RELACJA: Energa Czarni z pełną parą!!!

RELACJA: Energa Czarni z pełną parą!!!

Energa Czarni postawili pierwszy krok do półfinału! Po niesamowitym spotkaniu, okupionym litrami potu zostawionymi na parkiecie i dziesiątkami fauli, słupszczanie pokonali na wyjeździe faworyzowany Stelmet 97:83. Tym samym objęli prowadzenie w serii do trzech zwycięstw 1:0 i uzyskali przewagę własnego parkietu. Nie ma jednak czasu na świętowanie, bowiem kolejne spotkanie już we wtorek, również w Zielonej Górze.

Ćwierćfinał Energi Czarnych ze Stelmetem rozpoczął się od trójki Quintona Hosleya, który w niedługim czasie dołożył jeszcze akcję 2+1. Po drugiej stronie parkietu skuteczny był jednak Levi Knutson, kontrę wykończył Mateusz Kostrzewski i było 7:6 dla słupszczan. Niestety, niezła obrona naszego zespołu momentalnie została okupiona przewinieniami – już po niecałych czerech minutach goście mieli na swoim koncie siedem fauli, a nieźle grający Knutson miał ich aż trzy. Nasi koszykarze nie wystrzegali się błędów, ale zdominowali walkę o zbiórki i po trójce Odeda Brandweina było 14:9 dla Energi Czarnych. Prowadzenie słupszczan wzrosło nawet do siedmiu punktów, ale szybko to się zmieniło.

Agresywnie grający goście co chwilę byli karani przez sędziów przewinieniami, a wykorzystujący wolne zielonogórzanie właśnie za sprawą jednopunktowych rzutów odrabiali straty. W samej pierwszej kwarcie gracze Stelmetu rzucali aż 13 wolnych, a Energa Czarni „prowadzili” w faulach 12:4. Słupszczanie nie poddawali się i nawet mimo wspomnianych trudności z przewinieniami, byli skuteczni w ofensywie, konsekwentnie realizując swoje akcje i prowadzili po pierwszej części meczu 28:22.

Po krótkiej przerwie trójkę trafił Dutkiewicz i był to już piąty celny rzut z dystansu naszego zespołu w tym spotkaniu. Mihailo Uvalin, trener Stelmetu, bardzo szybko musiał więc poprosić o drugi czas dla swojego zespołu. Zaraz po nim punkty spod kosza zdobył… Trice i przewaga Energi Czarnych stała się dwucyfrowa (33:22). Następnie mieliśmy ciąg dalszy ofensywnego popisu słupszczan, którzy momentami byli perfekcyjni. Szkoda jedynie, że wciąż rzuty wolne po faulach naszego zespołu były tak istotne dla wyniku. Gdy zaczęły do tego wpadać trójki zielonogórzan, przewaga Energi Czarnych z 19 pkt. zmalała do 12. Stelmet wyraźnie wzmocnił obronę, grając pressingiem na całym parkiecie i sprawiał tym spore problemy naszym koszykarzom.

Mimo wszystko do przerwy Energa Czarni utrzymali czternastopunktowe prowadzenie (42:56). Słupszczanie totalnie dominowali w walce o zbiórki, grali bardziej zespołowo, nieźle bronili i z gry byli dwa razy bardziej skuteczni od Stelmetu. Gospodarze z kolei niemal połowę ze swoich punktów (20 z 42) zdobyli z linii rzutów wolnych – Walter Hodge nie trafił ani razu z gry, ale nie pomylił się przy żadnym z ośmiu wolnych.

Trzecia kwarta zaczęła się w wymarzony sposób – czyli seria 7:0 dla Energi Czarnych, w skład której weszła m.in. trójka z ośmiu metrów Brandweina. Słupszczanie wywalczyli sobie nawet 23 punkty przewagi, ale pewne było, że nawet tak solidne prowadzenie w spotkaniu z takim rywalem nie może nosić miana „bezpiecznego”. Tym bardziej, że ilość fauli naszych koszykarzy była przerażająca i wciąż rosła w niezwykłym tempie. Wykorzystując kolejne rzuty wolne, a także mogąc liczyć na Łukasza Koszarka, Stelmet odrobił sporą część strat. Słupszczanie kompletnie się pogubili i po dwóch trójkach właśnie Koszarka na tablicy widniał wynik zaledwie 65:75 dla przyjezdnych, z pięcioma faulami na ławce siedział Yemi Gadri-Nicholson, a do rozegrania pozostawało jeszcze 10 minut.

Przed czwartą kwartą wiadome było, że z każdą akcją Energa Czarni mogą mieć do dyspozycji mniejszą ilość zawodników. Po cztery przewinienia na swoich kontach miało aż czterech zawodników. Słupszczanie w takiej sytuacji musieli starać się rozgrywać długie akcje i kończyć je punktami, które były im niezwykle potrzebne. Tym bardziej, że Stelmet wciąż trafiał. Sporo dobrego do gry naszego zespołu wniósł Levi Knutson, który zdobył 7 pkt. z rzędu i utrzymał nasz zespół na 10 pkt. prowadzeniu. Pod koszem pozostali nam jedynie Bryan Davis i Michał Nowakowski, obaj z czterema faulami, więc defensywa Energi Czarnych siłą rzeczy musiała być mniej agresywna. Stelmet ambitnie walczył, ale słupszczanie wciąż trafiali, nawet szczęśliwe rzuty (kolejna, niesamowita trójka Odeda). W ostatnich minutach gra przeniosła się na linię rzutów wolnych, z której nasi koszykarze nie pomylili się ani razu przy sześciu próbach i mogli cieszyć się z wygranej.

Najskuteczniejszym koszykarzem Energi Czarnych był Rocky Trice, który miał 21 pkt., 6 zb. i 4 as. Jednak brawa należą się całej drużynie, ponieważ każdy zawodnik zostawił na parkiecie serce i walczył ze wszystkich sił. Oded Brandwein miał 16 pkt. i 6 as., trafiając aż 4 trójki. Levi Knutson miał 14 bardzo ważnych punktów, a Marcin Dutkiewicz do takiej samej zdobyczy dołożył jeszcze 7 zbiórek. Co znamienne, wszyscy wymienieni gracze to zawodnicy obwodowi, którzy w sumie zdobyli aż 75 z 97 pkt. całego zespołu. Pod koszem wyróżnił się z kolei grający jedynie przez 20 min. Yemi, który miał obok 7 pkt. aż 11 zb. i 3 bloki.

Energa Czarni w serii do trzech zwycięstw prowadzą 1:0 i już szykują się do kolejnego meczu na wyjeździe. We wtorek o godz. 18:30 rozegrane zostanie kolejne spotkanie, które może dać słupszczanom niezwykły komfort psychiczny przed przeniesieniem rywalizacji do Słupska, bądź też sporą nadzieję dla naszpikowanego gwiazdami Stelmetu.

Stelmet – Energa Czarni 97:83 (22:28, 20:28, 23:19, 18:22)

Stelmet: Koszarek 21, Hosley 21, Stević 14, Hodge 12, Sroka 5, Seweryn 3, Białek 3, Chanas 2, Borovnjak 2, Cesnauskis.

Energa Czarni: Trice 21, Brandwein 16, Dutkiewicz 14, Knutson 14, Dabkus 8, Gadri-Nicholson 7, Nowakowski 7, Kostrzewski 6, Abernethy 4, Davis.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."