RELACJA Intermarché BC: ENERGA CZARNI w drugiej rundzie!

RELACJA Intermarché BC: ENERGA CZARNI w drugiej rundzie!

Nasi koszykarze nie przestają zadziwiać i 48 godzin po wyczerpującym meczu z Asseco Prokomem, bez trzech zawodników w składzie, pokonali Rosę w Radomiu 92:89. Tym samym Energa Czarni awansowali do drugiej rundy Intermarché Basket Cup Pucharu Polski. Było to już w sumie siódme zwycięstwo z rzędu słupskiej ekipy.

Rewanżowy mecz w Radomiu, podobnie jak kilka ostatnich spotkań, słupszczanie rozpoczęli od mocnego uderzenia. Dwa razy z dystansu skutecznie przymierzył Valdas Dabkus, po obu stronach boiska świetnie radził sobie Yemi Gadri-Nicholson i po pięciu punktach Mateusza Kostrzewskiego z rzędu Energa Czarni prowadzili 15:4. Szybko naszego skrzydłowego zastąpił jednak Szymon Długosz, ale nie miało to wpływu na przebieg meczu. O przerwę poprosił trener Mariusz Karol i gospodarze otrząsnęli się po pierwszych ciosach, odrabiając część strat. Niemały wpływ miał na to brak rozgrywającego w słupskiej drużynie, ponieważ Marius Linartas zdecydował się nie eksploatować nadmiernie Todda Abernethy’ego.

Z początkiem drugiej kwarty na parkiecie pojawił się na parkiecie Wojciech Osiński, jednak nie udało mu się unieść ciężaru rozgrywania akcji Energi Czarnych. Co gorsza, wychowanek słupskiego klubu sfaulował przy celnej trójce Jakuba Zalewskiego i po czteropunktowej akcji Rosa zbliżyła się na 22:26. Radomianie złapali wiatr w żagle i wykorzystując problemy kadrowe naszego zespołu zanotowali imponującą serię 17:4, obejmując kilkupunktowe prowadzenie.

Jednak gdy w drugiej połowie na parkiet powróciła cała pierwsza piątka naszego zespołu, słupszczanie momentalnie odzyskali przewagę. Nasza drużyna grała bardzo zespołowo, za trzy trafiali Dutkiewicz, Tomaszek i Kostrzewski i było 59:48 dla Energi Czarnych. Gospodarze nie zamierzali jednak się poddawać i dzięki bardzo dobrej grze przede wszystkim Slavena Čupkovicia ponownie udało im się odrobić straty. Mimo wszystko to słupszczanie byli w komfortowej sytuacji, bowiem na 10 minut przed zakończeniem spotkania prowadzili jednym punktem, mając oczywiście w pamięci 16 punktów przewagi z pierwszego meczu.

W ostatniej części spotkania gospodarze rzucili się do ataku, jednak choć byli skuteczni niemal z każdej pozycji, Energa Czarni również odpowiadali celnymi rzutami i gra toczyła się kosz za kosz. Gdy na niecałą minutę przed końcem na dwupunktowe prowadzenie wyprowadził swój zespół Piotr Kardaś, słupszczanie udowodnili, że nie myślą o swojej przewadze z pierwszego spotkania i po prostu chcą po raz kolejny wygrać z Rosą. Czas wziął trener Linartas i po zaplanowanej akcji wyrównał Gadri-Nicholson. Kolejna akcja radomian nie przyniosła punktów i musieli oni taktycznie faulować. Trzy wolne trafili w sumie Dutkiewicz i Dabkus, dając tyle samo punktów prowadzenia swojej drużynie. Rzutem równo z końcową syreną do remisu mógł doprowadzić Paweł Bogdanowicz, ale zabrakło mu skuteczności.

Najlepszym zawodnikiem na boisku był Mateusz Kostrzewski, który pokazał, że zapomniał już o kontuzji, której skutki odczuwał jeszcze w poniedziałek. Nasz skrzydłowy zdobył aż 23 punkty, a także zebrał 8 piłek. Yemi Gadri-Nicholson dołożył imponujące 18 pkt., 9 zb. i 3 bloki, a kolejne 20 pkt. znalazło się na koncie Valdasa Dabkusa. Kolejny dobry mecz rozegrał także Marcin Dutkiewicz, który przez sporą część meczu występował w nietypowej dla siebie roli rozgrywającego. Wszechstronny zawodnik miał 9 pkt., 8 zb. i 5 as. Główną siłą Energi Czarnych były w tym meczu rzuty z pola trzech sekund – w sumie zdobyli z pomalowanego o 20 punktów więcej od rywali (38:18).

W drugiej rundzie Intermarché Basket Cup słupszczanie zmierzą się ze zwycięzcą pary Start Gdynia – Anwil Włocławek. W pierwszym meczu górą był Anwil, choć wygrana 80:76 jeszcze o niczym nie przesądza.

Mateusz Bilski

 

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."