RELACJA: Karta się odwróciła

RELACJA: Karta się odwróciła

Stelmet bez swojego lidera Waltera Hodge’a, który został zawieszony przez władze klubu, stał się zupełnie inną drużyną i pokonał w drugim meczu ćwierćfinału Energę Czarnych 87:77. Pod nieobecność MVP Tauron Basket Ligi rewelacyjnie zagrał Łukasz Koszarek, a słupszczanie mieli sporo problemów po obu stronach boiska i nie podejmowali już tak wielu dobrych decyzji, jak w niedzielę. Teraz seria przenosi się do Słupska – pierwsze spotkanie już w piątek.

Po raz kolejny Stelmet dobrze rozpoczął spotkanie, tym razem błyskawicznie punkty zdobył Chanas. Po dwóch klasycznych akcjach pick & roll Łukasza Koszarka z wysokimi – Steviciem i Borovnjakiem – gospodarze prowadzili już 8:2. Trójkę trafił jednak Dabkus, kontrę wykończył Knutson i Energa Czarni szybko wrócili do gry. Po zielonogórzanach widać jednak było, że bez Waltera Hodge’a są zupełnie inną ekipą, która grała zdecydowanie bardziej zespołowo, a co ważniejsze, tym razem znacznie mocniej walczyła o zbiórki. W połowie kwarty już dwa faule na swoim koncie miał Yemi Gadri-Nicholson, a zmieniający go Bryan Davis momentalnie popełnił przewinienie niesportowe na Hosley’u. Po serii 7:0 dla Stelmetu było już 21:11 i gospodarze wyraźnie przejęli inicjatywę w tym spotkaniu. Głównie dzięki dobrej grze Rocky’ego Trice”a udało się jednak nieco zmniejszyć straty i po pierwszej kwarcie Energa Czarni przegrywali 19:25.

Zielonogórzanie bardzo często bronili na całym boisku, czym sprawiali spore problemy naszej drużynie, również wymuszając straty przy wyprowadzaniu piłki. Na początku drugiej kwarty wynik znów stał się dwucyfrowy, a w grze naszych koszykarzy próżno było doszukiwać się poprawy. W ataku Energa Czarni oddawali rzuty z wymuszonych pozycji, a w obronie popełniali błędy. Po kontrze wykończonej przez Chanasa Stelmet prowadził już piętnastoma punktami (45:30). Wydawało się, że obie ekipy zamieniły się rolami z meczu numer jeden. Grający z „nożem na gardle” zielonogórzanie wiedzieli, że w tym meczu nie mogą sobie pozwolić na przegraną i robili wszystko, by zapewnić sobie wysokie prowadzenie, aby nie dopuścić do nerwowej końcówki. Tak, jak w pierwszym meczu Energa Czarni prowadzili do przerwy 14 pkt., tak tym razem to Stelmet wywalczył sobie identyczną przewagę (48:34).

Czarne Pantery nie zamierzały jednak odpuszczać i do drugiej połowy przystąpiły z pełną parą. Dobrze w ataku grał Yemi, a w obronie cały zespół wymuszał błędy rywali, którzy nie byli w stanie zdobyć punktów przez pierwsze trzy i pół minuty. Tym samym Energa Czarni zbliżyli się do przeciwników na osiem punktów, ale gracze Stelmetu nie pozwolili im na więcej i wykorzystując niedoskonałości w grze słupszczan, szybko odbudowali przewagę. Po przerwie dla Andreja Urlepa nasi koszykarze stracili dwie piłki z rzędu, a na trybunach Hali CRS trwała feta kibiców. Tym bardziej, że po chwili niesportowy faul w ataku przy wyprowadzaniu piłki popełnił Dabkus, a Stelmet mógł dzięki temu całkowicie przejąć mecz (67:47).

Energa Czarni zdołali jeszcze na przełomie trzeciej i czwartej kwarty zanotować serię 8:0 i zmniejszyć straty do 12 punktów, ale to było wszystko, na co tego dnia Stelmet im pozwolił. Do końca spotkania nasi koszykarze jeszcze starali się wyprowadzać kolejne ciosy, ale na każdy z nich gospodarze mieli przynajmniej równoważną odpowiedź. Choć na minutę przed końcem po trójce Kostrzewskiego przegrywaliśmy zaledwie 7 pkt., zielonogórzanie do ostatniego gwizdka kontrolowali losy tego spotkania. Tym samym Stelmet wyrównał stan ćwierćfinałowej rywalizacji na 1:1 i choć częściowo zrehabilitował się swoim kibicom za przegraną w pierwszym meczu. Teraz piłka jest jednak po stronie Energi Czarnych, bowiem to oni mają przewagę własnego parkietu w kolejnych dwóch spotkaniach.

Najlepszym zawodnikiem Stelmetu był Oliver Stević, zdobywca 18 pkt. i 9 zb., ale to nie on, lecz Łukasz Koszarek miał największy wpływ na postawę zielonogórskiej ekipy, zdobywając 11 pkt. i rozdając 10 asyst. Najskuteczniejszy wśród Energi Czarnych był Levi Knutson, autor 19 pkt, a 15 pkt. i 10 zb. miał Yemi Gadri-Nicholson.

Stelmet – Energa Czarni 87:77 (25:19, 23:15, 19:18, 20:25)

Stelmet: Stević 18, Hosley 18, Chanas 14, Koszarek 11, Cesnauskis 8, Seweryn 8, Sroka 4, Borovnjak 4, Białek 2

Energa Czarni: Knutson 19, Gadri-Nicholson 15, Abernethy 8, Trice 8, Dabkus 7, Kostrzewski 5, Dutkiewicz 5, Brandwein 4, Nowakowski 3, Davis 3.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."