie możemy już dopuścić do tego, aby takie spotkania nam się zdarzały. Chciałbym prosić kibiców o to, aby nas wspierali i wstrzymali się z jakimikolwiek sądami. Wszystkich mogą ponieść emocje, ale my też mamy uczucia – gwizdy w naszą stronę są dla nas krzywdzące, ponieważ w każdym spotkaniu zostawiamy serce i zdrowie na parkiecie. My potrzebujemy Waszej pomocy i wsparcia, przy którym gra się nam zdecydowanie lepiej. Naszym celem jest walka o medale i oceniajcie nas dopiero po sezonie, rozgrywki trwają kilka miesięcy i zawsze zdarzą się słabsze mecze, choć robimy wszystko, by grać jak najlepiej – mówił po meczu Michał Jankowski.

Najlepszym zawodnikiem Energi Czarnych był Michał Nowakowski, zdobywca 22 punktów, który do standardowo już ponadprzeciętnej skuteczności z dystansu (5/7 za 3), dołożył również imponującą walkę na tablicach (6 zbiórek). Bardzo wszechstronnie zagrali Marcin Dutkiewicz, Jordan Hulls, a także powracający po kontuzji Rocky Trice, który był najlepszym podającym naszej drużyny (6 asyst). To właśnie dzięki grze zespołowej możliwy był tak dobry rezultat, a 24 asysty to najlepszy wynik Energi Czarnych w tym sezonie.

Energa Czarni – Kotwica 84:68 (19:19, 19:17, 29:15, 17:17)

Energa Czarni: Nowakowski 22 (5x3), Stutz 16, Jankowski 11 (3), Trice 10, Hulls 9 (1), Dutkiewicz 5, Śnieg 4, Borowski 4, Jarmakowicz 3, Mokros, Długosz, Jakubiak.

Kotwica: Sapp 18 (4), Johnson 12, Callahan 11 (1), Arabas 8 (2), Piechowicz 8, Wichniarz 6 (2), Bigus 5, Parks, Ciechociński.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."