RELACJA: Hala Mistrzów nadal niezdobyta

RELACJA: Hala Mistrzów nadal niezdobyta

To był bardzo dobry mecz z niestety złym dla nas zakończeniem. Anwil we własnej hali pokazał moc i mimo naszej świetnej postawy na początku spotkania, w najważniejszych momentach był po prostu lepszy. Przegraliśmy 83:91 i czeka nas spore wyzwanie w walce o jak najlepsze miejsce przed play-off.

Niestety nie możemy się przełamać i zwyciężyć w Hali Mistrzów we Włocławku, która pozostaje niezdobyta przez nas od niemal 10 lat. Tym razem osłabieni brakiem Jarka Mokrosa długo prowadziliśmy, walczyliśmy jak równy z równym, ale w ostatniej kwarcie Anwil wskoczył na wyższy poziom i zapewnił sobie zwycięstwo.

Zaczęło się piorunująco – oglądaliśmy pojedynek gwiazd Blassingame kontra Jelinek, w którym lepiej wypadał nasz rozgrywający. Przy wsparciu Seweryna (2 trójki) wyprowadził on naszą drużynę na prowadzenie 22:10, będąc nie do zatrzymania dla rywali. Jak się okazało, była to największa przewaga Energi Czarnych w tym meczu. Anwil rzucił się do odrabiania strat i jeszcze przed przerwą doprowadził do remisu trójką Skibniewskiego, ale zdołaliśmy odpowiedzieć serią 6:0 i po 20 minutach prowadziliśmy 45:41.

Wciąż kombinujący w defensywie i nieustająco wywierający presje na naszych graczy włocławianie krok po kroku zmierzali do celu. Już po trzech minutach drugiej połowy wyszli na prowadzenie, które jeszcze na chwilę zdołaliśmy odzyskać. Wtedy swój popis niespodziewanie rozpoczął Bartosz Diduszko, trafiając rzut za rzutem i nic nie robiąc sobie z naszej obrony. Skrzydłowy Anwilu zdobył w drugiej połowie 14 pkt., a jego akcje raz za razem dawały gospodarzom coraz wyższe prowadzenie.

Po trójce Dmitriewa na 3,5 minuty przed końcem przegrywaliśmy już 68:83. Jeszcze walczyliśmy i zbliżyliśmy się do rywali na 76:83, ale to wciąż było za mało. W końcówce robiliśmy wszystko, by obronić sześciopunktową zaliczkę z pierwszej rundy, ale i ta sztuka nam się nie udała. Anwil zasłużenie wygrał, a my wciąż pozostajemy bez wyjazdowego zwycięstwa z drużyną z czołówki.

- Zrobiliśmy wiele błędów przeciwko kombinowanej obronie rywali, zwłaszcza strefowej, sami też nie broniliśmy najlepiej. Graliśmy twardo, ale nie wpadło nam kilka ważnych rzutów, taka już jest koszykówka. Anwil wytrącał nas z dobrych pozycji i o ile w pierwszej połowie sobie z tym radziliśmy, w drugiej już nie daliśmy rady – wyjaśniał po meczu czarni_slupsk Blassingame.

W poniedziałek wielkanocny czeka nas kolejne bardzo trudne starcie z rywalem z topu. W Hali Gryfia zmierzymy się z Rosą Radom – potrzebujemy Waszego wsparcia!

Anwil – Energa Czarni 91:83 (24:31, 17:14, 22:15, 28:23)

Anwil: Jelinek 25, Diduszko 17, Dmitriew 9, Tomaszek 8, Skibniewski 7, Stelmach 7, Łączyński 6, Andjusić 5, Bristol 4, Oguchi 3.

Energa Czarni: Blassingame 17 (6 zb., 5 as.), Jackson 13 (6 zb.), Seweryn 12, Campbell 10, Harper 8 (5 zb.), Borowski 8 (5 zb.), Mbodj 8, Cesnauskis 5, Surmacz 2.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."