RELACJA: Dwa oblicza Energi Czarnych

RELACJA: Dwa oblicza Energi Czarnych

Energa Czarni we Włocławku nie pierwszy raz w tym sezonie zagrali wedle schematu: świetna pierwsza połowa, katastrofalna druga. Anwil po raz pierwszy w sezonie wygrał na własnym parkiecie, pokonując słupszczan 76:70, a nasi koszykarze nie przełamali fatalnej serii przegranych w Hali Mistrzów.

Trener Mijatović postanowił wprowadzić zmiany w pierwszej piątce, w której Karola Gruszeckiego i Callistusa Eziukwu zastąpili Michał Nowakowski i Bojan Trajkovski. Świetne wejście zanotował Nowakowski, który szybko zdobył pięć punktów i wyprowadził nasz zespół na prowadzenie 8:6. Gorzej w defensywie spisywał się Trajkovski, który zupełnie nie radził sobie z włoskim gigantem Andreą Crosariolem. Wyrównaną grę przerwało wejście Gruszeckiego (5 pkt.) i trójka Franklina, dzięki którym prowadziliśmy nawet 23:15. Po punktach Vaughna i Wysockiego pierwszą kwartę wygraliśmy 25:19.

Krótka przerwa nie wpłynęła negatywnie na intensywnie grających słupszczan. Co prawda po trójce Eitutaciciusa i wsadzie Crosariola Anwil zbliżył się na zaledwie punkt, ale po chwili znów dominowali Energa Czarni. Pozostałą część kwarty wygraliśmy aż 19:10 i do przerwy prowadziliśmy 44:34. Duża w tym zasługa bardzo aktywnego dziś Eziukwu, który grając z ławki rezerwowych błyskawicznie dał rywalom o tym zapomnieć. Już po 20 minutach nasz środkowy miał 10 pkt. i 8 zb., walnie przyczyniając się do wygranej przez słupszczan walki pod tablicami.

Niestety po zmianie stron wszystko odwróciło się o 180 stopni. Włocławianie po trójkach Vaughna i Simona zanotowali serię 9:2, Energa Czarni natomiast popełniali proste straty i o czas zmuszony był prosić trener Mijatović. Nasi koszykarze utrzymywali jeszcze przewagę, bowiem z dystansu nie mylili się Franklin i Shiloh, ale gra słupszczan cały czas pozostawiała wiele do życzenia. W ostatniej akcji kwarty niepilnowany Wysocki przymierzył zza łuku i przed decydującą częścią meczu był remis po 56.

Wydawało się, że mimo wszystkich trudności Energa Czarni opanują sytuację. Poprawili grę w obronie, za trzy trafił Gruszecki i inicjatywa należała do naszej drużyny. Niestety zmarnowane szanse szybko się zemściły i Wysocki ponownie doprowadził do remisu. Po chwili wsadem Crosariol wyprowadził Anwil na pierwsze prowadzenie od początku meczu. Zaczęła się gra nerwów, w której lepiej radzili sobie gospodarze. Gdy za pięć przewinień boisko musieli opuścić Nowakowski i Eziukwu gra słupszczan zupełnie już się posypała. W ostatnich minutach celnymi wolnymi Anwil powiększał przewagę i zapewnił sobie wygraną.

Energa Czarni przegrali, mimo że pierwszy raz w tym sezonie kapitalnie walczyli o zbiórki. O wyniku zadecydowało aż 17 strat, które włocławianie zamienili na 19 punktów, przy 4 pkt. ze strat słupszczan. Nasi koszykarze mieli też aż 28 fauli (16 przewinień Anwilu), ofiarując aż 33 szanse z linii rzutów wolnych swoim rywalom.

Anwil - Energa Czarni 76:70 (19:25, 15:19, 22:12, 20:14)

Anwil: Crosariol 20, Simon 18, Wysocki 13, Hajrić 11, Vaughn 8, Eitutavicius 3, Krajniewski 2, Surmacz 1, Raczyński.

Energa Czarni: Shiloh 19 (6 zb.), Gruszecki 13, Franklin 13 (6 as.), Eziukwu 10 (12 zb.), Nowakowski 9, Śnieg 2, Mokros 2, Seweryn 2, Borowski, Trajkovski.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."