RELACJA: Grad trójek po przerwie

RELACJA: Grad trójek po przerwie

Drugi raz z rzędu Energa Czarni rozpoczęli drugą połowę meczu serią 14:0, trafiając w trzeciej kwarcie niesamowite 7/8 za trzy. Dzięki znakomitej postawie zaraz po zmianie stron nasi koszykarze przejęli kontrolę nad meczem w Szczecinie i pewnie pokonali Wilki Morskie 93:81.

Zaczęliśmy zgodnie z planem, czyli kierując piłkę do środka do Cheikh’a Mbodj’a, co przynosiło dobry skutek. Gdy za 3 równo z syreną kończącą akcję trafił Campbell, było 5:0 dla Energi Czarnych, ale po kilku akcjach sędziowie postanowili obejrzeć powtórkę i nie uznali jego punktów. Trafienia Kikowskiego wysunęły Wilki Morskie na prowadzenie, które po dwóch trójkach debiutującego w Szczecinie Robinsona wynosiło już 15:10. My konsekwentnie szukaliśmy swoich szans pod koszem, gdzie punktowali Mbodj, Jackson i Blassingame. Po pierwszej kwarcie było 17:14.

Trójki Mokrosa i Surmacza pozwoliły nam na początku drugiej kwarty doprowadzić do remisu, ale cały czas mieliśmy problem z intensywną defensywą gospodarzy, która wymuszała na nas sporo strat. Brakowało nam także precyzji po obu stronach parkietu, przez co w naszą grę wkradła się lekka nerwowość, niesprzyjająca skutecznym akcjom. Gdy po naszych błędach dwa razy z rzędu trafił Gaines, szczecinianie ponownie przejęli inicjatywę. Aż 11 strat w pierwszej połowie i zaledwie 2/11 z dystansu sprawiły, że przed przerwą przegrywaliśmy 33:31.

Zaraz po zmianie stron przyszedł czas na prawdziwe tornado w wykonaniu Energi Czarnych. Trzy asysty Blassingame’a - dwie trójki z rzędu Campbella, jeszcze jedna Seweryna i po serii 9:0 trener gospodarzy musiał prosić o czas. Gdy JBlass’owi znudziło się podawanie, sam trafił z trójkę, z półdystansu i po serii 14:0 prowadziliśmy już 45:33. Wilki Morskie odpowiedziały dystansowymi trafieniami Leończyka i Kikowskiego, ale po chwili znów zza łuku nie pomylili się Blassingame i Campbell (41:55). W sumie w trzeciej kwarcie trafiliśmy 7/8 za trzy, dzięki czemu prowadziliśmy 65:54 przed ostatnią częścią gry.

Wilki Morskie robiły co mogły, żeby odmienić losy meczu, bardzo skuteczni byli obwodowi gospodarzy, ale na nic się to zdało, bo wciąż trafialiśmy z dystansu. W połowie kwarty, po trójce Surmacza, prowadziliśmy już nawet 79:61. Jednak w sumie 19 pkt. Kikowskiego i Robinsona w czwartej kwarcie dodały meczowi emocji i na 80 sekund przed końcem było zaledwie 81:88. Wystarczyło jednak skoncentrować się w obronie, by utrzymać prowadzenie do końca meczu. Nerwowe rzuty szczecinian nie były już tak skuteczne i mając pełną kontrolę nad sytuacją na parkiecie Energa Czarni odnieśli kolejne ważne zwycięstwo.

Kapitalne spotkanie rozegrał czarni_slupsk Blassingame, który był o dwa kroki od zanotowania triple-double - miał na swoim koncie aż 18 pkt., 8 zb. i 8 as. Kolejne 15 pkt., w tym 3/3 za trzy zdobył Folarin Campbell, a aż sześciu naszych pozostałych graczy zanotowało 8 i więcej punktów. Co warte zauważenia, w drugiej połowie cały nasz zespół trafił rewelacyjne 12 z 17 rzutów z dystansu i miał tylko 6 strat. W Wilkach Morskich niemal nie do powstrzymania był Paweł Kikowski, autor 23 pkt., a 19 pkt. na swoim koncie zanotował w debiucie Russell Robinson.

King Wilki Morskie - Energa Czarni 81:93 (17:14, 16:17, 21:34, 27:28)

King Wilki Morskie: Kikowski 23, Robinson 19, Leończyk 11, Gaines 7, Marcin Nowakowski 7, Michał Nowakowski 5, Łukasz Majewski 5, C.J. Aiken 4, Nikolić.

Energa Czarni: Blassingame 18 (8 zb., 8 as.), Campbell 15, Surmacz 13, Harper 11, Mbodj 11 (6 zb.), Seweryn 9, Mokros 8 (8 zb.), Jackson 8, Borowski.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."