RELACJA: Gramy dalej!

RELACJA: Gramy dalej!

Energa Czarni nawet nie myślą o końcu sezonu. W środę, przegrywając z Treflem 0:2 i stojąc pod ścianą, znakomicie zmobilizowani rozbili swoich rywali przy ogłuszającym dopingu publiczności. Oprócz słabego początku zagrali koncertowo, rewelacyjnie spisali się w obronie, stracili najmniej piłek w sezonie i pokonali sopocian 69:56. Dziękujemy wszystkim kibicom za wsparcie i prosimy o więcej w piątek!
Najważniejsze spotkanie naszego zespołu rozpoczęło się bardzo nerwowo, w grze obu drużyn było sporo chaosu, ale to Trefl odczuwał mniejszą presję i szybko wyszedł na prowadzenie. Już po 20 sekundach wygrywał dzięki trójce Buterleviciusa. Nasi koszykarze mieli z kolei olbrzymie problemy z konstruowaniem akcji (4 straty) i ze zdobywaniem punktów. Energa Czarni przez 7,5 min. mieli na swoim koncie zaledwie cztery punkty po rzutach Rocky’ego Trice’a i po wolnych Waczyńskiego tracili do rywali aż 8 pkt. W końcówce kwarty udało im się na szczęście nieco zmniejszyć stratę i po 10 min. przegrywali 9:14.

Tym razem karta jednak się odwróciła i w drugiej kwarcie to słupszczanie radzili sobie lepiej. Dzięki dobrej współpracy duetu Zimmerman – Stutz zanotowali imponującą serię 11:0 i prowadzili 19:14. Gdy wydawało się, że nasi koszykarze przejmą to spotkanie, w Treflu rozegrał się Milan Majstorović. Serb zdobył siedem punktów z rzędu i nawet dobra postawa Tomasza Śniega nie obroniła nas przed utratą prowadzenia. Ostatnie dwie minuty pierwszej połowy były bardzo wyrównane, ale ostatecznie lepiej zaprezentowali się w nich gospodarze. Po dobrych akcjach Taylora i celnej trójce Nowakowskiego równo z syreną kończącą kwartę Energa Czarni prowadzili 33:30.

Po zmianie stron w Gryfii można było już całkowicie przesiąknąć atmosferą play-off. Po trójce Waczyńskiego w połowie kwarty był remis po 37, a Rocky Trice psuł każdą swoją akcję w ataku. Jednak od tego momentu Energa Czarni zaczęli grać znacznie lepiej. Trice, który miał 2/11 z gry, szybko zdobył w dwóch kontrach cztery pkt., a trzypunktową akcją popisał się Zimmerman, wymuszając przy tym czwarty faul Waczyńskiego. Po kolejnej skutecznej akcji – tym razem Gruszeckiego – słupszczanie prowadzili 46:37. Na tym się nie skończyło. Trójkę dorzucił Mokros, a po brzydkim faulu niesportowym Jetera na Taylorze nasi koszykarze zdobyli kolejne trzy punkty.
W sumie Energa Czarni zanotowali serię 22:2 i na początku decydującej kwarty prowadzili aż 59:39. Trefl nie miał jednak zamiaru się poddawać i jego gracze chcieli zrobić wszystko, by nie musieć się stawiać w piątek na mecz nr 4. W trzy minuty zdobyli 10 punktów bez odpowiedzi słupszczan (8 Waczyńskiego) i starali się wrócić do gry. Na szczęście w odpowiednim momencie z dystansu trafił Michał Nowakowski i przerwał serię przyjezdnych, po chwili dokładając akcję 2+1. Dzięki temu już do ostatniego gwizdka nasi koszykarze kontrolowali mecz i pewnie zwyciężyli, przedłużając swoje szanse na awans do półfinału.

– Pokazaliśmy charakter i udowodniliśmy, że nikt z nas nie chce i nawet nie myśli o tym, byśmy mogli już teraz skończyć sezon. Zagraliśmy bardzo dobrze w obronie i choć nasz atak mógł być lepszy, to obrona była najważniejsza i okazała się kluczem do zwycięstwa – mówił po meczu trener Andrej Urlep.

Nie sposób nie zgodzić się ze słowami naszego szkoleniowca. Energa Czarni zatrzymali rywali na zaledwie 56 zdobytych punktach i wymusili na nich wiele niecelnych rzutów, które w sumie przyjezdni trafiali ze skutecznością zaledwie 31% z gry. – Ciężko wygrać mecz, gdy ma się taką skuteczność. Są dni, w których można nie trafiać za trzy, ale 33% za dwa punkty to bardzo słaby wynik. Statystyki mówią wszystko: byliśmy gorsi – podsumował Paweł Leończyk.

– Oprócz zbiórek byliśmy słabsi w każdym elemencie. Nic nie funkcjonowało tak, jak to sobie założyliśmy. Wiedzieliśmy, że Czarni zagrają z dużą energią i zrobią wszystko by wygrać. Doskonale zdawali sobie sprawę z wagi tego meczu, a my wyglądaliśmy na ich tle po prostu strasznie. Przeanalizujemy to spotkanie i w piątek gorzej niż dzisiaj na pewno nie zagramy – zapewniał trener Trefla Darius Maskoliunas.

Warto podkreślić, że w środowym spotkaniu cały nasz zespół zagrał bardzo dobrze i trudno znaleźć zawodnika, któremu można zarzucić źle wykonaną pracę. Świetnie grał zawodzący ostatnio Tomasz Śnieg, znakomite momenty zanotował Joseph Taylor, a Michał Nowakowski pokazał, że wraca do formy. Nawet Rocky Trice, który pudłował rzuty nie do spudłowania, dał drużynie bardzo dużo po obu stronach parkietu. Na szczególną uwagę zasługuje rekordowo niska (najniższa w sezonie) ilość strat Energi Czarnych. Przez całe spotkanie stracili ledwie 6 piłek (4 w pierwszej kwarcie), w tym ani jednej w całej drugiej połowie! – Zagraliśmy zespołowo, ograniczyliśmy straty i to był najważniejszy element, który pozwolił nam odnieść zwycięstwo. Nasza dobra gra w trzeciej kwarcie była decydująca – skwitował Karol Gruszecki.

Energa Czarni – Trefl 69:56 (9:14, 24:16, 21:9, 15:17)
Energa Czarni: Trice 13, Zimmerman 12, Stutz 12, Nowakowski 9, Śnieg 6, Gruszecki 6, Taylor 6, Mokros 3, Borowski 2.
Trefl: Waczyński 18, Leończyk 14, Majstorović 11, Gadri-Nicholson 4, Brembly 4, Buterlevicius 3, Vasiliauskas 2, Jeter, Roszyk, Stefański, Michalak.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."