RELACJA: Jedna kwarta wystarczyła

RELACJA: Jedna kwarta wystarczyła

Energa Czarni zatrzymali świetną serię Polpharmy, bo kapitalnie spisali się w pierwszej kwarcie piątkowego meczu, wygranej aż 27:7. Po takim ciosie starogardzianie nie zdołali się już podnieść i choć ambitnie walczyli, słupszczanie wygrali 83:69 prowadząc od pierwszej do ostatniej minuty.

Zdjęcia: Łukasz Capar

[gallery link="file" order="DESC" columns="4" orderby="post_date"]

Pierwsze minuty były kuriozalne - Energa Czarni bronili tak skutecznie, że rywale przez 7,5 min. nie byli w stanie zdobyć nawet punktu! Zamierzony skutek przynosiły kolejne akcje rozgrywane przez Cheikh’a Mbodj’a, byliśmy skuteczni na linii rzutów wolnych i kontrolowaliśmy mecz. Po dwóch trójkach Grzegorza Surmacza było nawet 19:0, a trener Budzinauskas musiał szybko wykorzystać dwie przerwy na żądanie. Gdy na 2,5 min. przed końcem kwarty pierwszy punkt z linii rzutów wolnych zdobył dla Polpharmy Michael Hicks, Gryfia nagrodziła lidera gości gromkimi brawami. Wynik pierwszych 10 min. mówi sam za siebie - 27:7.

Po trójce Blassingame’a prowadziliśmy już nawet 30:9, ale wtedy przyszedł moment rozprężenia w naszej drużynie. Dobrze grali Johnny Dee i Hicks, którzy zniwelowali część strat i goście zanotowali serię 7:0. Kontrolowaliśmy jednak grę, bo udało nam się uruchomić szybki atak, no i wciąż skuteczny był Blassingame. Kapitalną akcją niemal od kosza to kosza popisał się Jackson, z dystansu trafiał Mokros, a przewagę wzrostu nad Fliegerem wykorzystywał Campbell. Nikogo więc nie dziwiło, że humory nam dopisywały i przed przerwą prowadziliśmy 46:27.

Druga połowa nie przyniosła zmiany w postawie obu drużyn. Choć z każdą minutą coraz bardziej się rozluźnialiśmy, nasza przewaga nie podlegała żadnym wątpliwościom. Po zakończonej alley-oop’em kontrze Demonte Harpera prowadziliśmy nawet 56:33 i mecz wydawał się już rozstrzygnięty. Z każdą minutą zdobywanie punktów przychodziło nam jednak z większym trudem, a i Polpharma w końcu odnalazła swój rytm. Krótkimi zrywami goście niwelowali powoli straty, aż w końcu po rzutach wolnych Johnny’ego Dee było tylko 66:57.

Polpharma poczuła swoją szansę i gdy wydawało się, że będzie kontynuować dobrą passę, jej lider Michael Hicks dał się sprowokować nieustannie gadającemu Blassingame’owi. Krótkie spięcie między graczami zakończyło się faulem niesportowym dla Hicksa i technicznym dla JBlassa, przez co musiał on już opuścić parkiet z przekroczonym limitem przewinień. Kluczowe akcje chwilę później rozegrał Folarin Campbell - najpierw zupełnie niepilnowany trafił trójkę, po czym dorzucił punkty spod kosza i znów całkowicie odpuszczony na dystansie wykorzystał otrzymaną szansę. Nawet szalone wyczyny Dee - 17 pkt. w czwartej kwarcie - nie mogły odmienić losów meczu i to Energa Czarni sięgnęli po kolejne pewne, w pełni kontrolowane i zasłużone zwycięstwo.

Swój najlepszy mecz w sezonie rozegrał Folarin Campbell - zdobył aż 25 pkt., miał też 7 zb. i 6 as., dzięki czemu całkowicie nieodczuwalny był najgorszy mecz w rozgrywkach czarni_slupska Blassingame’a.

Energa Czarni - Polpharma 83:69 (27:7, 19:20, 16:17, 21:25)

Energa Czarni: Campbell 25 (7 zb., 6 as.), Mbodj 14 (7 zb.), Harper 11 (5 as.), Mokros 10, Surmacz 9, Blassingame 8, Jackson 6, Seweryn.

Polpharma: Dee 24, Flieger 14, Hicks 10, Mirković 8, Kinloch 7, Pauliukenas 3, Diduszko 3, Szymański, Grujić.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."