RELACJA: Katastrofa

RELACJA: Katastrofa

W walentynkowy wieczór Energa Czarni nie sprawili prezentu swoim kibicom. Wręcz przeciwnie, przeciwko mistrzom Polski z Zielonej Góry rozegraliśmy najsłabszy mecz w sezonie. Stelmet zwyciężył aż 70:41, dominując w każdym elemencie gry. Przegrywaliśmy od pierwszej do ostatniej minuty, byliśmy nieskuteczni, traciliśmy piłkę, a goście wykorzystywali niemal wszystkie nasze błędy.

Zaczęło się bardzo źle, już po kilku minutach Stelmet dość wyraźnie prowadził, a my nie potrafiliśmy znaleźć drogi do kosza. Dopiero po ponad pięciu minutach gry udało nam się zdobyć punkty po zaplanowanej akcji, oddawaliśmy mnóstwo rzutów z dystansu, które nawet mimo dobrych pozycji, nie były skuteczne.

- To była prawdziwa katastrofa dla naszej drużyny. Podeszliśmy do meczu bardzo zdenerwowani, staraliśmy się być agresywni, ale graliśmy nerwowo i oddaliśmy kilka niepotrzebnych rzutów. W pewnym momencie już pierwszej kwarty odczuliśmy zmęczenie, nie dysponowaliśmy tak szeroką rotacją jak Stelmet. Te dwa elementy: nerwowość i szybko malejąca energia, zdeterminowały niekorzystny początek, którego efekty było widać przez cały mecz - mówił po meczu Donaldas Kairys.

Już w pierwszej minucie drugiej kwarty obaj nasi środkowi mieli na swoich kontach po trzy faule i nasza defensywa w polu trzech sekund z tego powodu przestała zupełnie funkcjonować. Wykorzystywali to wysocy Stelmetu, Borovnjak, Szewczyk i Djurisić, szybko powiększając przewagę swojego zespołu.

- Wiedzieliśmy, że w Słupsku gra się ciężko, bo Energa Czarni posiadają szóstego zawodnika w postaci kibiców. Zagraliśmy jednak bardzo dobry mecz, gratuluję moim asystentom, którzy wykonali znakomitą pracę scoutingową. Dziękuję także wszystkim zawodnikom za pełną koncentrację przez 40 min. Czarnym życzę wszystkiego najlepszego, to super drużyna, a ten wynik nic nie znaczy - starał się jakby pocieszać słupskich kibiców trener gości Saso Filipovski.

Energa Czarni w całym spotkaniu zdobyli zaledwie o punkt więcej, niż Stelmet w pierwszej połowie, co najdobitniej świadczy o naszej katastrofalnej postawie w tym meczu. Żadne zabiegi trenera Kairysa nie były skuteczne, ani rozgrywanie przez Demonte Harpera, ani jednoczesna gra parą środkowych. Słupszczanie nie rezygnowali, ale niestety nawet z dobrych pozycji pudłowali, jakby z tyłu głowy mieli świadomość, że ten mecz i tak przegramy. Kolejnym problemem była ogromna ilość strat, bo aż 20 razy nasi zawodnicy posłali piłkę w trybuny, dali sobie ją zabrać przeciwnikom lub popełnili błędy przy kozłowaniu.

- Jako drużyna rozegraliśmy zdecydowanie nasz najsłabszy mecz w sezonie, nawet nie trzeba patrzeć w statystyki by wiedzieć, że każdy nasz zawodnik rozegrał swój najgorszy mecz w rozgrywkach. Wraz z nasza słabą grą w ataku szła równie nieskuteczna defensywa, nie broniliśmy zupełnie, nie realizowaliśmy naszych założeń na parkiecie. Otrzymaliśmy srogą lekcję, musimy szybko się poprawić, wrócić do zdrowia, bo czeka nas kilka bardzo ważnych spotkań - dodał trener Kairys.

Najskuteczniejszymi zawodnikami gości byli Szewczyk, Ponitka i Borovnjak, którzy zdobyli odpowiednio 13 i po 12 pkt. U nas 10 pkt. zdobył Demonte Harper, ale trafił zaledwie 3 z 14 rzutów z gry i miał 5 strat. Energa Czarni zanotowali w tym meczu najsłabszą w sezonie skuteczność z gry, zaledwie 27% - przy 52% Stelmetu.

Energa Czarni - Stelmet 41:70 (12:22, 10:18, 9:16, 10:14)

Energa Czarni: Harper 10 (8 zb.), Mbodj 9, Seweryn 5, Blassingame 4 (5 as.), Mokros 4, Surmacz 4, Jackson 3, Borowski 2, Zywert.

Stelmet: Szewczyk 13, Borovnjak 12, Ponitka 12, Zamojski 9, Koszarek 8, Djurisić 7, Hrycaniuk 7, Gruszecki 2, Moldoveanu, Bost.

Mateusz Bilski

Newsletter

Zapoznałem się z regulaminem i wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych."