RELACJA: Derby dla nas!

RELACJA: Derby dla nas!

Cóż to był za mecz! Niedzielny wieczór w Gryfii przyniósł wielkie emocje, zakończone zwycięstwem Energi Czarnych nad AZS 84:76. Nasi koszykarze zostawili serca na parkiecie, dali z siebie wszystko i dzięki dobrej obronie oraz zaangażowaniu pokonali odwiecznych rywali.

Od pierwszych minut nasi koszykarze szukali punktów zwłaszcza zza linii rzutów za trzy, natomiast goście przenieśli ciężar swojej gry pod kosz. Po trójce Blassingame’a to Czarni objęli prowadzenie, ale dobra gra zwłaszcza Qyntela Woodsa sprawiała, że nie mogliśmy odskoczyć od rywali. Już wtedy szansę na debiut otrzymał Drago Pasalić, który nie zawiódł. W pierwszej swojej akcji w obronie zebrał piłkę, a po drugiej stronie parkietu zdobył punkty i zmusił trenera Milicia do wzięcia przerwy. Po pierwszej kwarcie prowadziliśmy 18:14, a emocje już wtedy sięgały zenitu.

Niezwykle efektownie i przy tym skutecznie grał Karol Gruszecki, który poprowadził naszą drużynę do serii 10:1. Gdy dwie trójki trafił Michał Nowakowski, a Gruszecki wyjął Woodsowi piłkę z kozła i popisał się wsadem, słupszczanie prowadzili 33:19. Niestety po kolejnym czasie dla Milicicia gra AZS wyglądała już lepiej. Przeciwko rezerwowym Energi Czarnych przyjezdni zanotowali serię 7:0, a w sumie 5:16 i przed przerwą wynik wskazywał już tylko 38:35.

Po trzech minutach drugiej połowy AZS wyszedł na pierwsze w meczu prowadzenie 44:43, gdy z dystansu trafił Devon Austin. Błyskawicznie tym samym odgryzł mu się Blassingame, a dwa rzuty wolne wykorzystał Eziukwu i Energa Czarni odzyskali przewagę. Niestety tylko na chwilę, ponieważ po wolnych Szewczyka i kontrze Szubargi znów był remis - po 50. Na domiar złego czwarty faul popełnił Blassingame, a do końca spotkania pozostawało jeszcze ponad 13 minut.

Trener Kairys postanowił zaryzykować i pozostawił mózg naszej drużyny na parkiecie. Od tej chwili gra toczyła się kosz za kosz, a sporo dobrego do naszej gry wniósł Pasalić. Wciąż jednak wynik utrzymywał się w okolicy remisu i żadna z drużyn nie byłą w stanie przełamać przeciwnika. W końcówce kwarty Chorwat trafił po świetnym podaniu Shiloh’a, Energa Czarni wymusili błąd kroków na Radenoviciu i równo z syreną Blassingame zdobył dwa punkty, ustalając wynik na 66:62.

Ostatnia kwarta rozpoczęła się dla nas świetnie. Choć wolnego nie trafił Karol Gruszecki, po chwili nie pomylił się z dystansu, a w kolejnej akcji kompletnie zaskakującym rzutem popisał się Blassingame - nasz rozgrywający trafił za trzy przy asyście obrońcy, z dobrych 8 metrów. Niestety na nic zdały się te wyczyny, ponieważ po przerwie dla AZS Woods dwa razy z rzędu odpowiedział celnie z dystansu i ponownie prowadziliśmy tylko czterema punktami.

Kolejny raz z dystansu trafił na szczęście Gruszecki, dwa wolne dołożył Shiloh, jednego Śnieg i było 78:68. Niezastąpiony w AZS Woods znowu przymierzył z dystansu, a faulowany Swanson raz trafił z linii. Rozpoczęła się seria wolnych. W tym arcyważnym momencie lider koszalinian - Woods - nie trafił dwóch wolnych z rzędu, a po drugiej stronie parkietu ręka nie zadrżała Eziukwu. Niestety dwa razy pomylił się Mokros, a 3 z 4 wykorzystał Stelmach. Było 80:75 i minuta do końca meczu.

