RELACJA: Energa Czarni na Orbicie!

RELACJA: Energa Czarni na Orbicie!

Takie spotkania na długo zostają w pamięci. Energa Czarni dzięki rewelacyjnej grze w pierwszej połowie zwyciężyli ze Śląskiem 74:69. Słupszczanie zdobyli wrocławską Orbitę jako pierwsza drużyna w tym sezonie. Tym samym utrzymali się w walce o przewagę parkietu w pierwszej rundzie play-off.

Początek meczu nie był wymarzony - przestrzelony wsad Eziukwu i po chwili strata Blassingame’a, a w odpowiedzi trójka Ikovleva i rzut wolny Mladenovicia. W końcu jednak zaczęliśmy punktować i po trójce Mokrosa wyszliśmy na prowadzenie, ale kolejne minuty upłynęły pod znakiem błędów z obu stron. Jednak już tylko przez moment gospodarze radzili sobie lepiej. Sygnał do ataku akcją 3+1 dał Blassingame i od stanu 10:6 Energa Czarni zanotowali kapitalną serię 29:7!

W połowie drugiej kwarty prowadziliśmy 35:17, a Śląsk trafiał ze skutecznością niecałych 20% z gry! Każdy nasz zawodnik wnosił coś pozytywnego do poczynań naszego zespołu, który imponował walecznością i konsekwencją. Wrocławianie rzucili się jednak do odrabiania strat i zmusili do wzięcia przerwy trenera Donaldasa Kairysa, kiedy to zdobyli kilka punktów z rzędu. Po trójce Dłoniaka nasza przewaga zmalała do 13 pkt., ale świetnie rozegrana ostatnia akcja pierwszej połowy pozwoliła nam prowadzić 45:30.

Po zmianie stron doszło do błyskawicznej i efektownej wymiany ciosów. Na trójki Gruszeckiego i Blassingame’a wrocławianie niestety szybko odpowiadali. W końcu gospodarze zanotowali serię 14:2 i zbliżyli się do Energi Czarnych na 52:58. W tym okresie nasza gra kompletnie się posypała i nie mogliśmy znaleźć recepty na agresywną defensywę naszych rywali. Śląsk miał szansę nas przełamać, ale, choć nie bez ran, przetrwaliśmy ten atak.

W ostatniej kwarcie czas grał na naszą korzyść i musieliśmy robić wszystko, by gospodarze mieli jak najmniej możliwości odrabiania strat.  Konsekwentnie realizowaliśmy swoje założenia i przez 2,5 min. wynik nie uległ zmianie. Zaskakująco Śląsk uzyskał inicjatywę, Dłoniak trafił dwie trójki i prowadziliśmy tylko 62:61! Mecz zaczął się właściwie od nowa.

Co ciekawe i jednocześnie niespodziewane, rozgrywający dobry mecz Blassingame powędrował na ławkę rezerwowych, a jego miejsce w tym bardzo ważnym momencie zajął Tomasz Śnieg. Od tej chwili nasi koszykarze zanotowali serię 11:2, a kluczową trójkę trafił Jarosław Mokros. Śląsk zdołał jeszcze zaatakować nas dwiema celnymi trójkami, ale Energa Czarni nie mogli już wypuścić wygranej z rąk. Cierpliwe akcje przyniosły skutek i nawet błąd 24 sekund grał na naszą korzyść. Słupszczanie jako pierwsi w tym sezonie wygrali we Wrocławiu, przerywając „domową” serię dziewięciu wygranych Śląska.

WKS Śląsk - Energa Czarni 69:74 (15:22, 15:23, 24:17, 15:12)

WKS: Dłoniak 16, Radivojević 12, Ikovlev 12, Trice 10, Mladenović 8, Wiśniewski 6, Skibniewski 4, Gabiński 1, Tomaszek, Kinnard.

Energa Czarni: Blassingame 18 (7 zb., 6 as.), Eziukwu 16 (9 zb.), Shiloh 14 (8 zb.), Gruszecki 11, Mokros 6, Śnieg 6, Nowakowski 3, Seweryn, Borowski.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."