RELACJA: Jesteśmy zwycięzcami!

RELACJA: Jesteśmy zwycięzcami!

Energa Czarni po perfekcyjnie rozegranej czwartej kwarcie wyrwali zwycięstwo Stelmetowi Zielona Góra i wygrali z mistrzami Polski 81:72. Nasi koszykarze pokazali niesamowitą wolę walki, determinację i ambicję, dzięki którym ostatnie 10 minut spotkania będzie jeszcze długo wspominane.

Stelmet od pierwszych minut grał agresywnie, konsekwentnie kierując piłkę w stronę kosza do swoich najlepszych zawodników. Christian Eyenga był nie do zatrzymania i głównie dzięki jego dobrej grze goście objęli prowadzenie. Po kilku chwilach był remis, do którego niemal w pojedynkę doprowadził Rocky Trice, autor sześciu punktów z rzędu. Eyengę nie opuszczała jednak dobra dyspozycja i zielonogórzanie prowadzili 14:8. Energa Czarni w prosty sposób tracili zbyt wiele piłek, np. stając na linii kończącej boisko. Po korektach trenera Andreja Urlepa strat po stronie słupszczan było mniej, a dobra defensywa pozwoliła zniwelować przewagę rywali i po pierwszej kwarcie był remis po 19.

ZDJĘCIA: Łukasz Capar

[gallery link="file" order="DESC" columns="4" orderby="post_date"]

Początek drugiej kwarty to popis Mateusza Jarmakowicza. Choć najpierw nie trafił dwóch wolnych, to po chwili celną trójką wyprowadził Energę Czarnych na pierwsze w meczu prowadzenie 22:21. Mateusz trafił również za dwa, dołożył wolne, piękną asystę do Garretta Stutza i w połowie kwarty słupszczanie mieli już przewagę pięciu punktów (29:24). Niestety wtedy znów wróciło widmo prostych, niewymuszonych przez obronę rywali strat, a koszykarze z Zielonej Góry nie zwykli marnować takich prezentów i znów mieliśmy remis. Pod koniec pierwszej połowy Przemysław Zamojski w ekwilibrystyczny sposób zdobył punkty, jednak po rzucie tak niefortunnie upadł, że na jego głowie pojawiła się krew i mecz musiał być na chwilę przerwany. Po powrocie do gry dwie z rzędu skuteczne akcje podkoszowych Stelmetu dały przyjezdnym prowadzenie 39:38.

Nie oznaczało to oczywiście, że w tym meczu  cokolwiek zostało rozstrzygnięte. Choć na początku trzeciej kwarty trójkę (ze sporym opatrunkiem na głowie) trafił Zamojski, spotkanie pozostawało bardzo wyrównane. Z biegiem gry, mimo braku widocznej przewagi gości, Stelmet powoli budował swoją przewagę, wykorzystując nawet najmniejsze błędy słupszczan. Energa Czarni mieli również problemy w ataku i goście prowadzili już 52:42. Seria naszych koszykarzy 6:0 pozwoliła nieco odrobić straty, lecz mistrzowie kraju wciąż wygrywali.

Przyszła jednak czwarta kwarta i zaczęły się dziać rzeczy niebywałe. Już w pierwszych jej akcjach dobrze radzili sobie Stutz i Trice, ale najlepsze miało dopiero nadejść. Na 6,5 min. przed końcem, gdy Rocky zablokował Marcina Srokę przy próbie rzutu za 3, a Stelmet popełnił błąd 24 sekund, Gryfia omal nie eksplodowała. Przy ogłuszającym dopingu publiczności słupscy koszykarze grali jak w transie.

Akcję meczu rozegrał Michał Nowakowski, który najpierw efektownie zablokował Dragicevicia, a następnie pewnie trafił trójkę w kontrze, odzyskując tym samym prowadzenie dla Energi Czarnych. Przewaga wróciła jeszcze na chwilę do Stelmetu, gdy trafił Kamil Chanas, ale szybko kolejną trójkę do kosza rywali posłał Trice. Po kolejnym czasie dla trenera gości (74:70), po raz kolejny nie zawiódł Nowakowski, który wykańczając akcję 2+1 zapewnił słupszczanom przewagę, której nie oddali już do samego końca. Zwycięska seria w czwartej kwarcie to imponujące 25:6!

Wymieniani w ostatnim akapicie Trice (16 pkt., 5 zb., 5 as., 4 prz.), Stutz (19 pkt., 7 zb.) i Nowakowski (11 pkt.) to bez wątpienia ojcowie wygranej, którzy w kluczowych momentach wykonywali swoje zadania perfekcyjnie. Nie można jednak zapomnieć o Mateuszu Jarmakowiczu, który rozegrał swój najlepszy mecz w barwach Energi Czarnych. Nasz silny skrzydłowy znakomicie spisywał się zwłaszcza w pierwszej połowie, a w sumie zdobył tyle punktów (17), ile minut przebywał na parkiecie.

– Graliśmy zbyt miękko w obronie, a po drugiej stronie parkietu niepotrzebnie traciliśmy piłki. W czwartej kwarcie w łatwy sposób pozwoliliśmy kilka razy zdobyć słupszczanom punkty, pozwalając im odrobić wszystkie straty – wyjaśniał przyczyny porażki trener gości Mihailo Uvalin. – Dobrze graliśmy tylko przez trzy kwarty, w czwartej Energa Czarni nas zabili. Polegliśmy przez brak skuteczności – dodał Aaron Cel.

– Chciałbym pogratulować moim zawodnikom, ponieważ pokazali niesamowity charakter. Stelmet przyjechał do Słupska by wygrać ten mecz, cały czas musieliśmy naprawdę mocno walczyć. To zwycięstwo to zasługa zawodników, którzy oddali całe serca i wszystkie swoje siły dla niego – mówił z kolei trener Andrej Urlep.

Energa Czarni – Stelmet

Energa Czarni: Stutz 19, Jarmakowicz 17 (1), Trice 16 (1), Nowakowski 11 (2), Wright 6, Hulls 4 (1), Dutkiewicz 3 (1), Śnieg 3, Jankowski 2, Mokros.

Stelmet: Eyenga 15 (1), Dragicević 12, Zamojski 12 (2), Koszarek 12 (1), Cel 7 (1), Chanas 4, Sroka 3 (1), Brackins 3, Hrycaniuk 2, Walker 2, Barlow.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."