RELACJA: Energa Czarni na szczycie!

RELACJA: Energa Czarni na szczycie!

Trener Marius Linartas nie mógł wymarzyć sobie lepszego prezentu na 39. urodziny. Jego drużyna po heroicznym boju pokonała liderujących w tabeli sopocian 78:72 i teraz wraz z nimi znajduje się na czele Tauron Basket Ligi. Było to już w sumie ósme, a ligowe szóste z rzędu zwycięstwo Energi Czarnych. 

Ku uciesze słupskiej publiczności w pierwszej piątce Energi Czarnych pojawił się Levi Knutson, który ostatnio miał problemy zdrowotne. Nasz najlepszy strzelec od razu zapisał się celnym rzutem spod kosza i trójką, jednak to goście objęli prowadzenie po efektownych akcjach Kurta Looby’ego oraz Franka Turnera. Tym razem grający siłowo słupszczanie mieli od samego początku problemy z faulami, co przełożyło się na liczne rzuty wolne naszych rywali. Dodając do tego solidną obronę graczy Trefla, po pierwszej kwarcie to oni mieli kilkupunktową przewagę.

Niewiele zmieniło się po krótkiej przerwie. Goście wciąż bardzo twardo i skutecznie bronili na całym boisku, uniemożliwiając słupszczanom spokojne konstruowanie akcji. Nasi koszykarze nie zamierzali się jednak poddawać i po akcji podkoszowej Gadri-Nicholsona oraz trójce w kontrze Dutkiewicza Energa Czarni przegrywali już tylko 28:30. Wciąż mieli jednak problemy faulami, które na dodatek popełniali w złych momentach. Na szczęście na boisku mógł pojawić się także Oded Brandwein, dla którego była pierwsza wizyta na parkiecie od meczu z Polpharmą. Do przerwy tego dość rwanego spotkania to goście wciąż prowadzili (38:35), ani razu nie oddając przewagi naszym koszykarzom.

Choć trzecią kwartę to Energa Czarni rozpoczęli od zmniejszenia strat wsadem Gadri-Nicholsona, z każdą minutą było coraz gorzej. Sopocianie po błędach naszej defensywy trafili szybko trzy trójki (Waczyński i Turner) i Trefl prowadził aż 51:40. Słupszczanom zdobycie choćby punktu przychodziło z ogromnym trudem i Trefl coraz widoczniej przejmował kontrolę nad tym spotkaniem. Stało się jednak to, w co wierzyli kibice zgromadzeni w Hali Gryfia. W ciągu trzech minut spod kosza trafił Abernethy, cztery punkty dołożył Tomaszek i w ostatniej sekundzie akcji trójką popisał się Dabkus, co w połączeniu ze świetną obroną i walką o każdą piłkę dało wynik 54:55 i nadzieję na zwycięstwo w tym niezwykle trudnym meczu.

Po chwili znów goście budowali przewagę i prowadzili sześcioma punktami, jednak to już było wszystko, na co ich było stać w tym meczu. Po efektownej zbiórce Tomaszka faulowany niesportowo był Levi Knutson, który najpierw wykorzystał dwa wolne, po czym trafił trójkę i wyprowadził nasz zespół na pierwsze w meczu prowadzenie. Żelazna obrona Energi Czarnych przez niemal 7 minut pozwoliła rywalom na zdobycie zaledwie dwóch punktów. W tym czasie Abernethy trafił za trzy, a po jego podaniach kolejne pięć punktów zdobyli Dutkiewicz i Dabkus (w ostatniej sekundzie akcji) i było 72:63. Trefl nie zamierzał się poddawać i po akcjach Zamojskiego zmniejszył straty do czterech punktów na 50 sekund przed końcem. Słupszczanie zdołali jednak rozegrać długą akcję, którą celną trójką zakończył Dutkiewicz i już nic nie mogło odmienić losów tego meczu.

Energę Czarnych do tego niezwykle ważnego zwycięstwa poprowadził Todd Abernethy, który oprócz 15 punktów zanotował aż 9 asyst (tyle, ile cały zespół Trefla), w tym 4 w ostatniej kwarcie.  Yemi Gadri-Nicholson miał double-double (14 pkt. i 11 zb.) i wraz z Robertem Tomaszkiem (6 zb.) i Valdasem Dabkusem (7 zb.) zdominował strefę podkoszową w kluczowych momentach. Bardzo ważne dla końcowego wyniku były skuteczne rzuty z dystansu naszych koszykarzy, trafiane nierzadko w ważnych momentach pod presją czasu (w sumie 9/18 za 3).

Kolejny ligowy mecz nasi koszykarze rozegrają we wtorek (20 listopada) o godz. 18:15 w Hali Gryfia. Naszym rywalem będzie drużyna Rosy Radom, która w całości przyglądała się z trybun spotkaniu z Treflem.

Energa Czarni – Trefl 78:72 (16:22, 19:16, 19:17, 24:17)

Energa Czarni: Abernethy 15, Gadri-Nicholson 14, Knutson 14, Tomaszek 11, Dutkiewicz 9, Dabkus 9, Kostrzewski 5, Brandwein 1.

Trefl: Turner 18, Zamojski 11, Dylewicz 10, Waczyński 9, Špralja 9, Michalak 7, Looby 6, Harrington 2, Dąbrowski, Stefański.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."