RELACJA: Druga dogrywka i 2:0!

RELACJA: Druga dogrywka i 2:0!

Wydawało się, że po pierwszym meczu ze Śląskiem, emocje nie mogą być już większe. Błędne myślenie. W sobotę Energa Czarni zafundowali kibicom jeszcze poważniejszy horror, kolejny raz zakończony happy endem. Zwycięstwo po dogrywce 91:84 zapewnili nam czarni_slupsk Blassingame i Mantas Cesnauskis. W serii prowadzimy 2:0 i jedziemy do Wrocławia po awans do półfinału!

To był niesamowity mecz, który trudno opisać w kilku zdaniach. Przez dwie i pół kwarty, dzięki celnym trójkom (9/13 do przerwy) nasi koszykarze kontrolowali wynik i zmierzali po wygraną. Wtedy doszło do załamania naszej gry, kiedy nasze rzuty z daleka przestały wpadać, a po stronie Śląska zza łuku nie mylili się Dłoniak i Radivojević, dając swojej drużynie serię 16:0. Sytuacja się odmieniła i to goście wyszli na aż dwunastopunktowe prowadzenie na początku ostatniej kwarty.

- To był prawdziwy mecz play-off’owy. Mówiliśmy sobie, że to spotkanie będzie trudniejsze od pierwszego i tak było. Przez 25 minut kontrolowaliśmy ten mecz, ale coś w nas pękło, nic nam się nie udawało i Śląsk przejął inicjatywę. Jestem dumny z mojej drużyny, która była w stanie wrócić z 12-punktowej straty i doprowadzić do dogrywki. W niej nie złamaliśmy się, bardzo dziękuję moim zawodnikom - mówił po meczu trener Donaldas Kairys.

W samej końcówce nadzieję trójkami przywrócili nam Nowakowski i Gruszecki. Faulowany Trice trafiał tylko połowę wolnych, a akcję 2+1 rozegrał Blassingame. Na 11 sekund przed końcem podobnym zagraniem dwa punkty przewagi dał Śląskowi Dłoniak. Ostatnia akcja należała do nas - Blassingame popędził pod kosz, spudłował, zebrał po sobie w ataku i z powietrza skutecznie dobił, w ostatniej sekundzie meczu! Czekała nas dogrywka.

- Jestem zmęczony, nie wiem jak zacząć. To był świetny mecz, jestem dumny z kolegów. Trener poprowadził nas w dobrym kierunku, nawet jak przegrywaliśmy, nie zwątpiliśmy w wygraną. Pokazaliśmy charakter i to, jaką drużyną jesteśmy. Byliśmy skupieni na zwycięstwie i udało się - dodał czarni_slupsk Blassingame.

W niej punkty zdobywało już tylko trzech zawodników - Blassingame i Cesnauskis oraz Wiśniewski. Po trójce Mantasa było już 85:82, a po chwili jeszcze dwa wolne dołożył JBlass. Wśród gości starał się Wiśniewski, ale dwa razy nie trafił, a później popełnił stratę. Wynik rzutami wolnymi ustalił Blassingame, a Gryfia wybuchała szaloną radością.

- Te dwie drużyny w 100% zasługują na tą rywalizację. Gra przed własną publicznością dodała nam energii i siły do walki, to była wielka przewaga. Mieliśmy siłę wykrzesać z siebie coś więcej, choć już wydawało się, że nie mamy sił. Teraz jedziemy do Wrocławia, gdzie zagramy po długiej podróży. Seria jeszcze się nie skończyła, najtrudniejsze do wygrania są te mecze, które kończą serię - zakończył trener Kairys.

Bohaterem Energi Czarnych został Blassingame, który zdobył niewiarygodne 36 punktów, miał 6 asyst i 4 zbiórki, a także celny rzut na dogrywkę i 12 celnych z 14 oddanych wolnych. Znakomicie spisał się także Cesnauskis, autor 15 pkt., 5 as. i 4 zb.

Kolejny mecz ze Śląskiem rozegramy we wtorek we Wrocławiu.

Energa Czarni - WKS Śląsk 91:84 (14:15, 32:23, 9:23, 23:17, d. 13:6)

Energa Czarni: Blassingame 36 (6 as., 4 zb.), Cesnauskis 15 (5 as., 4 zb.), Gruszecki 10, Nowakowski 8, Mokros 6 (9 zb.), Eziukwu 5 (9 zb.), Pasalić 5, Shiloh 4, Borowski 2.

WKS Śląsk: Dłoniak 17, Trice 15, Mladenović 15, Wiśniewski 13, Radivojević 9, Kinnard 5, Ikovlev 4, Tomaszek 4, Gabiński 2, Hyży.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."