Wtedy rozegrały się najważniejsze akcje w spotkaniu. Blassingame świetnie podał do Gruszeckiego, ten zamarkował rzut za 3 i trafił z półdystansu. Po drugiej stronie Stelmachowi wykręcił się rzut z dystansu i piłka wróciła do Energi Czarnych. W końcówce akcji po kolejnym podaniu Jerela bardzo trudny rzut za dwa trafił Mokros i pewne już było, że słupszczanie kolejny raz zwyciężą w Derbach Pomorza.

- Wiedzieliśmy, że czeka nas bardzo trudne spotkanie. Straciliśmy trochę koncentracji w drugiej kwarcie, potem musieliśmy gonić wynik. Kilka akcji powinniśmy inaczej rozegrać, piłki poszły kilka razy nie tam, gdzie trzeba i Czarni zasłużenie wygrali ten pojedynek - mówił trener AZS Igor Milicić.

Energa Czarni zwyciężyli, mimo że mieli aż 17 strat (przy 13 gości) i mieli fatalną skuteczność z linii rzutów wolnych (zaledwie 14/29, 48%). Słupszczanie bardzo dobrze natomiast rzucali z gry, gdzie trafili 65% rzutów za 2 i 40% trójek. Obiecująco zaprezentował się nasz nowy gracz Drago Pasalić, który w niecałe 11 min. miał 13 pkt. i 5 zb. Energa Czarni mogli się cieszyć z wygranej przede wszystkim jednak dlatego, że zostawili serca na parkiecie i walczyli ze wszystkich sił. Nie było dla nich straconych piłek - nawet gdy ta wędrowała już w ręce rywali, dalej starali się ją wyrwać. To był prawdziwy popis charakteru i koszykarskiej zawziętości.

- Przepraszam za mój głos - zaczął ze sporą chrypą trener Donaldas Kairys. - Niemożliwe jest w tej hali, żeby cokolwiek usłyszeć, więc musiałem dziś cały czas krzyczeć do zawodników, było bardzo gorąco. Nasi kibice pokazali, że wspaniale jest tu grać, dziękujemy im za to. Jestem bardzo dumny z moich zawodników, bo wykonali kawał dobrej roboty. Myślę, że zaskoczyliśmy AZS w obronie. Woods to jednak fenomenalny zawodnik i na dodatek miał swój dzień, w niektórych akcjach nie dało się go zatrzymać. Zagraliśmy jednak na 100%, dobre minuty dał nam Pasalić i wygraliśmy - mówił Kairys.

- Nie mogłem sobie wyobrazić lepszego debiutu w Enerdze Czarnych. Wiedziałem, że to najważniejszy i najcięższy mecz w sezonie. Trener bardzo dobrze przygotował nas taktycznie, grało nam się dobrze i rywale mieli trudności ze zdobywaniem punktów. Dziękuję kolegom z drużyny, bo świetnie mnie przyjęli - dodał nasz nowy podkoszowy Drago Pasalić.

Niedzielna wygrana była 10 zwycięstwem w 12 meczach Energi Czarnych nad AZS w Gryfii.

Energa Czarni - AZS 84:76 (18:14, 20:21, 28:27, 18:14)

Energa Czarni: Gruszecki 22, Blassingame 14 (11 as.), Pasalić 13 (5 zb.), Eziukwu 10 (7 zb., 3 bl.), Shiloh 9 (10 zb.), Mokros 7 (5 zb.), Nowakowski 6, Seweryn 2, Śnieg 1.

AZS: Woods 30 (7 zb., 5 as.), Stelmach 11, Vrbanc 9, Radenović 8, Austin 6, Szewczyk 4, Mielczarek 3, Swanson 3, Szubarga 2, Dąbrowski.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."