RELACJA: ENERGA CZARNI nad Jeziorem

RELACJA: ENERGA CZARNI nad Jeziorem

Nasi koszykarze rozegrali nad tarnobrzeskim jeziorem całkiem niezłe spotkanie i mimo ogromnych problemów z faulami wysokich graczy, pewnie pokonali gospodarzy 85:73. Słupszczanie prowadzili już nawet blisko 20 punktami, ale ambitni gospodarze doprowadzili do nerwowej końcówki.
Energa Czarni w Tarnobrzegu już w pierwszej swojej akcji zaprezentowali koszykówkę niezwykle efektowną – po podaniu Roberta Tomaszka alley-oop’a wykończył Mateusz Kostrzewski. Kolejne, konsekwentnie dogrywane pod kosz piłki, zaowocowały prowadzeniem 6:0. Jezioro nie grzeszyło skutecznością, jednak jego gracze walczyli o zbiórki w ataku i ponawiając akcję byli w stanie utrzymać się w grze. Niestety, już w pierwszej kwarcie trzy przewinienia popełnił Tomaszek i po rzutach wolnych Rashona Turnera gospodarze wyszli na prowadzenie.

Zaraz po rozpoczęciu drugiej kwarty o sobie dał znać Michał Nowakowski, który podobnie jak w Radomiu zdobył sześć punktów z rzędu i pomógł Enerdze Czarnym odzyskać przewagę. Klasą dla siebie był jednak Levi Knutson, który w tej części gry zdobył aż 12 punktów i grając niskim składem – z Valdasem Dabkusem na pozycji środkowego – słupszczanie wygrali drugą kwartę 29:9. Przed przerwą jedynym zmartwieniem trenera Mariusa Linartasa były przewinienia wysokich graczy – Nowakowski, Dabkus i Tomaszek mieli ich aż po trzy. Gospodarze natomiast idąc do szatni byli żegnani przez własnych kibiców gwizdami, które spowodowane były skutecznością obu ekip w rzutach z gry: 26% Jeziora do 60% Energi Czarnych.

Jeziorowcy nie zamierzali się jednak poddawać, a mając w pamięci ich ostatni mecz w Radomiu, w którym odrobili w pięć minut 20 punktów straty, słupszczanie mogli się spodziewać trudnej przeprawy. Nieco szalona, chaotyczna, ale zarazem skuteczna koszykówka gospodarzy błyskawicznie zaczęła zmieniać wynik, a co gorsza Energa Czarni dali się wciągnąć w wymianę ciosów. Po kilku minutach drugiej połowy spotkanie z ławki rezerwowych obserwowali już Nowakowski z Tomaszkiem (po 5 fauli), a na pod koszami starali się walczyć Dabkus (4 faule) i zbierający doświadczenie Szymon Długosz.

Mimo wielkich problemów w rotacji, szczególnie polską częścią składu, Energa Czarni wciąż mieli dwucyfrową przewagę. Zbiórka w ataku Długosza i asysta przy trójce Knutsona nie podcięły jednak skrzydeł tarnobrzeżanom. Gracze Jeziora wciąż skupiali się na szybkich, indywidualnych akcjach i po trójce Jakuba Dłoniaka w połowie czwartej kwarty na tablicy widniał wynik 64:70. Po przerwie na żądanie Linartasa nic się nie zmieniło i po kolejnych zagraniach Amerykanów z Tarnobrzegu słupszczanie wygrywali zaledwie 70:68.

Na szczęście nasi koszykarze w porę doszli do siebie i zrozumieli, że te spotkanie samo się nie wygra. Siedem punktów z rzędu w wykonaniu Dabkusa, Abernethy’ego i Dutkiewicza, pozwoliło na wprowadzenie spokoju do gry naszego zespołu. Choć kolejną trójkę trafił Dłoniak, Jezioro było dalekie od wygranej, ponieważ Energa Czarni imponowali rozwagą i skutecznością z linii rzutów wolnych (8 celnych z rzędu).

Słupszczanie w Tarnobrzegu mieli przede wszystkim wykorzystać swoją przewagę podkoszową i zdecydowanie udało im się zrealizować to zadanie, ponieważ z pola trzech sekund zdobyli o 30 punktów więcej od rywali (48:18). Co ważne, cel został zrealizowany, mimo aż 18 (z 20 możliwych!) fauli wysokich graczy Energi Czarnych. Dlatego też mimo słabej skuteczności zza łuku nasza drużyna i jej kibice mogą cieszyć się z czwartego zwycięstwa z rzędu.

Jezioro – Energa Czarni: 85:73 (18:17, 9:29, 22:14, 24:25)

Jezioro: Dłoniak 29, Wall 15, Turner 15, Addison 9, Alexander 5, Long, Patoka, Przybyszewski.

Energa Czarni: Knutson 17, Kostrzewski 14, Tomaszek 10, Nicholson 10, Abernethy 9, Dutkiewicz 9, Dabkus 8, Nowakowski 8, Długosz.
Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."