RELACJA: Fatalna trzecia kwarta

RELACJA: Fatalna trzecia kwarta

Energa Czarni fatalnie zagrali w trzeciej kwarcie spotkania w Zgorzelcu i tym samym mocno utrudnili sobie zadanie, ponieważ gospodarze momentami prowadzili aż 16 pkt. Jednak na trzy minuty przed końcem słupszczanie przegrywali zaledwie 80:84 i walczyli o zwycięstwo, ale ostatecznie w końcówce zabrakło im sił i PGE Turów zwyciężył 104:94.
Po raz kolejny Marius Linartas musiał radzić sobie bez kilku swoich podstawowych zawodników. Wciąż kontuzjowany jest Todd Abernethy, a Marcin Dutkiewicz zmaga się z zapaleniem płuc. Co prawda do zdrowia powrócił Robert Tomaszek, ale niemal dwa tygodnie przerwy od treningów mocno wpłynęły na jego postawę – 5 minut gry i nic poza dwoma faulami. PGE Turów musiał sobie radzić z kolei bez Davida Jacksona, ale nawet bez niego trener Miodrag Rajković miał do dyspozycji szerszy i bardziej wyrównany skład.

Początek spotkania – można powiedzieć, że zgodnie z planem – należał do Energi Czarnych. Póki na parkiecie przebywali podstawowi zawodnicy, byli w stanie mocno postawić się faworyzowanym rywalom. Słupszczanie trafiali ze znakomitą skutecznością, wykorzystywali spryt Valdasa Dabkusa, czy szybkość Odeda Brandweina. Nasi koszykarze znakomicie wymuszali faule zgorzelczan i wykonywali masę rzutów wolnych. W pierwszej kwarcie ani przez chwilę PGE Turów nie był na prowadzeniu.

Niestety już w pierwszej akcji drugiej kwarty dobrze grający Levi Knutson faulował po raz trzeci. Chwilę później trójkę trafił Ivan Opacak, drugą dołożył Vukasin Aleksić i gospodarze już mieli przewagę. Przez kilka minut toczyła się wyrównana walka kosz za kosz i dopiero po efektownej zbiórce w ataku i dobitce Szymona Długosza Energa Czarni ponownie przejęli inicjatywę. Po trójce Odeda Brandweina i wolnych Michała Nowakowskiego było już nawet 46:39 dla gości. Niestety, w końcówce PGE Turów zaczął wymuszać faule naszych graczy i w konsekwencji zanotował serię 7:0, ukoronowaną trójką Djordje Micicia.

Po przerwie stało się jednak najgorsze. Zgorzelczanie wyszli na parkiet dużo bardziej zmotywowani i od razu było widać tego efekty. Choć w pierwszej akcji trafił Yemi Gadri-Nicholson, po chwili siedem punktów z rzędu zdobyli gospodarze i o przerwę poprosił Marius Linartas. Po niej niestety nic się nie zmieniło. Energa Czarni popełnili trzy straty i Turów dołożył kolejne sześć punktów. Dodatkowymi pięcioma popisał się Michał Chyliński i było już 66:52. W sumie pierwsze pięć minut drugiej połowy gospodarze wygrali aż 18:4. Jedynym pozytywnym wydarzeniem w trzeciej kwarcie były pierwsze dwa punkty w karierze na parkietach TBL Wojciecha Jakubiaka, zdobyte z linii rzutów wolnych.

Przed ostatnią częścią gry Turów miał zdecydowaną przewagę i kontrolował przebieg meczu. Energa Czarni doskonale więc wykorzystali chwilowe rozluźnienie pewnych siebie rywali i rzucili się do odrabiania strat. W dwie minuty zdobyli 9 pkt. bez odpowiedzi rywali i przegrywali tylko 74:79. Na trzy minuty przed końcem po trójce Knutsona było nawet 80:84, ale to było już wszystko, na co było stać słupszczan w tym meczu. Trójką odpowiedział Chyliński, akcją 2+1 popisał się Zigeranović i kibice gospodarzy mogli powoli świętować zwycięstwo. Podobnie jak w spotkaniu ze Stelmetem, grającym w wąskim składzie słupszczanom najzwyczajniej zabrakło sił.

Najlepszym zawodnikiem Energi Czarnych był bez wątpienia Oded Brandwein, który choć dobre akcje przeplatał także lekkomyślnymi, uzbierał w sumie aż 31 punktów i 7 asyst. Niestety, nasz rozgrywający miał tego dnia godnego siebie rywala, ponieważ Michał Chyliński odpowiedział 28 punktami, a także 4 zbiórkami i 6 asystami. Kluczowa dla losów spotkania okazała się jednak postawa dwóch mniej widocznych zazwyczaj postaci – Ivan Opacak i Vukasin Aleksić zdobyli w sumie przeszło dwa razy więcej punktów niż zawsze (27 pkt. przy średniej 13 pkt.), trafiając w sumie 5 trójek.

PGE Turów – Energa Czarni 104:94 (25-28, 23-20, 27-15, 29-31)

PGE Turów: Chyliński 28, Micić 18, Aleksić 15, Zigeranović 15, Opacak 12, Cel 9, Kulig 4, Stelmach 3, Bodziński.

Energa Czarni: Brandwein 31, Knutson 16, Nowakowski 12, Dabkus 11, Gadri-Nicholson 10, Długosz 6, Kostrzewski 6, Jakubiak 2, Tomaszek, Osiński.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."